Reklama
  • WIADOMOŚCI

Reforma ETS. Grupa Azoty apeluje o urealnienie zasad systemu

Fot.:Grupa Azoty
Fot.:Grupa Azoty

Komisja Europejska w przyszłym tygodniu przedstawi propozycję reformy EU ETS. Polski przemysł oczekuje zmian, które poprawią konkurencyjność europejskich firm. Zdaniem Grupy Azoty kluczowe będzie „urealnienie” systemu handlu emisjami i dostosowanie go do obecnych realiów gospodarczych.

Polska od miesięcy zabiega o rewizję unijnego systemu handlu emisjami. Podczas czerwcowego posiedzenia Rady Europejskiej Warszawa uzyskała od Komisji Europejskiej deklarację przeglądu obowiązujących regulacji.

Dla energochłonnego przemysłu stawka jest wysoka. Firmy muszą finansować transformację klimatyczną i konkurować z producentami spoza UE, którzy nie ponoszą porównywalnych kosztów polityki klimatycznej. Presję zwiększają także wysokie ceny energii, należące w Polsce do najwyższych w Europie.

Na reformę EU ETS liczy też Grupa Azoty – największy producent nawozów w Polsce i drugi co do wielkości w UE. Spółka mierzy się ze skutkami wysokich cen gazu oraz rosnących kosztów uprawnień do przemysłowych emisji.

Reklama

Grupa Azoty: tempo zmian oderwane od realiów

– Nasze oczekiwania wobec reformy EU ETS można streścić jednym słowem: „urealnienie” – komentuje dla E24 Piotr Mikuski, dyrektor korporacyjny Biura Regulacji Grupy Azoty.

Zaznacza jednocześnie, że już podczas prac nad ostatnią nowelizacją dyrektywy ETS w ramach pakietu Fit for 55 Grupa Azoty wskazywała, że tempo transformacji zostało oderwane od realnych możliwości europejskiego przemysłu.

– Zwiększenie współczynnika liniowej redukcji uprawnień z 2,2 proc. do 4,3 proc. i 4,4 proc. oznaczało istotne zaostrzenie obciążeń dla przemysłu energochłonnego – dodaje Piotr Mikuski.

Zaznacza, że Grupa Azoty oczekuje też zwiększenia puli bezpłatnych uprawnień dla przemysłu energochłonnego oraz wzmocnienia Funduszu Modernizacyjnego finansującego inwestycje ograniczające emisje.

– Liczymy, że Komisja Europejska uwzględni dzisiejsze realia gospodarcze – wysokie koszty energii, napięcia geopolityczne oraz rosnącą presję konkurencyjną ze strony producentów spoza UE – i dostosuje system ETS do aktualnych warunków funkcjonowania europejskiego przemysłu – zaznacza.

Reklama

ETS nie uwzględnia specyfiki przemysłu

Piotr Mikuski uważa także, że obecny model EU ETS został zaprojektowany przede wszystkim z myślą o energetyce zawodowej, podczas gdy przemysł funkcjonuje w zupełnie innych warunkach.

System EU ETS oddziałuje nie tylko na energetykę zawodową, ale również na energetykę przemysłową, której rola jest zasadniczo odmienna. W zakładach przemysłowych instalacje energetyczne odpowiadają za zapewnienie stabilnych dostaw energii elektrycznej oraz ciepła technologicznego, często wysokotemperaturowego. Możliwości ich dekarbonizacji są znacznie bardziej złożone niż w przypadku klasycznej energetyki zawodowej. Obecny system w niewystarczającym stopniu uwzględnia tę specyfikę
Piotr Mikuski, dyrektor korporacyjny Biura Regulacji Grupy Azoty.
Reklama

Potrzebne większe wsparcie dla inwestycji

Grupa Azoty zwraca uwagę na to, że każda zmiana zwiększająca podaż uprawnień do emisji może ograniczyć wzrost kosztów działalności przedsiębiorstw. Jednocześnie spółka podkreśla, że punktowe korekty nie rozwiążą problemów konkurencyjności europejskiego przemysłu.

Kluczowe znaczenie – zdaniem Piotra Mikuskiego – ma także sposób wykorzystania środków pochodzących z systemu ETS.

W tym kontekście przypomina, że według danych KE, mniej niż 5 proc. wpływów z EU ETS trafia do sektora przemysłowego, podczas gdy przemysł odpowiada za ponad 40 proc. instalacji objętych systemem.

– Dlatego konieczne jest stworzenie mechanizmów zapewniających, że większa część środków wygenerowanych przez przemysł będzie wracała do niego w postaci finansowania inwestycji dekarbonizacyjnych i modernizacyjnych. Byłoby to zgodne z pierwotnymi założeniami systemu EU ETS – podkreśla Piotr Mikuski.

Reklama

Najważniejsze postulaty zmian w ETS

Zdaniem Grupy Azoty reforma ETS powinna pogodzić realizację celów klimatycznych z utrzymaniem konkurencyjności europejskiej gospodarki.

Koncern postuluje przede wszystkim wstrzymanie wycofywania bezpłatnych uprawnień dla sektorów objętych nowym mechanizmem CBAM do czasu pełnej oceny jego skuteczności. Opowiada się też za wyłączeniem z systemu EU ETS produktów o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa państw, w tym prekursorów materiałów wybuchowych. Spółka proponuje także zwiększenie poziomu finansowania inwestycji dekarbonizacyjnych realizowanych przez przemysł energochłonny.

Piotr Mikuski uważa, że obecnie największym wyzwaniem obecnej reformy ETS jest poprawa konkurencyjności europejskiego przemysłu. W tym celu jego zdaniem konieczne jest dostosowanie systemu do realiów gospodarczych. Odrębną kwestią według niego jest także znalezienie równowagi między ambitną polityką klimatyczną a utrzymaniem produkcji przemysłowej w Europie.

EU ETS funkcjonuje w szerszej strukturze regulacyjnej. Nie można analizować go w oderwaniu od polityki handlowej, przemysłowej czy rolnej. Dobrym przykładem jest opóźnione wdrożenie mechanizmu uwzględniającego brak kosztów emisji w państwach trzecich, co przez lata pogarszało konkurencyjność przemysłu unijnego i sprzyjało deindustrializacji
Piotr Mikuski, dyrektor korporacyjny Biura Regulacji Grupy Azoty.
Reklama

Co szykuje Komisja Europejska?

Z nieoficjalnych informacji, do których dotarła wcześniej agencja Reuters, wynika, że planowana reforma ETS będzie znacznie szersza niż tylko zmiany dotyczące bezpłatnych uprawnień.

Przegląd ma objąć m.in. zasady funkcjonowania rezerwy stabilności rynkowej, sposób wydatkowania wpływów z aukcji ETS, uproszczenia dla sektora lotniczego i żeglugowego oraz możliwość rozszerzenia systemu na kolejne obszary, w tym spalarnie odpadów.

Według Reutersa KE chce także wydłużyć dostęp przemysłu do darmowych uprawnień pod warunkiem realizacji inwestycji dekarbonizacyjnych na terenie Unii Europejskiej. Jednocześnie państwa członkowskie miałyby przeznaczać większą część dochodów z ETS na modernizację przemysłu i ograniczanie emisji.

Agencja informowała także, że Bruksela rozważa zwiększenie puli bezpłatnych uprawnień względem wcześniejszych propozycji. Według szacunków Reutersa rozwiązanie mogłoby obniżyć koszty przedsiębiorstw o około 4 mld euro w latach 2026–2030. Średnia darmowa alokacja miałaby nadal pokrywać około 75 proc. emisji, a część benchmarków zostałaby skorygowana o emisje pośrednie związane ze zużyciem energii elektrycznej.

Jednocześnie część państw członkowskich – Bułgaria, Czechy, Grecja, Polska, Rumunia i Słowacja – domaga się dalej idących zmian. Kraje te postulują zamrożenie liczby darmowych uprawnień na poziomie z poprzedniego okresu rozliczeniowego, argumentując, że wysokie ceny energii i koszty ETS zagrażają konkurencyjności przemysłu energochłonnego oraz zwiększają ryzyko przenoszenia produkcji poza Unię Europejską.

Reklama