- WIADOMOŚCI
Prawie 2,5 tys. km od granicy. Ukraińskie drony uderzyły w rafinerię w Omsku
Autor. Envato / kzaravisual
Rosyjski sektor naftowy znów znalazł się pod uderzeniem ukraińskich dronów. Tym razem celem była największa rafineria w kraju, położona w Omsku, prawie 2,5 tys. km od granicy z Ukrainą. Atak jest ważny, bo według Kijowa objął ostatni z 11 największych rosyjskich producentów benzyny, a Rosja już zmaga się z narastającymi problemami na rynku paliw.
Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy poinformował, że ukraińskie drony uderzyły w kolejną rosyjską rafinerię, tym razem w Omsku, głęboko na terytorium Federacji Rosyjskiej. Atak pokazuje, że ukraińskie środki dalekiego zasięgu są w stanie omijać rosyjską obronę przeciwlotniczą i razić obiekty kluczowe dla sektora paliwowego.
Według komunikatu ukraińskiej armii Omski NPPZ jest najpotężniejszym zakładem rafineryjnym w Rosji, o mocy przerobowej przekraczającej 21 mln ton ropy rocznie. Rafineria produkuje m.in. benzyny wysokooktanowe, olej napędowy klasy Euro-5, paliwo lotnicze, środki smarne oraz produkty petrochemiczne. Strona ukraińska twierdzi, że zakład jest wykorzystywany również do zaopatrywania rosyjskiej armii.
Ukraińcy podali, że według wstępnych informacji trafiona mogła zostać instalacja pierwotnej przeróbki ropy EŁOU-AWT-11, której projektowa moc wynosi 8,4 mln ton ropy rocznie. Informacji tej nie można było niezależnie potwierdzić. Jeśli jednak uszkodzenia objęły właśnie tę instalację, oznaczałoby to uderzenie w jedną z kluczowych części technologicznych rafinerii.
Omska rafineria znajduje się w południowo-zachodniej części Syberii, w mieście położonym niedaleko granicy z Kazachstanem. Ukraiński sztab podał, że zakład został trafiony przez pododdziały Sił Operacji Specjalnych, a na jego terenie odnotowano uderzenie i późniejszy pożar. Skala uszkodzeń jest ustalana.
Ukraińskie drony uderzyły szerzej
Rosyjskie władze regionalne początkowo nie wskazywały wprost rafinerii jako celu ataku. Gubernator obwodu omskiego Witalij Chocenko informował o zagrożeniu bezzałogowcami, uruchomieniu syren alarmowych w Omsku oraz zestrzeleniu ukraińskich dronów przez obronę przeciwlotniczą. Przekazał też, że skutki ataku są ustalane i zaapelował do mieszkańców, by nie zbliżali się do szczątków bezzałogowców oraz nie publikowali zdjęć i nagrań.
Rosyjskie media regionalne podały, że w czasie alarmu część zakładów przemysłowych została ewakuowana, a lotnisko w Omsku czasowo ograniczyło przyjmowanie i odprawę samolotów. Według rosyjskiego ministerstwa obrony w nocy na poniedziałek Ukraina miała użyć 625 dalekosiężnych dronów uderzeniowych, z czego 613 miało zostać zestrzelonych lub unieszkodliwionych. Dane te nie zostały niezależnie zweryfikowane.
Atak na Omsk był częścią szerszej serii ukraińskich uderzeń w rosyjską infrastrukturę paliwową, energetyczną i wojskową. W poniedziałek Sztab Generalny Ukrainy informował również o uderzeniach w rafinerię Sławnieft-JANOS w Jarosławiu, zakład Nowatek-Ust-Ługa w obwodzie leningradzkim, punkt stałej dyslokacji rosyjskiej 26. Brygady Rakietowej oraz terminal przeładunku jasnych produktów naftowych w Kerczu na okupowanym Krymie.
Rosyjskie władze i agencje informowały tego samego dnia o uszkodzeniach w portach Wysock i Ust-Ługa nad Bałtykiem. Ust-Ługa należy do najważniejszych rosyjskich ośrodków eksportu ropy i produktów naftowych. Według Reutersa eksport z portów Primorsk i Ust-Ługa nad Bałtykiem oraz Noworosyjsk nad Morzem Czarnym sięgnął w czerwcu prawie rekordowego poziomu ok. 3 mln baryłek dziennie, co pokazuje znaczenie tych terminali dla rosyjskiej gospodarki wojennej.
Ukraińskie uderzenia w rosyjską infrastrukturę paliwową są wymierzone przede wszystkim w gospodarcze zaplecze wojny, ale ich skutki coraz wyraźniej odczuwają także zwykli Rosjanie. Braki paliwa przestały być lokalnym problemem pojedynczych regionów i zaczęły wpływać na codzienne życie mieszkańców, transport oraz funkcjonowanie usług publicznych. Na łamach Energetyka24 opisywaliśmy już tę nową rosyjską rzeczywistość: wielogodzinne kolejki na stacjach, limity tankowania, nerwowe sytuacje między kierowcami i coraz częstsze pytania o to, jak państwo należące do największych producentów ropy na świecie może mieć problem z benzyną dla własnych obywateli.
