- W CENTRUM UWAGI
- KOMENTARZ
Kolejki, limity i bójki na stacjach. Tak wygląda paliwowa codzienność Rosji
Autor. Unsplash / Sergei Lisovskiy
Braki paliwa w Rosji przestały być wyłącznie lokalnym problemem kilku regionów i coraz częściej uderzają w codzienne życie mieszkańców, transport oraz funkcjonowanie usług publicznych. Na stacjach pojawiają się wielogodzinne kolejki, limity tankowania, bójki i coraz ostrzejsze pytania o to, jak państwo będące jednym z największych producentów ropy może mieć problem z benzyną dla własnych obywateli.
Media społecznościowe są dziś dla Rosji bezlitosne i pokazują szarą codzienność, którą Kreml za wszelką cenę próbuje tuszować. Na rosyjskich stacjach paliw coraz częściej widać obraz, który jeszcze niedawno wydawał się sprzeczny z oficjalną narracją Moskwy. Kierowcy godzinami czekają na tankowanie, część dystrybutorów stoi pusta, pojawiają się limity sprzedaży i nerwowe sceny przy kolejkach. Najtrudniejsza sytuacja ma dotyczyć Krymu, Sewastopola, części południowej Rosji, regionów turystycznych, Syberii i Zabajkala. Problemy narastają przede wszystkim tam, gdzie dostawy zależą od długich tras logistycznych, a lokalne stacje nie dysponują większymi zapasami.
Rosjanie walczą o benzynę
Kryzys paliwowy nie uderza w Rosję równomiernie. W części regionów kierowcy mierzą się przede wszystkim z okresowym brakiem wybranych rodzajów benzyny, w innych problem przybrał znacznie ostrzejszą formę i oznacza ograniczenie sprzedaży dla zwykłych odbiorców. Przykładowo, w Anapie, popularnym kurorcie nad Morzem Czarnym, kolejki do stacji trwają nawet kilka godzin.
Dopiero zaangażowanie Kozaków, wolontariuszy, urzędników i policji miało skrócić czas oczekiwania do kilkudziesięciu minut. Ich rola sprowadza się do kierowania ruchem, pilnowania porządku oraz ograniczania prób tankowania paliwa do kanistrów. W innych częściach kraju sytuacja pozostaje jednak znacznie trudniejsza. Pojawiają się relacje o kolejkach trwających kilkanaście godzin, a miejscami nawet dłużej.
„W trudniej sytuacjii są szczególnie mieszkańcy obwodu królewieckiego, dlatego, że nie znajduje się w nim żadna rafineria i obecnie eksklawa zależna jest właściwie w całości od dostaw drogą morską z kontynentalnej częsci Rosji (głównie z Ust-Ługi). Braki w tej części Rosji, panika zakupowa w samym obwodzie również wpłynęła negatywnie na sytuację” – mówi Mariusz Marszałkowski, Zastępca Redaktora Naczelnego Defence24.pl.
Media społecznościowe pokazują przede wszystkim długie sznury samochodów, zamknięte stacje, puste dystrybutory i nerwowe rozmowy między kierowcami. W sieci pojawiają się także nagrania kłótni i bójek przy stacjach benzynowych. I choć części z tych materiałów nie da się niezależnie zweryfikować, to ich liczba i powtarzalność pokazują skalę napięcia. Paliwo przestaje być zwykłym towarem kupowanym „po drodze”, a zaczyna być dobrem, o które trzeba walczyć czasem, znajomościami i pieniędzmi.
🇷🇺 ⛽ 🇺🇦 Russia struggles with fuel shortages amid Ukraine strikes
— AFP News Agency (@AFP) July 1, 2026
Russia has introduced a swath of restrictions on petrol sales across the country, as Ukrainian strikes on its refineries, depots and logistics affect domestic supply. Several regions have introduced rationing,… pic.twitter.com/YNYmnveRWb
Somewhere in Russia: an epic fight between Russians over petrol. pic.twitter.com/3nQcmromgN
— WarTranslated (@wartranslated) July 2, 2026
W wielu regionach wprowadzono limity sprzedaży. Najczęściej pojawiają się ograniczenia na poziomie 20–30 litrów benzyny na samochód, choć lokalnie limity bywają wyższe lub zależne od rodzaju paliwa. W niektórych miejscach osobne zasady dotyczą diesla, transportu publicznego, rolnictwa i służb.
Na Krymie sytuacja jest szczególnie napięta, bo sprzedaż paliwa dla części prywatnych odbiorców miała zostać mocno ograniczona, a priorytet mają otrzymywać instytucje państwowe, służby i kluczowe sektory gospodarki.
„W pierwszej kolejności paliw trafia na potrzeby wojska. Tu nie ma wątpliwości” – mówi Marszałkowski. „Oczywiście pojawiają się wyzwania związane z logistyką, i to przez niedobory cystern, chętnych kierowców do transportu paliw, czy ukraińskich ataków. Służby mundurowe i rolnictwo może liczyć na ułatwienia w pozyskaniu paliw. W niektórych regionach tankować mogą priorytetowo np. służby komunalne czy ratownicze. Rolnicy również mogą liczyć na pierszeństwo w nabyciu paliwa. Obywatele dostają to, co zostaje w dystrybutorach”.
To oznacza, że paliwo w praktyce zaczyna funkcjonować jak produkt premium. Nie dlatego, że oficjalnie zmienił się jego status, ale dlatego, że dostęp do niego staje się reglamentowany. Kierowcy nie zawsze mogą kupić tyle, ile potrzebują, a wraz z niedoborami rośnie też presja cenowa. W efekcie paliwo zaczyna działać jak towar deficytowy. Im mniej go na rynku, tym większa skłonność do spekulacji, odsprzedaży po zawyżonych cenach, tankowania na zapas i handlu poza oficjalnym obiegiem.
Skąd kryzys paliwowy w Rosji ?
Przyczyną kryzysu jest połączenie kilku czynników, ale najważniejszym pozostają skutki wojny. Ukraina od miesięcy uderza w rosyjskie rafinerie, składy paliw, infrastrukturę logistyczną i energetyczną. Dla Rosji to szczególnie bolesne, bo kraj może mieć ogromne zasoby ropy, ale o dostępności benzyny decyduje nie sama ropa, lecz zdolność jej przerobu, magazynowania i dostarczenia do regionów. Jeżeli rafinerie ograniczają pracę, infrastruktura jest uszkadzana, a logistyka się wydłuża, problem szybko przenosi się ze statystyk produkcyjnych na codzienne życie obywateli.
Brak paliwa w państwie takim jak Rosja ma o wiele szersze znaczenie niż tylko kolejki na stacjach. To kraj ogromnych odległości, w którym wiele regionów jest uzależnionych od transportu drogowego.
Niedobory benzyny i diesla uderzają w dostawy żywności, przewóz towarów, rolnictwo, budownictwo, transport publiczny, usługi komunalne i prywatne dojazdy do pracy. Jeżeli paliwa brakuje przez kilka dni, mieszkańcy widzą problem na stacjach. Jeżeli braki utrzymują się tygodniami, zaczynają rosnąć ceny usług, wydłużają się dostawy, pojawiają się lokalne niedobory i spada zaufanie do administracji.
Szczególnie wrażliwym punktem pozostają służby, ponieważ ich funkcjonowanie zależy od stałego i przewidywalnego dostępu do paliwa. Karetki, straż pożarna, policja, transport medyczny, służby komunalne czy ekipy energetyczne nie mogą działać w rytmie kolejek na stacjach ani czekać na kolejną dostawę benzyny lub diesla. Państwo może oczywiście nadawać im pierwszeństwo i kierować paliwo w pierwszej kolejności do wojska, administracji oraz sektorów uznanych za strategiczne, jednak w praktyce nie usuwa to deficytu, lecz przerzuca jego ciężar na rynek cywilny.
Im więcej paliwa trafia do struktur państwowych, tym mniej zostaje dla zwykłych kierowców, małych firm, lokalnego transportu i mieszkańców regionów oddalonych od głównych centrów zaopatrzenia. W efekcie obywatele coraz wyraźniej widzą, że w systemie wojennej redystrybucji znajdują się na szarym końcu kolejki. Dla kraju, który prowadzi wojnę, a jednocześnie próbuje przekonać własne społeczeństwo o sile, stabilności i odporności państwa, taki obraz to nie tylko cios logistyczny, lecz także polityczny. No bo skoro jest ropa, rafinerie, koncerny i aparat administracyjny, to dlaczego obywatel nie może normalnie zatankować samochodu?
Rosja szuka benzyny za granicą
”Dla Kremla obecna sytuacja jest niewygodna z dwóch powodów. Po pierwsze, ataki na rafinerie i rozpoczety sezon turystyczny oraz sezon żniw w rolnictwie powoduje, że popyt na paliwo jest wyższy niż w innych częściach roku. Aby zapewnić dostawy, rząd rosyjski musiał wprowadzić zakaz eksportu paliw – w tym oleju napędowego i benzyny oraz rozpocząć import awaryjny z innych państw” – podkreśla Marszałkowski.
Najbliższym i najłatwiejszym kierunkiem pozostaje Białoruś, która może częściowo uzupełniać braki na rosyjskim rynku. W rosyjskich danych i mediach pojawiały się informacje o wyraźnym wzroście sprzedaży białoruskiej benzyny na giełdzie w Petersburgu.
Według doniesień w pierwszej połowie czerwca dostawy benzyny koleją z Białorusi miały niemal potroić się wobec pierwszej połowy maja i przekroczyć 70 tys. ton.
Tego rodzaju import może jednak działać raczej jako doraźne wsparcie niż pełne rozwiązanie problemu, zwłaszcza jeśli niedobory występują jednocześnie w wielu oddalonych od siebie regionach Rosji. Równolegle Moskwa ma prowadzić rozmowy o zwiększeniu importu benzyny z innych państw. W doniesieniach pojawia się poziom około 400 tys. ton miesięcznie.
Drugą ścieżką uzupełniania braków są dostawy morskie oraz import z kierunków azjatyckich, w tym z Indii. Jak pisała red. Janokowska w materiale: Rosja kupuje benzynę od Indii, choć sama sprzedaje im ropę, do Rosji miało trafić co najmniej 60 tys. ton benzyny wysłanej drogą morską. Według dostępnych informacji chodziło o dwa tankowce, z których każdy przewoził od 30 do 40 tys. ton paliwa. Nie wskazano przy tym, która indyjska rafineria odpowiadała za te dostawy.
Wątek Indii jest szczególnie ciekawy, bo pokazuje dość przewrotny mechanizm. Indie należą dziś do najważniejszych odbiorców rosyjskiej ropy. W czerwcu Rosja miała eksportować do tego kraju około 2,7 mln baryłek dziennie, a według danych rynkowych rosyjski surowiec odpowiadał wtedy za ponad połowę całego indyjskiego importu ropy. Miesiąc wcześniej było to 36,5 proc.
Indie kupują więc od Rosji ogromne ilości surowca, przerabiają go we własnych rafineriach, a następnie mogą sprzedawać gotowe paliwa z dużo większą marżą. Teraz jednym z odbiorców takiej benzyny staje się sama Rosja, która przez niedobory na własnym rynku potrzebuje szybkich dostaw z zewnątrz. New Delhi zyskuje w ten sposób silną pozycję, ponieważ oferuje nie ropę, lecz gotowy, bardziej wartościowy produkt. Moskwa, zmagająca się z kryzysem paliwowym, może być natomiast gotowa zapłacić za niego znacznie więcej.
”Nie dość, że Rosja nie zarabia na eksporcie gotowych produktów naftowych, które są znacznie wyższe marżowe niż surowa ropa naftowa, to jeszcze musi wydawać środki na to, czego teoretycznie w Rosji powinno być pod dostatkiem” – zaznacza Marszałkowski.
”Pieniądze wydane na tysiące ton benzyny nie będą wydane na pociski i rakiety. Drugi element, to kalendarz wyborczy. Na jesieni Rosję czekają wybory, a właściwiej mówiąc, plebiscyt wyborczy rządzącej Jednej Rosji – raczej nikt nie liczy na demokratyczny, uczciwy proces wyborczy. Braki paliw na stacjach, płonące rafinerię i składy paliw, wysokie ceny i kłopoty z podróżowaniem nie odbije się z pewnością pozytywnie na nastrojach społecznych. Czy to coś zmieni w Rosji? Raczej nie. Wybory i tak nie będą uczciwe, społecześtwo będzie niezadowolone, ale nie widzę perspektywy buntów. Władza na Kremlu jest cały czas zjednoczona, silna i dobrze chroniona przez kilkaset tysięcy pracowników i funkcjonariuszy struktur siłowych, którzy nie są zaangażowani w wojnę z Ukrainą, ale stoją na straży obecnego reżimu” – dodaje.

