Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Ceny miedzi w dół. Wszyscy czekają na decyzję USA

Autor. Envato by YouraPechkin

Ceny miedzi spadły po kolejnych rekordowych wzrostach, odnotowanych w tym tygodniu. Obecnie w dostawach 3-miesięcznych na LME wynoszą one 14 267 dol./tonę – jest to de facto pierwszy tygodniowy spadek cen surowca od czerwca bieżącego roku.

Na Comex w Nowym Jorku miedź zwyżkuje o 0,55 proc. i kosztuje 6,5633 dol./funt.

Wszyscy czekają na cła

Ceny miedzi w ostatnich tygodniach rosły m.in. ze względu na obawy amerykańskiego rynku dotyczące wprowadzenia przez administrację Trumpa ceł na import miedzi rafinowanej. W obawie przed wzrostem cen surowca, handlowcy w Stanach Zjednoczonych postanowili zabezpieczyć jak najwięcej miedzi i zaczęli skupować metal z rynku – wywołując tym samym (częściowo sztuczny) wzrost cen.

Wzmocniło to jedynie problemy z podażą miedzi, które w dużej mierze mają podłoże strukturalne. Wydłużony czas realizacji projektów górniczych i ich niewielka ilość oraz pogarszająca się jakość wydobywanej rudy, połączone ze stabilnym wzrostem popytu na "czerwone złoto" sprawiają, że ceny na globalnych rynkach zaliczają historyczne maksima.

W efekcie USA zgromadziły jedne z największych zapasów miedzi. Zgodnie z danymi Amerykańskiej Służby Geologicznej (USGS) import miedzi rafinowanej do USA wzrósł 16-krotnie od 2015 r., mimo, że produkcja spadła o 20 proc. Waszyngton dysponuje na swoim terytorium zapasami wystarczającymi na prawie 30 lat.

Jak podaje Reuters, administracja Trumpa nie podjęła jeszcze decyzji dotyczącej ceł – ma na to czas do 30 września. Przedstawiciel Białego Domu poinformował agencję prasową, że Departament Handlu przedstawił Trumpowi wszystkie aktualne informacje, konieczne do podjęcia decyzji, w wyznaczonym terminie – który minął 30 czerwca.

YouTube cover video

Według informatora Reutersa administracja USA nadal „ocenia wszystkie opcje przywrócenia produkcji miedzi i innych kluczowych gałęzi przemysłu do Stanów Zjednoczonych”. Sugeruje to, że wprowadzenie ceł nie jest jeszcze przesądzone.

Główny problem, przed jakim stają amerykańscy decydenci, polega na tym, że zbyt wysokie cła na import miedzi rafinowanej do USA nie spowodują pobudzenia krajowego rynku i odbudowy lokalnego przemysłu wytwórczego, przetwórczego oraz hutniczego. Zamiast tego mogą przyczynić się do zdławienia sektora, który już teraz boryka się z problemami produkcyjnymi i finansowymi, podnosząc koszty producentów korzystających z miedzi (sektora motoryzacyjnego, budowlanego, elektrycznego).

Sytuacji nie ułatwia kalendarz polityczny i zbliżające się, listopadowe wybory połówkowe (ang. midterms). Administracja Trumpa zdecydowanie nie chce pogorszyć już i tak niezbyt korzystnej sytuacji politycznej, przyczyniając się do pogłębienia inflacji i zwiększenia kosztów życia obywateli.

Rynki oczekują w piątek na sierpniowy odczyt CPI w USA, który będzie opublikowany o 14.30 czasu polskiego.

Ekonomiści ankietowani przez Bloomberga prognozują wzrost o 0,4 proc. w ujęciu miesięcznym oraz roczną dynamikę na poziomie 3,4 proc. Będzie to ostatni raport, który zostanie uwzględniony przez Rezerwę Federalną przy podejmowaniu decyzji ws. stóp proc. 16 września.

Według narzędzia FedWatch grupy CME, notowania kontraktów terminowych na stopę funduszy federalnych wskazują na około 71-proc. prawdopodobieństwo podwyżki stóp.

Wszelkie sygnały świadczące o przyspieszeniu inflacji mogłyby zwiększyć oczekiwania co do podwyżki stóp procentowych przez Rezerwę Federalną, co zazwyczaj działa niekorzystnie na aktywa nieprzynoszące odsetek, takie jak miedź. Na zakończenie poprzedniej sesji miedź na LME zniżkowała o 534 dol. i kosztowała 14 234 dol./tonę

MM / PAP

Reklama
Zobacz również
Reklama