Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Płonie jedna z największych rafinerii w Rosji. Ukraina uderza w czuły punkt Gazpromu i Rosnieftu

Wołodymyr Zełenski uśmiecha się - zdjęcie poglądowe
Wołodymyr Zełenski uśmiecha się - zdjęcie poglądowe
Autor. Saeima / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0/)

Ukraińskie drony zaatakowały rafinerię w rosyjskim Jarosławiu. Jak przekazał portal Astra, mieszkańcy miasta zidentyfikowali w serwisach społecznościowych płonący obiekt jako Nowojarosławską Rafinerię Ropy Naftowej.

Reklama

O zdarzeniu poinformowała agencja Reutera, powołując się na gubernatora obwodu jarosławskiego Michaiła Jewrajewa. Do ataku doszło w nocy z poniedziałku na wtorek.

Ukraińskie ataki na rafinerie trwają

Gubernator Jewrajew powiadomił, że dwóch pracowników zakładu doznało obrażeń. Jak wynika z nagrań udostępnianych przez mieszkańców w internecie i przeanalizowanych przez serwis Astra, na terenie rafinerii doszło do co najmniej pięciu dużych pożarów.

Rafineria Sławnieft-JANOS w Jarosławiu, mieście położonym około 250 km na północny wschód od Moskwy, jest jednym z pięciu największych zakładów przetwórstwa ropy naftowej w Rosji. Należy do spółki Sławnieft, kontrolowanej przez koncerny Rosnieft i Gazprom.

Rafineria przetwarza rocznie około 15 mln ton ropy, a wśród odbiorców jej produktów znajdują się m.in. lotniska oraz obiekty kompleksu wojskowo-przemysłowego - przekazał portal Moscow Times, dodając, że to już drugi atak na tę rafinerię od początku jesieni.

Rosyjski resort obrony przekazał we wtorkowym komunikacie, że nocą nad terytorium kraju zniszczono łącznie 856 dronów, z czego 493 – jak utrzymuje Kreml – zmierzało w kierunku Moskwy i obwodu moskiewskiego.

Pod koniec października Siły Zbrojne Ukrainy wznowiły ataki na rosyjskie rafinerie po dwutygodniowej przerwie – pauzie, która, według doniesień mediów, wynikała z żądania prezydenta USA Donalda Trumpa. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył, że Kijów mógłby wstrzymać ataki na rosyjskie rafinerie ropy naftowej, gdyby Stany Zjednoczone dostarczyły stronie ukraińskiej pociski do systemów obrony powietrznej Patriot.

Reklama

”Jeśli chcecie, żebyśmy przestali atakować rafinerie, dajcie mi systemy Patriot na miesiąc” – powiedział Zełenski w wywiadzie dla stacji Fox News.

Tam, gdzie boli najbardziej

Ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie trwają od początku 2024 r., jednak ich intensyfikacja nastąpiła w 2025 r. W samym listopadzie ubiegłego roku Kijów przeprowadził 14 zmasowanych ataków m.in. na rafinerię Rosnieftu w Riazaniu czy Łukoilu w Wołgogradzie. Z kolei w ciągu ostatnich tygodni ukraińska armia przeprowadziła ataki na obiekty w Nowokujbyszewsku, Ufie oraz Kstowie.

Głównym celem Ukraińców jest odcięcie rosyjskiej armii od dostaw paliw niezbędnych do prowadzenia wojny oraz od zysków pochodzących z eksportu paliw. Ataki rzeczywiście zabolały Kreml ekonomicznie i energetycznie – na tyle, że zapis o zaprzestaniu ukraińskich ataków pojawił się podczas rozmów pokojowych.

Jednocześnie, Waszyngton zaczął mówić o konieczności powrotu do tranzytu rosyjskiej ropy i gazu przez Ukrainę po zakończeniu wojny z Moskwą. Zdaniem specjalnego wysłannika prezydenta USA Steve’a Witkoff’a, byłaby to część powojennego planu „regionalnego dobrobytu”.

Reklama

”Słowa te, wypowiedziane na początku października, oburzyły Kyryło Budanowa, szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy, który stwierdził, że Ukraina „nie chce być jak Białoruś, chce być jak Polska”” – pisała red. nacz. Katarzyna Łukasiewicz.

”Witkoff argumentował, że Ukraina mogłaby czerpać korzyści z tego porozumienia, podczas gdy Europa zyskałaby na niższych cenach energii. Argument o niskich cenach energii z Rosji to jeden z fundamentów przekonania o konieczności współpracy energetycznej z tym krajem” – dodaje Łukasiewicz.

MM / PAP

Reklama