Reklama
  • WIADOMOŚCI

Polska przeciw przekazaniu części wpływów z ETS do budżetu UE

Autor. Pasanheco / Envato Elements

Polska sprzeciwia się propozycji, aby część przychodów ze sprzedaży uprawnień do emisji w ramach systemu EU ETS zasilała budżet Unii Europejskiej – poinformował wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta. Zapowiedział też, że rząd będzie zabiegał o wolniejsze tempo wycofywania z rynku uprawnień do emisji CO₂.

Propozycja rewizji systemu ETS zakłada, że – zgodnie z nowymi wieloletnimi ramami finansowymi UE – 30 proc. przychodów z aukcji ETS przysługujących państwom członkowskim byłoby przekazywane do budżetu Unii Europejskiej. Środki te miałyby stanowić jedno ze źródeł finansowania działań przewidzianych w reformie.

”Komisja Europejska proponuje, by część przychodów ze sprzedaży uprawnień do emisji weszła w skład zasobów własnych UE, czyli aby nastąpiło przesunięcie tych środków z budżetów narodowych. Na to się nie zgadzamy. Przychody z ETS, które są rozdzielone między państwa, powinny pozostać w budżetach krajowych. To są nasze środki, mamy bardzo duże potrzeby transformacyjne i Komisja Europejska nie powinna ich zabierać – przekazał Krzysztof Bolesta.

Jak dodał, niewielkie szanse na uzyskanie szerokiego poparcia wśród państw członkowskich ma również propozycja Komisji Europejskiej (KE), aby środki ze sprzedaży uprawnień były obowiązkowo przeznaczane na ściśle określone inwestycje.

Presja na wolniejsze zmiany w ETS

Obecny system ETS zakłada stopniowe zmniejszanie liczby dostępnych uprawnień do emisji, aby zachęcać przedsiębiorstwa do przechodzenia na mniej emisyjne technologie. W latach 2024–2027 pula uprawnień jest zmniejszana co roku o 4,3 proc. względem historycznego poziomu odniesienia. Oznacza to wycofywanie z rynku około 84–85 mln uprawnień rocznie. Od 2028 r. tempo redukcji ma jeszcze przyspieszyć – do 4,4 proc. rocznie.

Kontynuacja tego mechanizmu oznaczałaby, że w 2039 r. liczba dostępnych uprawnień spadłaby do zera. Pod presją części państw członkowskich, w tym Polski, KE zaproponowała jednak wyhamowanie tego procesu. Zgodnie z propozycją w latach 2031–2035 współczynnik redukcji miałby wynosić 3,7 proc., a w latach 2036–2040 – 1,7 proc.

KE nas posłuchała i to dobrze, ale chcemy, aby w pierwszym pięcioletnim okresie ten współczynnik redukcji był jeszcze bardziej wypłaszczony dla sektorów przemysłowych” – podkreślił Krzysztof Bolesta.

Reklama

Więcej darmowych uprawnień

KE zaproponowała także wolniejsze ograniczanie liczby darmowych uprawnień po 2030 r. Wskaźnik ich redukcji miałby zostać obniżony z 2,5 proc. do 2 proc. rocznie. Zdaniem Krzysztofa Bolesty jest to kolejny ukłon w stronę państw takich jak Polska, które apelowały o utrzymanie większej liczby bezpłatnych uprawnień dla przemysłu.

Wiceminister poinformował również, że Polska będzie zabiegać o zmianę tzw. benchmarków, czyli wskaźników wykorzystywanych do przydzielania przedsiębiorstwom darmowych uprawnień do emisji.

Obecnie przemysł otrzymuje bezpłatne pozwolenia na część swojej produkcji w zależności od tego, jak „czysta" jest dana instalacja – im niższa emisyjność, tym większy przydział uprawnień. Przemysł zwraca jednak uwagę, że procedura wyznaczania benchmarków jest nietransparentna. Wartości są ustalane na podstawie 10 proc. najbardziej efektywnych instalacji w danym sektorze, co bywa niesprawiedliwe. Zdarza się, że standard dla całej branży wyznacza jedna niewielka instalacja, która nie odzwierciedla realiów całego rynku. Będziemy proponować alternatywną metodę
Krzysztof Bolesta, wiceminister klimatu
Reklama

Sprzeciw wobec ETS dla spalarni

W ramach reformy KE zaproponowała również objęcie spalarni odpadów obowiązkiem zakupu uprawnień do emisji CO₂. Krzysztof Bolesta zaznaczył, że Polska nie poprze także tego rozwiązania. Jego zdaniem propozycja ma niewielkie szanse na uzyskanie poparcia większości państw członkowskich.

Emisje z tego sektora w Polsce wyniosły w ubiegłym roku około 5 mln ton CO₂. W skali krajowych emisji objętych systemem ETS jest to stosunkowo niewiele, jednak oznaczałoby objęcie kosztami emisji kolejnej gałęzi gospodarki.

Dodatkowo Polska postuluje, aby w trakcie obecnej reformy KE rozpoczęła dyskusję nad zmianami w systemie ETS2, który ma zacząć obowiązywać od 2028 r. i obejmie budownictwo oraz transport drogowy. W praktyce oznaczałoby to wzrost kosztów ogrzewania oraz tankowania paliw.

Reforma nowych instrumentów

KE przedstawiła w ubiegłym tygodniu propozycję reformy systemu handlu emisjami EU ETS na lata 2030–2040. Jednym z jej elementów jest obowiązek przeznaczania przez państwa członkowskie co najmniej 50 proc. wpływów z aukcji ETS na inwestycje służące dekarbonizacji sektorów objętych systemem.

Komisja zapowiedziała również zwiększenie liczby darmowych uprawnień dla przemysłu do 2030 r., przedłużenie funkcjonowania Funduszu Modernizacyjnego oraz utworzenie nowego mechanizmu inwestycyjnego – Investment Booster.

Jak poinformował Krzysztof Bolesta, Polska będzie chciała negocjować sposób funkcjonowania tych instrumentów w kolejnej dekadzie.

Z propozycji KE wynika, że skala wsparcia z Funduszu Modernizacyjnego może być niższa niż obecnie. W latach 2030–2040 fundusz miałby zostać zasilony pulą 280 mln uprawnień. Przy założonej przez Komisję cenie 75 euro za jedno pozwolenie oznaczałoby to wartość około 21 mld euro. Dla porównania, w obecnym dziesięcioletnim okresie funkcjonowania funduszu trafi do niego blisko 650 mln uprawnień. Szacuje się, że w latach 2021–2030 Polska otrzyma z Funduszu Modernizacyjnego około 14 mld euro.

Gdzie trafiają pieniądze z ETS?

Z szacunków KE wynika, że obecnie jedynie około 5 proc. przychodów z systemu ETS jest przeznaczanych bezpośrednio na inwestycje służące dekarbonizacji sektorów objętych systemem.

W Polsce środki uzyskiwane ze sprzedaży uprawnień do emisji na aukcjach w większości zasilają budżet państwa i finansują wydatki związane z transformacją energetyczną. W ubiegłym roku wpływy z tego tytułu przekroczyły 16 mld zł.

Część środków jest jednak kierowana na ściśle określone cele. Przykładowo 25 proc. wpływów trafia do Funduszu Rekompensat Pośrednich Kosztów Emisji, który wspiera sektory energochłonne. W 2025 r. wartość tego wsparcia przekroczy 4 mld zł.

AZ/ PAP

Reklama