- ANALIZA
- W CENTRUM UWAGI
AccelerateEU. Unia stawia na elektryfikację, czystą energię i niższe rachunki za prąd
Bruksela decyduje się na „skok naprzód” i w odpowiedzi na kryzys energetyczny chce przyspieszyć elektryfikację UE. Plan Accelerate EU ma obniżyć ceny energii dla konsumentów i przemysłu, jednocześnie nie zakłócając wewnętrznego rynku energii.
Projekt obejmuje m.in. przekierowanie funduszy UE na inwestycje energetyczne w państwach członkowskich, dopłaty i ułatwienia dla instalacji pomp ciepła i paneli słonecznych, niższe podatki i opłaty dla producentów energii elektrycznej czy przejrzyste taryfy operatorów sieci.
Wspólne zakupy węglowodorów
Kryzys energetyczny wywołany wojną na Bliskim Wschodzie i blokadą cieśniny Ormuz wpływa na ceny ropy naftowej, gazu ziemnego i paliw, a przez to - dotyka również portfele obywateli UE i unijnego przemysłu.
Zaledwie tydzień temu przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przekazała, że od początku wojny USA i Izraela z Iranem, rachunek UE za import paliw kopalnych wzrósł o ponad 22 mld euro. Dla porównania - to niemal połowa kosztów budowy polskiej elektrowni jądrowej na Pomorzu, wydana w zaledwie 44 dni na dodatkowy import ropy i gazu.
Pakiet Accelerate EU, który jest unijną odpowiedzią na obecny kryzys energetyczny, ma za zadanie nie tylko doraźnie obniżyć ceny energii i paliw, lecz także wprowadzić podstawy do długoterminowych zmian strukturalnych unijnego systemu energetycznego.
Propozycje przedstawione w AccelerateEU mają zostać omówione przez unijnych przywódców podczas nieformalnego posiedzenia Rady Europejskiej pod koniec kwietnia. KE zapowiada, że pakiet będzie rozwijany wraz z ewolucją sytuacji geopolitycznej i rynkowej.
Główne założenia pakietu obejmują:
- większą koordynację na szczeblu unijnym
- ochronę konsumentów i przemysłu przed szokami cenowymi
- przyspieszenie elektryfikacji i przejścia na "rodzimą, czystą energię"
- wzmocnienie systemu energetycznego UE
- pobudzanie inwestycji
Co to oznacza w praktyce? Jak zaznaczono w komunikacie, KE ma ułatwić koordynację między państwami członkowskimi w zakresie napełniania magazynów, uwalniania strategicznych rezerw ropy naftowej czy zapewnienia dostępności paliwa do silników odrzutowych i oleju napędowego. Po niespodziewanie mroźnej zimie zapełnienie europejskich magazynów gazu jest niskie i średnio wynosi ok. 31,6 proc (w przypadku Polski to ok. 44 proc.), a ich zapełnienie będzie trudne ze względu na konkurencję o dostawy LNG z rynkami azjatyckimi, wyjątkowo mocno dotkniętymi zaburzeniem dostaw z Bliskiego Wschodu.
Wspólne zakupy węglowodorów pozwalają uzyskać większą siłę przetargową na globalnych rynkach, chronić przed wewnętrznymi "wojnami cenowymi" między państwami członkowskimi i zapewnić lepszy dostęp dla mniejszych rynków.
Obecnie największe obawy budzi dostępność paliwa lotniczego i oleju napędowego. Jak zaznacza Magdalena Cedro z PAP, zgodnie z danymi Komisji 40 proc. zapotrzebowania na paliwo lotnicze w UE pochodzi z importu, z czego jedynie połowa przepływa przez zablokowaną obecnie przez Iran cieśninę Ormuz. KE uważa, że Unia ma niewykorzystane zdolności rafinacji i gdyby użyła ich w pełni, mogłaby pokryć 70 proc. swojego zapotrzebowania na paliwo lotnicze.
Paliwo lotnicze odpowiada zazwyczaj za 25-35 proc. całkowitych kosztów operacyjnych linii lotniczych, a nagły skok cen drastycznie obniża prognozowaną rentowność sektora na sezon letni. Wydłużenie tras i konieczność omijania części przestrzeni powietrznej Bliskiego Wschodu również negatywnie odbija się na europejskich przewoźnikach.
W celu zwiększenia dostępności paliw, KE zaproponowała utworzenie Obserwatorium Paliw, monitorującego unijną produkcję, import, eksport i poziom zapasów paliw transportowych. „Komisja zapewni również jasność co do istniejących mechanizmów elastyczności w ramach unijnego prawa lotniczego” - zaznaczono.
Od początku wojny na Bliskim Wschodzie średnie ceny oleju napędowego w UE wzrosły o 19,1 proc., a benzyny - o 10,6 proc. Pamiętajmy jednak, że ciężar ten rozkłada się nierównomiernie: dla diesla, w Czechach i Estonii skoki cen sięgały ok. 27 proc. w górę, a na Słowacji i Węgrzech jedynie ok. 7 proc. Z kolei największe wzrosty cen benzyny odnotowały Belgia i Szwecja (ok. 15 proc.), a najmniejsze - Węgry i Włochy (ok. 4,8 proc.).
Obecna sytuacja negatywnie wpływa na sektor transportu: diesel jest wykorzystywany przede wszystkim w transporcie drogowym, który z kolei odpowiada za ponad 75 proc. przewozów śródlądowych w UE. W związku z tym 19 proc. skok cen oleju napędowego uderza w unijne łańcuchy dostaw i przedsiębiorstwa.
Ochrona przemysłu i konsumentów
Program AccelerateEU ma na celu także ochronę konsumentów (w tym przemysłu) przed szczytami cen energii.
Jak zaznaczyła Komisja, może on obejmować "ukierunkowane programy wsparcia dochodów, bony energetyczne i programy leasingu socjalnego, a także obniżenie akcyzy na energię elektryczną dla gospodarstw domowych znajdujących się w trudnej sytuacji".
Środki pomocowe mają być terminowe, tymczasowe i ukierunkowane, z kolei KE zamierza zapewnić dodatkową elastyczność rządom krajowym w ich wdrażaniu. Wśród inicjatyw wymienia się m.in. umożliwienie gospodarstwom domowym samodzielnej produkcji większej ilości energii, a konsumentom - porównywania i zmiany dostawców energii. Dodatkowo, dla grup najuboższych przewidziano wprowadzenie tymczasowego lub pełnego zakazu odłączania gospodarstw domowych od sieci energetycznych w następstwie problemów z płatnościami.
AccelerateEU przewiduje również wsparcie dla przemysłu i uruchomienie finansowania w wysokości 100 mld euro za pośrednictwem Banku Dekarbonizacji Przemysłu (w tym instrument wspierania inwestycji finansowany z 400 mln uprawnień w ramach EU ETS).
Cel? Zwiększenie pewności inwestycji i wsparcie dalszej dekarbonizacji i energochłonnych gałęzi przemysłu UE. A należy przyznać, że Unia ma wiele do nadrobienia. Od czasu raportu Mario Draghiego o przyszłości europejskiej konkurencyjności wskazuje się, że firmy w UE płacą za gaz ziemny nawet do pięciu razy więcej niż ich konkurenci z USA, a ceny energii elektrycznej dla przemysłu energochłonnego są dwukrotnie wyższe niż w Stanach Zjednoczonych i niemal 50 proc. wyższe niż w Chinach.
Zobacz też

Elektryfikacja i "rodzima energia"
Odpowiedzią na wysokie ceny energii ma być energetyczny „skok naprzód”: przyspieszenie transformacji, wsparcie elektryfikacji i obniżenie obciążeń podatkowych.
Do lata KE przedstawi Plan Działań na rzecz Elektryfikacji, który ma zawierać "ambitny cel w zakresie elektryfikacji" oraz "środki mające na celu usunięcie barier utrudniających elektryfikację w sektorach przemysłu, transportu i budownictwa". Choć nie podano szczegółów, w komunikacie wskazuje się na rozwój przedstawionych już rozwiązań, takich jak pakiet sieciowy z grudnia ubiegłego roku i konieczność modernizacji sieci elektroenergetycznych.
Wśród rozwiązań wymienia się również: przejrzyste taryfy operatorów sieci, obowiązkowe inteligentne liczniki w każdym domu, zwiększenie elastyczności sieci i magazynowanie energii czy dopłaty dla instalowania pomp ciepła i paneli słonecznych.
Według danych KE w 2004 r. zaledwie 47 proc. energii elektrycznej w UE zapewniały OZE i energia jądrowa, a reszta pochodziła z paliw kopalnych, w większości importowanych. W 2024 r. odsetek energii elektrycznej w UE pochodzący z OZE i atomu wzrósł do 71 proc. - podaje PAP
Zależność cen energii od kosztów dystrybucji potwierdza również E.ON. Jak podaje przedsiębiorstwo, dystrybucja może stanowić nawet 30–40 proc. całkowitych wydatków firmowych związanych z obszarem energii. Tak wysoki udział w kosztach wynika m.in. z zamawiania zbyt wysokiej mocy „na zapas”, braku aktualizacji parametrów po zmianach w działalności czy ignorowania profilu zużycia oszczędności. Według E.ON korekta tych elementów może przynieść nawet 10-30 proc. oszczędności w części dystrybucyjnej. Do podobnych wniosków dochodzą eksperci KE.
Zdaniem Agnieszki Stupkiewicz, prawniczki i specjalistki prawa dot. energetyki OZE z Fundacji Frank Bold, po wdrożeniu pakietu w Polsce ”najubożsi będą płacić mniej za prąd, a gospodarstwa domowe, które nie stać na ekologiczne technologie (jak pompy ciepła czy fotowoltaikę) dostaną możliwość leasingu społecznego - będą mogły używać sprzętu kupionego ze środków publicznych.
”Pokładam coraz więcej nadziei w nowych rekomendacjach Komisji Europejskiej” - dodaje Michał Hetmański, ekonomista i analityk polityki gospodarczej i fiskalnej z Fundacji Instrat. „Obniżka cen prądu dla przemysłu, firm i obywateli to nie populistyczny postulat z Kancelarii Prezydenta, ale europejski priorytet oraz kierunkowskaz na to, żeby przejście z gazu na czystszy prąd się opłacało. Pałeczka jest po stronie polskiego ministra finansów Andrzeja Domańskiego oraz fiskalnych konserwatystów w Brukseli, którzy bronią przestarzałych kryteriów stabilności finansowej”.
Jak wskazuje ekspert, rewolucja technologiczna kolejnej dekady wymaga wywrócenia do góry nogami tego, jak opodatkowujemy energię: „W tej chwili mamy za nisko opodatkowany gaz, a zbyt wysoko opodatkowaną energię elektryczną. Tak samo jak potrzebny rządowy pakiet CPN obniżył VAT na paliwo, tak teraz musimy zmniejszyć tę stawkę na prąd”.
Jak zaznaczała red. Alicja Jankowska, świat również zwiększa udział OZE i powoli redefiniuje pojęcie bezpieczeństwa energetycznego - w 2025 roku odnawialne źródła energii odpowiadały za produkcję 34 proc. energii elektrycznej na świecie, po raz pierwszy wyprzedzając węgiel. Głównym motorem zmiany pozostaje rozwój zielonej energii w Chinach i Indiach.
Zobacz też

„[Czysta energia] już teraz pomaga krajom ograniczać zależność od importu i kosztów paliw kopalnych, jednocześnie zaspokajając rosnące zapotrzebowanie na energię elektryczną” - zaznacza Aditya Lolla, dyrektor zarządzający Ember. „Kolejnym krokiem jest modernizacja sieci i ram regulacyjnych, tak by systemy energetyczne były gotowe na nową rzeczywistość”.




