Reklama
Reklama
Reklama
  • WYWIADY
  • W CENTRUM UWAGI

Sukces AfD i słaby Merz. Co czeka Niemcy?

Przewodnicząca AfD Alice Weidel.
Przewodnicząca AfD Alice Weidel.
Autor. @Alice_Weidel/X.com

Friedrich Merz to najlepszy kanclerz, jaki mógł się trafić Niemcom, ale jest skrajnie niepopularny. Po wygranej AfD w Saksonii-Anhalcie, czekamy na wybory w 2029 r., a do tego czasu może się jeszcze wydarzyć wszystko – skomentował w rozmowie z E24 dr Witold Ostant, analityk Instytutu Zachodniego.

Zgodnie z przewidywaniami obserwatorów, w Saksonii-Anhalcie wygrała skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD). I wygrała mocno: zdobyła 43,8 proc. głosów, uzyskując dwukrotnie lepszy wynik niż pięć lat temu. Drugie miejsce zajęła tam CDU kanclerza Friedricha Merza (17,2%). AfD łatwiej jest wygrać na wschodzie Niemiec, niż na zachodzie, ale nie da się ukryć, że popularność tego ugrupowania nieprzerwanie rośnie. Dlaczego tak się dzieje? Czy powinno nas to niepokoić? I jaka przyszłość rysuje się przed Niemcami?

Zmęczenie Energiewende

AfD zdobyła 39 z 83 mandatów w parlamencie w Magdeburgu, nie może więc samodzielnie rządzić (potrzebowałaby do tego co najmniej 42 mandatów). Mimo że kandydat AfD na premierem landu, Ulrich Siegmund, deklaruje chęć budowania większości, wszystkie pozostałe partie kategorycznie odrzucają oficjalną współpracę z tą formacją w ramach tzw. zapory ogniowej („Brandmauer”). Obecnie czekamy więc na rozwój wydarzeń, ale nie da się ukryć, że AfD osiągnęła sukces w wyborach w Saksonii-Anhalcie.

”Niedawne incydenty w Niemczech, takie jak sabotaż elektrowni Jaenschwalde, były „świetnie wymierzone” – stwierdził dr Witold Ostant, odnosząc się zarówno do rocznicy wybuchu II wojny światowej, jak i wyborów w Saksonii-Anhalcie z 6 września.

Społeczeństwo niemieckie jest dość mocno zmęczone pomysłami ostatnich kilku koalicji związanymi m.in. z Energiewende, choć w oficjalnych sondażach poparcie dla kierunków polityki transformacji energetycznej utrzymuje się na wysokim poziomie” – powiedział analityk Instytutu Zachodniego. Dla Niemców sytuacja, w której ich przemysł motoryzacyjny zaczyna kuleć, jest czymś niewyobrażalnym – a to właśnie się dzieje. Kończy się mit dobrobytu – redukcja dziesiątek tysięcy miejsc pracy w samym przemyśle motoryzacyjnym, w takich kolosach jak Audi czy Volkswagen, to dla Niemców wyraźny sygnał, że w kraju nie dzieje się dobrze. A przynajmniej nie tak dobrze, jak by chcieli. Bo oni i ich przemysł mieli być „nietykalni” – jak stwierdził dr Ostant.

Reklama

Rosyjski zwrot

Jednocześnie Niemcy, oczywiście, pozostają kluczowym graczem gospodarczym kontynentu i głównym partnerem handlowym Polski. Od 2022 r. państwo robi, co może, aby stworzyć odporność w obliczu inwazji Rosji na Ukrainę i służbom zależy na tym, by nie dopuścić do kompromitacji. Tymczasem w samym sektorze energetycznym w ubiegłym tygodniu doszło do sabotażu Jaenschwalde, a w poniedziałek 7 września poinformowano, że w Saksonii służby rozbroiły w ostatnich dniach 21 urządzeń wybuchowych, które miały doprowadzić do uszkodzenia linii wysokiego napięcia.

Między innymi takie wydarzenia skłaniają do budowy przekonania, że niezwykle trudno jest obecnie przewidzieć przyszłość Europy. Jak zaznacza dr Ostant, w całej tej niepewności, Niemcy obecnie „mają najlepszego kanclerza od dawna”, który, niestety, pozostaje w swoim kraju niepopularny. „Niemcy nigdy wcześniej nie były tak stanowcze w swoich działaniach i deklaracjach wobec Rosji” – stwierdził analityk.

Przypomnijmy, że po incydencie z udziałem dronów w Lipsku z sierpnia br., na początku ubiegłego tygodnia Niemcy postanowiły zamknąć konsulat generalny Rosji w Bonn oraz Rosyjski Dom w Berlinie. Jak opisała PAP, w nocy z 4 na 5 sierpnia samolot transportowy zderzył się z niezidentyfikowanym obiektem w pobliżu lotniska w Lipsku na wschodzie Niemiec. Samolot przekierowano do Hanoweru, gdzie stwierdzono jego niewielkie uszkodzenia. Krótko wcześniej lotnisko w Lipsku wstrzymało działalność z powodu znalezienia na płycie, przy ukraińskim samolocie transportowym Antonow, drona z detonatorem oraz materiałów wybuchowych. Teraz Niemcy uznały, że stała za tym Rosja. „Nie znajdujemy się w stanie wojny, ale każdego dnia jesteśmy celem działań w ramach wojny hybrydowej” – oświadczył szef niemieckiego MSW Alexander Dobrindt. Jego rosyjski odpowiednik Siergiej Ławrow stwierdził w odpowiedzi, że oskarżenia są „w gruncie rzeczy początkiem prawdziwej wojny”.

Warto zwrócić uwagę na to, czym jest Rosyjski Dom mieszczący się w samym centrum Berlina przy ul. Friedrichstrasse. Oddany do użytku w 1984 r. gmach, którego zadaniem miało być krzewienie przyjaźni ze Związkiem Radzieckim, od dawna jest uznawany za centrum rosyjskiej propagandy i działań wywiadowczych. Na całym świecie działają tysiące podobnych budynków. I tak w 2022 r. Warszawa odzyskała „Szpiegowo”, budynek znajdujący się przy ul. Sobieskiego 100, tuż przy obecnej siedzibie polskiego MSZ, „bezprawnie okupowany przez Federację Rosyjską” – jak określa to miasto stołeczne.

Reklama

Trudne czasy dla Niemców

Za Friedricha Merza zmieniono uprawnienia niemieckiego kontrwywiadu – zaznaczył dr Witold Ostant.

Dano niemieckim służbom przyzwolenie do kontrataków w ramach działań cybernetycznych. Tego wcześniej nie było, a w skrócie oznacza to, że zgodnie z prawem, jeżeli Rosjanie atakują niemiecką infrastrukturę w sposób cybernetyczny, to Niemcy mogą dokonać takiego kontrataku.
Dr Witold Ostant

W Niemczech rośnie także świadomość potrzeby działania, m.in. w zakresie ochrony infrastruktury energetycznej. „Merz doszedł do władzy pod hasłami stabilizacji, bezpieczeństwa w trudnych czasach” – powiedział analityk. W kraju rządzi więc koalicja SPD-CDU i jest to „małżeństwo z rozsądku”.

> Chcą ustabilizować Niemcy. Widzą, że gospodarka słabnie, są problemy emerytalne, społeczne i zdrowotne i one będą postępować, a do tego czują na swoich barkach rosnącą siłę AfD, która tak jak nasza Konfederacja mówi do społeczeństwa: widzicie, jak jest, teraz wybierzcie nas, bo mamy nowe pomysły, świeżych ludzi, jesteśmy rzeczywistą alternatywą dla Niemca. @ Dr Witold Ostant

A czasy w Niemczech są trudne. Od lat z RFN „ucieka” wysoko wykształcona kadra zawodowa np. lekarze, bo żyje im się coraz gorzej. Emerytury są ograniczane, a poziom frustracji w Niemczech się podnosi” – dodał dr Ostant.

Wygrana AfD w Saksonii-Anhalcie pokazuje pewną tendencję, jednak najważniejsze będą wybory do Bundestagu w 2029 r., jak ocenił analityk. „A do tego czasu może się wydarzyć jeszcze absolutnie wszystko, czego na razie nawet nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić” – podkreślił dr Witold Ostant.

W najbliższym czasie 20 września w Niemczech odbędą się wybory do Landtagu Meklemburgii-Pomorza Przedniego oraz Izby Deputowanych.

Reklama