Reklama
Reklama
Reklama
  • ANALIZA
  • W CENTRUM UWAGI

Czeka nas 150 dolarów za baryłkę ropy? Ani Iran, ani USA, nie chcą wycofać się z wojny

rebelianci Huti
rebelianci Huti
Autor. enry Ridgwell (VOA)/ Public Domain/commons.wikimedia.org

Rebelianci Huti wspierani przez Iran przejęli port Mokka w Jemenie, leżący przy szlaku żeglugowym prowadzącym przez cieśninę Bab al-Mandab. Huti przejęli już całe wybrzeże Morza Czerwonego w Jemenie po 18-godzinnej ofensywie – poinformował korespondent Al-Dżaziry. To kolejny cios w rynki ropy – i kolejna odsłona konfliktu, który dotkliwie unaocznia, jak wrażliwy jest światowy porządek gospodarczy. Najwyższy czas na zmiany, a tymczasem ani Iran, ani USA, nie zakładają szybkiego końca wojny.

Cieśnina Bab al-Mandab łączy Morze Czerwone z Oceanem Indyjskim poprzez Zatokę Adeńską – i w zwykłych warunkach przepływa przez nią około 10% światowych dostaw ropy i gazu. O możliwości jej przejęcia mówiło się jeszcze w marcu, gdy eksperci ostrzegali, że jej blokada może doprowadzić do wzrostu cen ropy do poziomu 150 dolarów za baryłkę. 

Doniesienia o uszkodzeniu strategicznego rurociągu

Przejęcie przez Huti portu Mokka oraz doniesienia o desantach na wyspy w pobliżu cieśniny Bab al-Mandab mogą stworzyć warunki do prób ustanowienia się przez Huti jako prawowitej władzy i gwaranta swobody żeglugi w tej cieśninie – na wzór działań podejmowanych przez Iran w cieśninie Ormuzocenia amerykański Instytut Badań nad Wojną (ISW).

W mediach społecznościowych pojawiły się także – niepotwierdzone oficjalnie – informacje o uszkodzeniu strategicznego rurociągu Wschód-Zachód (Petroline) w Arabii Saudyjskiej w wyniku ataków rakietowych i dronowych Jemenu. Rurociągiem tym płynie ropa z Bukajk na wybrzeżu Zatoki Perskiej do portu Janbu (Yanbu) nad Morzem Czerwonym. Jego rola zyskała na zanczeniu po blokadzie cieśniny Ormuz, a jego pojemność to obecnie około 7 milionów baryłek dziennie.

Informacje o uszkodzeniu rurociągu podał profil Islamic World News na podstawie danych Systemu Informacji o Pożarach NASA. Rurociąg Wschód-Zachód w Arabii Saudyjskiej doznał katastrofalnych uszkodzeń w co najmniej 8 miejscach, według wstępnych doniesień cytujących kanały dyplomatyczne – przekazał z kolei irański profil The Hormuz Letter.

Reklama

Testowana cierpliwość rynku

Dziś w piątek 11 września ceny ropy spadają, jednak oba benchmarki zmierzają do zakończenia tygodnia z ceną powyżej 100 dolarów za baryłkę w obliczu nasilających się ataków na kluczowych szlakach żeglugowych na Bliskim Wschodzie – ocenia PAP. Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na październik zniżkuje na NYMEX w Nowym Jorku o 1,3 proc. do 101,11 USD. Cena Brent na ICE na listopad spada o 1,61 proc. do 105,93 USD za baryłkę.

Iran poinformował, że w środę 9 września zaatakował 10 statków w pobliżu cieśniny Ormuz w odpowiedzi na amerykańskie uderzenie w pięć irańskich tankowców. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zapowiedział eskalację działań odwetowych w przypadku kolejnych ataków.

W obliczu eskalacji wydarzeń i gotowości Iranu do maksymalnego rozszerzenia oraz wydłużenia konfliktu, coraz bardziej prawdopodobne staje się, że cena ropy WTI ponownie przetestuje szczytowy poziom 119,48 USD, odnotowany na początku marca” – powiedział Tony Sycamore, analityk IG, cytowany przez PAP.

Organizacja OPEC obniżyła prognozę wzrostu światowego popytu na ropę w 2026 roku do 380 tys. baryłek dziennie. Jest to już piąta z rzędu korekta w dół. Jak wykazało badanie przeprowadzone przez agencję Reutera, w sierpniu wydobycie ropy przez OPEC spadło o 640 tys. baryłek dziennie. Arabia Saudyjska poinformowała, że w zeszłym miesiącu wydobycie ropy ponownie spadło, osiągając najniższy poziom od 1990 roku.

Kolejny etap zmian cen ropy będzie w mniejszym stopniu zależeć od nagłówków prasowych, a w większym od tego, czy sytuacja w zakresie fizycznych dostaw ulegnie poprawie, czy dalszemu pogorszeniu. Pytanie brzmi teraz, czy rynek zdoła ustabilizować się poniżej poziomu 120 USD, czy też kolejna fala zakłóceń w dostawach wprowadzi ceny ropy w zupełnie nowy przedział.
Priyanka Sachdeva, Philip Nova (cytat za PAP)
Reklama

Je ne regrette rien Trumpa

Ofensywa Huti mająca na celu zajęcie terytoriów wzdłuż południowego wybrzeża Morza Czerwonego w Jemenie sprzyja realizacji wspólnych celów Huti i Iranu – uważa ISW. „Wzmocniona pozycja Huti na wybrzeżu Morza Czerwonego wspiera bieżące cele Iranu, zapewniając mu dodatkowy atut w szerszej kampanii regionalnej wymierzonej w Stany Zjednoczone. Niemniej jednak zdobycze Huti na wybrzeżu Morza Czerwonego niekoniecznie oznaczają, że w przyszłych działaniach w rejonie cieśniny Bab al-Mandab ugrupowanie to będzie w pełni dostosowywać swoje posunięcia do celów Iranu” – wyjaśnia amerykański ośrodek analityczny.

Dla Iranu kontrola Bab al-Mandab przez Huti oznacza rozszerzenie możliwości zakłócania międzynarodowych szlaków żeglugowych poza obszar cieśniny Ormuz. Przez cieśninę Bab al-Mandab codziennie przepływa znaczna część światowego handlu, a dążenia Iranu do przejęcia kontroli nad cieśniną Ormuz zwiększyły zależność społeczności międzynarodowej od cieśniny Bab al-Mandab i Morza Czerwonego w zakresie transportu surowców energetycznych z regionu Zatoki Perskiej” – pisze ISW. Zakłócenie ruchu na Morzu Czerwonym w wyniku przejęcia kontroli przez Huti nad cieśniną Bab al-Mandab umożliwiłoby Iranowi próbę wymuszenia kolejnych ustępstw ze strony Stanów Zjednoczonych i sojuszników z regionu Zatoki poprzez paraliżowanie przepływu surowców energetycznych i transportu morskiego oraz narażanie państw Zatoki na straty gospodarcze. Huti nie muszą całkowicie wstrzymywać żeglugi przez cieśninę Bab al-Mandab, aby Iran mógł wykorzystać ich niedawne sukcesy.

Irański reżim wielokrotnie posługiwał się groźbą ataków Huti w rejonie cieśniny Bab al-Mandab, próbując w ten sposób powstrzymać Stany Zjednoczone przed uderzeniem w irańską infrastrukturę krytyczną.
ISW

Według analityków władze Iranu aktywnie udzielały wsparcia militarnego i finansowego dla ofensywy Huti mającej na celu przejęcie portu Mokka. 10 września przedstawiciele rządu Jemenu, strony irańskiej oraz źródeł regionalnych niezależnie poinformowali agencję Reutera, że Iran dostarczył Huti broń i zapewnił wsparcie doradcze, aby umożliwić im zdobycie portu Mokka, rozszerzenie kontroli nad kluczową cieśniną Bab al-Mandab oraz otwarcie nowego frontu w konflikcie Iranu ze Stanami Zjednoczonymi.

Tymczasem prezydent Donald Trump oświadczył w wyemitowanym w czwartek 10 września wywiadzie dla Fox News, że nie żałuje, iż poszedł na wojnę z Iranem mimo, że może ona mieć negatywny dla Republikanów wpływ na listopadowe wybory do Kongresu. „Nie wierzę w słowo „żałuję”. Można zawsze trochę popytać siebie samego” – powiedział Trump w wyemitowanej w czwartek rozmowie z Laurą Ingraham, prezenterką telewizji Fox News.

Jeżeli miałbym uczynić to znowu, zrobiłbym dokładnie to samo” – dodał Trump, cytowany przez PAP. Kilka godzin przed zajęciem przez Hutich portu Mokka, Donald Trump oświadczył, że spodziewa się zakończenia wojny z Iranem po amerykańskich wyborach uzupełniających w połowie kadencji. Tymczasem, jak stwierdził publicysta Paweł Rakowski w piątkowej audycji Radia Wnet, Teheran być może nie zamierza wycofywać się z działań wojennych tak długo, jak Trump będzie prezydentem USA (następne wybory w Stanach planowane są na listopad 2028 r.). Historycznie doszło kiedyś do podobnej sytuacji – przypomniał Paweł Rakowski.

W listopadzie 1979 roku irańscy studenci zajęli ambasadę USA w Teheranie, przetrzymując 52 Amerykanów przez 444 dni. Sprawa ostatecznie doprowadziła do porażki prezydenta Jimmy’ego Cartera w wyborach w 1980 r. Dyplomatów uwolniono w styczniu 1981 r., kilkadziesiąt minut po zaprzysiężeniu Ronalda Reagana. Carter był „osobiście” znienawidzony przez władze w Teheranie, w tym ajatollaha Chomeiniego, ponieważ udzielił on azylu obalonemu szachowi. We wrześniu 1980 r. Iran został także zaatakowany przez Irak – Teheranowi zależało więc na odblokowaniu zamrożonych w USA aktywów, by zakończyć spór. Należy zaznaczyć, że w USA pojawiły się także oskarżenia o to, że sztab wyborczy Reagana kontaktował się z Iranem przed wyborami w listopadzie 1980 r., prosząc o przetrzymanie zakładników do wyborów. Nie potwierdziło tego oficjalne śledztwo z lat 90-ych, ale nadal sprawa ta pozostaje przedmiotem debaty.

Reklama

Spotkania, rozmowy i brak rozwiązania

Tymczasem, jak donosi Financial Times, dyplomaci Iranu i państw Zatoki Perskiej spotkają się po raz pierwszy od początku wojny w poniedziałek 14 września. Szefowie dyplomacji państw Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC) będą rozmawiać z Irańczykami m.in. o cieśninie Ormuz. Inicjatorem spotkania jest Oman, a jego celem jest przekonanie pozostałych arabskich państw Zatoki Perskiej do poparcia przygotowywanego przez Oman i Iran tymczasowego porozumienia dotyczącego organizacji żeglugi przez Ormuz.

Kierowane przez Huti jemeńskie centrum koordynacji działań humanitarnych oświadczyło, że żegluga na Morzu Czerwonym jest bezpieczna dla wszystkich przewoźników z wyjątkiem jednostek saudyjskich – poinformował CNN. „W czwartek ceny ropy Brent wzrosły nawet o 4%, przekraczając poziom 105 dolarów za baryłkę w związku z obawami o zakłócenia szlaków dostaw, a średnia cena oleju napędowego w USA po raz pierwszy w historii przekroczyła 6 dolarów za galon” – dodał amerykański serwis.

Po przystąpieniu do wojny atakiem na Izrael w marcu, w lipcu Huti ogłosili blokadę morską Arabii Saudyjskiej, a w bieżącym miesiącu zintensyfikowali swoje ataki.

Do walk dochodzi w czasie największej fali wzajemnych ataków między USA a Iranem, wymierzonych w żeglugę w rejonie Zatoki Perskiej od momentu wybuchu wojny pod koniec lutegoocenił CNN. W czwartek 10 września Departament Skarbu USA ogłosił nowe sankcje wobec firm i osób wspierających Hezbollah oraz inne podmioty działające w imieniu Iranu. Działania te są częścią operacji „Economic Outcast” („Gospodarczy wyrzutek, której celem jest odcięcie Teheranu od środków na finansowanie wojny. Iran jednak pozostaje zdeterminowany, a kryzys gospodarczy zdaje się być dla tego kraju normą.

Reklama