Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Bruksela odpuszcza. Importerzy ropy i gazu zyskali czas

Komisja Europejska miała otrzymać od X plan naprawczy w związku z karą nałożoną za naruszenie DSA. Nie wiadomo jednak do końca, co się w nim znalazło.
Autor. Guillaume Périgois/Unsplash

Komisja Europejska odroczyła egzekwowanie kontrowersyjnych przepisów metanowych. To efekt presji części państw UE, w tym Polski, oraz największych eksporterów ropy i gazu.

Komisja Europejska złagodziła podejście do unijnego rozporządzenia metanowego. W opublikowanych 20 lipca rekomendacjach zaleciła, aby nie karać importerów gazu i ropy za przekroczenie limitów emisji metanu, mimo że taki mechanizm miał obowiązywać od 2027 r.

Formalnie rekomendacje KE nie zmieniają przepisów i nie są prawnie wiążące. W praktyce otwierają jednak drogę do odłożenia sankcji co najmniej o trzy lata. Sama KE przyznała, że większość państw członkowskich, w tym Polska, nie wdrożyła jeszcze krajowych systemów kar dla importerów.

Reklama

Geopolityka zatrzymała nowe regulacje

Bruksela uzasadnia decyzję sytuacją na światowych rynkach energii. Konflikty geopolityczne, ograniczona podaż surowców i wzrost konkurencji o dostawy ropy oraz gazu sprawiły, że KE uznała bezpieczeństwo energetyczne za priorytet.

Nie bez znaczenia był również sprzeciw państw członkowskich oraz producentów surowców. Eksporterzy LNG i ropy argumentowali, że rynek nie dysponuje wystarczającą ilością surowców spełniających wymagania nowych regulacji. Ostrzegali też przed wzrostem cen i ryzykiem ograniczenia dostaw do Europy.

Reklama

Co zakłada rozporządzenie?

Unijne rozporządzenie w sprawie redukcji emisji metanu w sektorze energetycznym (EUMR), przyjęte w 2024 r., obejmuje zarówno krajową produkcję, jak i import gazu, ropy oraz węgla.

Nakłada ono obowiązek szczegółowego monitorowania, raportowania i weryfikowania emisji metanu powstających podczas wydobycia, przetwarzania i transportu surowców.

Nowe kontrakty importowe mają również wymagać od dostawców spoza UE stosowania mechanizmów kontroli emisji. W praktyce oznacza to próbę narzucenia unijnych standardów producentom takim jak Stany Zjednoczone czy Katar, co od początku wywoływało ich sprzeciw.

Regulacja przewiduje także system kar za naruszenia. Sankcje mają być „skuteczne, proporcjonalne i odstraszające”, a ich maksymalny poziom może sięgać 20 proc. rocznych obrotów importera.

Koszty tych obciążeń mogłyby zostać przeniesione na rynek, podnosząc ceny gazu i ropy. Dodatkowym problemem dla Polski byłby zakaz nadmiernego uwalniania metanu, który od 2027 r. mógłby uderzyć w sektor górnictwa węgla.

Reklama

Metanowa koalicja naciskała

W obliczu zbliżającego się terminu wejścia przepisów w życie powstała koalicja państw domagających się ich złagodzenia. Inicjatywę rozpoczęły Czechy, a dołączyły m.in. Austria, Belgia, Bułgaria, Holandia, Litwa, Słowacja, Szwecja, Węgry, Włochy oraz Polska.

Podczas posiedzenia Rady UE ds. Energii 26 czerwca 2026 postulat trzyletniego odroczenia obowiązków importerów poparły również Niemcy, Łotwa, Malta, Grecja i Słowenia.

Polski resort energii argumentował, że szybkie wdrożenie regulacji może zagrozić bezpieczeństwu energetycznemu Europy. Wskazywał na krótkie terminy raportowania, brak pełnej metodologii, brak szczegółowych aktów wykonawczych oraz konieczność stworzenia systemu niezależnej weryfikacji danych.

Minister energii Miłosz Motyka zwrócił się do komisarza UE ds. energii i mieszkalnictwa Dana Jørgensena o rozpoczęcie dialogu wdrożeniowego dotyczącego rozporządzenia.

Reklama

Eksporterzy ostrzegli Europę

Presję na złagodzenie przepisów wywierali także producenci surowców. W liście skierowanym do unijnych przywódców przedstawiciele rządów USA, Algierii, Nigerii i Kataru ostrzegli, że nowe regulacje mogą mieć poważne konsekwencje dla podaży i cen.

Wskazali, że w świetle EUMR znaczna część światowego importu ropy i gazu może stać się problematyczna, a eksporterzy nie będą chcieli zawierać kontraktów, które mogłyby naruszać unijne prawo.

Bruksela zostawia furtkę

Ostatecznie KE zdecydowała się na bardziej elastyczne podejście. Nowe rekomendacje oznaczają w praktyce, że państwa członkowskie mogą odsunąć w czasie egzekwowanie sankcji.

„Wdrożenie rozporządzenia metanowego nie może w żadnym wypadku zagrozić bezpieczeństwu dostaw energii w Europie” – wskazała KE w rekomendacjach.

Dla importerów i przemysłu oznacza to oddech, ale nie koniec problemu. Regulacje metanowe pozostają w mocy, a brak jasnych zasad certyfikacji, kontroli i egzekwowania przepisów nadal może komplikować zawieranie kontraktów oraz zwiększać koszty dostaw energii.

Zobacz również

Reklama