Reklama
  • WIADOMOŚCI

Ropa w dół po wstrzymaniu ognia. Trump szuka wyjścia z irańskiej pułapki

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump i członkowie jego gabinetu w Białym Domu, 26 marca 2026 roku.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump i członkowie jego gabinetu w Białym Domu, 26 marca 2026 roku.
Autor. Daniel Torok / The White House / flickr

Ceny ropy na światowych rynkach reagują na przerwę w amerykańsko-irańskich atakach.bo USA i Iran zrobiły sobie przerwę od wzajemnych ataków – informują maklerzy. Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na IX jest na NYMEX w Nowym Jorku po 84,64 dol. (niżej o 5,23 proc.) a Brent na ICE na IX jest wyceniana po 92,05 dol. za baryłkę (w dół o 4,89 proc.).

Po dwutygodniowych bombardowaniach przez USA, w niedzielę o świcie nie odnotowano amerykańskich nalotów na Iran. Była to druga z rzędu noc bez działań zbrojnych.

Chwilowy spokój

Prezydent USA nie wyklucza jeszcze silniejszych nalotów na Iran. Jednocześnie, jak przekazał ambasador USA przy ONZ Mike Waltz przekazał w rozmowie ze stacją Fox News, że Donald Trump „widzi pewną przestrzeń dla rozmów z Iranem”.

Według stacji CBS, także powołującej się na źródła, do przerwy w wzajemnych ostrzałach doszło, ponieważ ważni omańscy urzędnicy udali się do Teheranu. Oman jest jednym z państw mediatorów, które wraz z Pakistanem, doprowadziły do podpisania wstępnego porozumienia rozejmowego. Zdaniem tej telewizji rozmowy w Teheranie przynoszą efekty, ale negocjatorzy podkreślają, że potrzebują więcej czasu.

Irański reżim z kolei informuje, że Teheran nie będzie atakował, dopóki USA także powstrzymają się od uderzeń. „Stanowisko Iranu pozostaje niezmienne »atak za atak«, jeśli ustaną, to Iran także wstrzyma swoje operacje” - przekazało źródło agencji Reutera, dodając, że to stanowisko zostało również przekazane USA.

Irańskie wojsko poinformowało w niedzielę, że w ciągu ostatnich dwóch dni Teheran zaprzestał ataków na sąsiadów znad Zatoki Perskiej, ponieważ Stany Zjednoczone przestały bombardować jego terytorium – przekazała agencja AFP. Podkreślono przy tym, że strategia Teheranu opiera się na zasadzie „odwetu”.

YouTube cover video

Przez dwie ostatnie noce Amerykanie wstrzymali ataki. Ponieważ nasza strategia opiera się w istocie na odwecie, my również zawiesiliśmy nasze działania” – powiedział w wywiadzie dla telewizji państwowej rzecznik irańskiego wojska Mohammad Akraminia.

Reklama

Budżet się kończy?

Dziennik „New York Times”, powołującego się na dwa źródła zaznajomione ze sprawą, napisał, że rząd USA obawia się kurczących się zapasów pocisków przechwytujących do systemów Patriot oraz innego sprzętu obronnego chroniącego państwa Zatoki Perskiej.

W ostatnim czasie te kraje ponownie stały się celem ataków Iranu w odwecie za działania USA. Gazeta donosi również o obawach przed eskalacją konfliktu.

Wojna z Iranem jest kosztowna i znacząco obciąża amerykański budżet. Co więcej, Pentagon nadal nie był w stanie podać konkretnej kwoty.

Pentagon nie potrafi oszacować kosztów rozpoczętej wojny. Kongres otrzymał pięć różnych wyliczeń – od 10 miliardów, poprzez 50 miliardów, aż do 125 miliardów dziury budżetowej, co wywołuje wściekłość amerykańskich polityków” – mówił w rozmowie z E24 amerykanista Rafał Michalski.

Zdaniem amerykanisty, prezydent Trump ma świadomość, że dalsze prowadzenie działań militarnych jest na wielu poziomach (politycznym, gospodarczym, wizerunkowym) ryzykowne: Jednak musi zawrzeć porozumienie, którego postanowienia będą możliwe do obrony. Innymi słowy: które będzie można przedstawić jako „lepsze”, niż to wypracowane przez Obamę”.

USA szukają pomocy

W ubiegły piątek portal Axios poinformował, że USA i Wielka Brytania będą chciały zorganizować konferencję w sprawie cieśniny Ormuz. Celem miałoby być utworzenie międzynarodowej koalicji, której zadaniem byłaby ochrona żeglugi przez kluczowy szlak transportowy.

Szczegóły konferencji, która miałaby się odbyć w Londynie, są nadal ustalane. Jak poinformowali europejscy dyplomaci, w spotkaniu mogą wziąć udział ministrowie obrony oraz najwyżsi dowódcy wojskowi z państw zachodnich, a także z krajów Bliskiego Wschodu.

Rozmówcy Axiosa utrzymują, że Amerykanie chcą, aby ich sojusznicy wysłali do regionu swoje zasoby, takie jak jednostki do rozminowywania, okręty wojenne oraz drony, aby pomóc w zabezpieczeniu szlaków żeglugowych. „Amerykanie szukają sposobu wyjścia i chcą naszej pomocy” – powiedział europejski dyplomata.

Jak zaznaczał amerykanista Rafał Michalski w rozmowie z E24 w programie „Punkt Krytyczny”, administracja USA błędnie założyła, że Iran ulegnie pod presją amerykańskich ataków. W efekcie „nawet prezydent Donald Trump nie wie, jak obecnie podbijać stawkę”. „Został postawiony pod ścianą” – zaznaczał ekspert, mówiąc, że sytuacji nie polepszają zbliżające się w listopadzie wybory połówkowe (ang. midterms).

Trump jest prezydentem amerykańskiej wsi, prowincji (…) Ceny nawozów podskoczyły względem ubiegłego sezonu nawet o 200 proc. (…) Kiedy Trump zaatakował Iran, de facto uderzył we własną bazę wyborczą. Cena energii jest dla amerykańskiego społeczeństwa wyznacznikiem poziomu życia” – podkreśla Michalski.

W efekcie Trump i Partia Republikańska mierzą się z rosnącym społecznym niezadowoleniem tuż przed wyborami, które mogą zdecydować o tym, czy demokraci odzyskają Izbę Reprezentantów bądź Senat.

Reklama

Uświadomienie sobie własnej siły

Jednak nawet europejskie poparcie dla działań USA w cieśninie Ormuz (którego obecnie trudno się doszukać wśród elit UE) może nie okazać się wystarczające, aby Biały Dom wyszedł z twarzą z obecnego konfliktu. Kluczowy szlak transportowy dla ropy i gazu ponownie został zablokowany, a jak pokazał niedzielny wybuch tankowca – cieśnina rzeczywiście została zaminowana przez irański reżim.

Irańska agencja Tasnim poinformowała, że 26 lipca w cieśninie Ormuz eksplodował tankowiec, który wpłynął na minę morską po tym, gdy opuścił wyznaczony przez Iran korytarz morski. Doniesienia o wybuchu tankowca przekazała też m.in. katarska telewizja Al-Dżazira. Media nie podały więcej szczegółów. Władze irańskie nie wydały oficjalnego komunikatu.

Iran nie zamierza się poddać ani oddać kontroli nad Ormuzem, ponieważ ostatnie miesiące ciągnącego się konflikty uświadomiły Teheranowi, że posiada on przewagę negocjacyjną nad USA. Pomimo kolejnych nalotów amerykańskiego wojska i bombardowań, niszczących infrastrukturę kraju, Islamska Republika nie ustąpi.

Złamanie Teheranu z powietrza będzie bardzo trudnym zadaniem, o ile w ogóle będzie to możliwe. Zakładam, że Iran jest w stanie przetrwać kilka miesięcy tego typu kampanii, jednocześnie trzymając światową gospodarkę jako zakładnika” – zaznaczał w rozmowie z E24 Marcin Krzyżanowski, iranista, ekspert ds. Bliskiego Wschodu.

Trzeba pamiętać, że blokada cieśniny Ormuz nie jest realizowana jako cel symboliczny, tylko po to, by wywrzeć presję na światową ekonomię. Jest obliczona na zwyżkę cen paliw i nawozów, która ma doprowadzić do ustępstw ze strony Waszyngtonu” – dodał.

Jak podała agencja AFP w niedzielę, irańskie wojsko ostrzegło, że wojna na Bliskim Wschodzie „rozprzestrzeni się”, jeśli Stany Zjednoczone wznowią kampanię bombardowań. „Jeśli Amerykanie ponownie dadzą się oszukać syjonistom lub sprzymierzą się z nimi i będą nalegać na kontynuowanie wojny, zwłaszcza poprzez naloty, konflikt się rozszerzy” – powiedział rzecznik irańskiej armii Mohammad Akraminia, cytowany przez AFP.

MM / Natalia Dziurdzińska PAP

Reklama
Reklama