Reklama
Reklama
  • W CENTRUM UWAGI
  • WYWIADY

OZE na celowniku przestępców. Złodzieje kradną miedziane kable z placów budowy

Autor. Envato by FabrikaPhoto

„Blisko 47 proc. respondentów zgłasza kradzież miedzi ze swoich terenów budowy” – mówi w rozmowie z E24 Kinga Nowakowska, dyrektorka zarządzająca firmy BauWatch Polska. Zdaniem ekspertki polskie inwestycje energetyczne rosną szybciej niż ich zabezpieczenia, a place budowy elektrowni OZE narażone są na kradzież kabli, transformatorów i akumulatorów.

Reklama

”Problem dotyka tak naprawdę wszystkich branż, w tym dużego budownictwa, farm fotowoltaicznych i wiatrowych oraz infrastruktury krytycznej” – zaznacza Nowakowska. „We wszystkich tych sektorach wykorzystuje się miedź”.

Nie tylko miedź

Miedź występuje w kilku kluczowych komponentach elektrowni OZE, przede wszystkim w kablach przesyłowych i instalacyjnych. W jednej turbinie wiatrowej o mocy 4 MW może znajdować się nawet 5-6 ton tego metalu w samym okablowaniu. Łącznie może ono wynieść nawet 58 proc. całkowitej masy miedzi zużytej do budowy całej instalacji.

Z kolei w przypadku farm fotowoltaicznych, miedź występuje nie tylko w okablowaniu, lecz także w regulatorach mocy i falownikach. Centralne inwertery kontenerowe lub zestaw kilkunastu falowników łańcuchowych na 1 MW generują zapotrzebowanie na około 150–250 kg miedzi ukrytej wyłącznie w samej elektronice i jej wewnętrznych przyłączach. Jednak w samych panelach PV miedzi jest stosunkowo niewiele – stanowi zaledwie 1 proc. całkowitej wagi modułu, czyli w standardowym panelu o wadze 25 kg znajduje się ok. 250 g miedzi.

Wyróżniamy cztery główne grupy materiałów kradzionych z budów. Należy do nich miedź, ale obecnie ze względu na sytuację rynkową widzimy duży wzrost kradzieży paliwa. Kolejną grupę stanowią drobne elektronarzędzia, które łatwo wynieść i upłynnić, a także stal. W Polsce kradzieże paliwa oraz stali są zdecydowanie bardziej rozpowszechnione niż w pozostałych krajach Europy.
Kinga Nowakowska, dyrektor zarządzająca firmy BauWatch Polska

Konflikt na Bliskim Wschodzie i zablokowanie Cieśniny Ormuz pośrednio wpływają na rodzaj surowców, które są kradzione z placów budowy – porównanie raportu w okresie rok do roku potwierdza wzrost kradzieży paliw.

Reklama

Jednak pomimo odnotowywanych, rekordowych wzrostów cen miedzi na globalnych rynkach, nie widać na razie podobnego wzrostu w zakresie kradzionej miedzi. Jak zaznacza Nowakowska, paradoksalnie tegoroczny wynik jest o dwa punkty procentowe niższy niż w ubiegłym roku.

”Zainteresowanie miedzią wynika z faktu, że można ją łatwo pociąć, a jej wartość rynkowa rośnie. Wiemy o przypadkach kradzieży całych zwojów kabli” – zaznacza ekspertka.

Instalacje OZE kuszą złodziei metali

Zgodnie z informacjami zawartymi w raporcie, siedem na dziesięć polskich firm budowlanych doświadczyło kradzieży na swoich placach, a sześć na dziesięć – aktów wandalizmu.

73,6 proc. polskich firm doświadczyło kradzieży, a 60,8 proc. aktów wandalizmu. Jednocześnie tylko 36 proc. specjalistów w Polsce uważa, że przestępczość na placach budowy rośnie, wobec 57,6 proc. średniej europejskiej. Ta różnica w postrzeganiu sama w sobie jest czynnikiem ryzyka: problem jest realny, ale niedoszacowany.
BauWatch Crime Report 2026
Reklama

Zdaniem ekspertki na kradzież surowców są narażone zarówno obiekty oddalone od zabudowań, jak i te znajdujące się w miastach – w tych drugich bowiem łatwiej i szybciej można upłynnić skradziony materiał. Jednocześnie przyznaje, że farmy fotowoltaiczne i wiatrowe mogą stać się „łakomym kąskiem” dla złodziei.

To budowy oddalone od zabudowań, umiejscowione w polach. Często nie posiadają odpowiedniego oświetlenia ani wież monitorujących, a ze względu na rozległość placu budowy łatwiej zorganizować kradzież.
Kinga Nowakowska, dyrektor zarządzająca firmy BauWatch Polska

Opóźnienia i przekroczenie budżetu

Ekspertka zaznacza, że do kradzieży najczęściej dochodzi na samym początku budowy, gdy teren nie jest jeszcze odpowiednio zabezpieczony.

”Mam tu na myśli nie tylko wieże monitorujące BauWatch, lecz także zwykłe ogrodzenia, oświetlenie czy obecność pracowników ochrony fizycznej” – komentuje Nowakowska. „Zanim cały plac budowy zostanie zorganizowany, etap dostarczania materiałów stanowi najbardziej atrakcyjny cel dla przestępców”.

Nowakowska potwierdza, że kradzieże przekładają się na opóźnienia w harmonogramie realizacji projektu – potwierdziło to aż 41 proc. respondentów badania: „Po kradzieży materiałów należy zamówić nowe. Realizacja zamówienia zazwyczaj trwa dłużej niż kilka dni. W tym czasie pracownicy nadal muszą być opłacani, mimo że projekt nie może posuwać się naprzód. Skutkuje to również możliwością poniesienia kar umownych”.

Reklama

Badania wskazały, że budżety na ochronę placów budowy w Polsce są mocno ograniczone. „Klienci muszą dokonywać wyborów i nie zawsze inwestują w prewencję, która jest zdecydowanie tańsza niż późniejsze pokrywanie strat” – dodaje dyrektorka.

Według raportu, najczęstszą konsekwencją kradzieży i wandalizmu jest konieczność wymiany materiałów – wskazuje ją 48 proc. firm. Opóźnienia w realizacji projektu zgłasza 41 proc., a przekroczenie budżetu 24 proc.

Ryzyko wewnętrzne i zewnętrzne

Firmowy raport wykazał, że 25 proc. respondentów wskazuje kradzieże wewnętrzne jako najczęstszy typ przestępstw na placach budowy. Przestępczość zorganizowana odpowiada za 12,4 proc. z nich.

Reklama
Mowa tu o firmach współpracujących czy dostawcach, którzy obserwują plac budowy. Niestety, niekiedy zgłoszenia wskazują na udział pracowników lub współpracowników.
Kinga Nowakowska, dyrektor zarządzająca firmy BauWatch Polska

Ekspertka zaznacza, że w kradzieże angażują się także grupy zewnętrzne. Potwierdza, że respondenci zgłaszali przypadki, w których nocą nad teren budowy wysyłano drony, aby sprawdzić, czy na miejscu znajduje się coś wartościowego. „Z drugiej strony występują osoby fizyczne szukające miedzi lub elektronarzędzi do szybkiej sprzedaży. Przestępcy edukują się” – dodaje.

Rekordowe ceny miedzi na rynkach zachęcają złodziei do kradzieży metalu. Jak informowała TVP3 Wrocław, funkcjonariusze z Komisariatu Policji Wrocław-Rakowiec zatrzymali trzech mężczyzn podejrzanych o udział w kradzieży miedzianych elementów z jednego z zakładów produkcyjnych we Wrocławiu. Według śledczych straty mogły opiewać nawet na ponad 5,5 mln zł.

Upłynnienie skradzionej miedzi nie jest również obarczone wysokim ryzykiem. Skradzione kable są najczęściej opalane z izolacji i cięte na mniejsze kawałki, a przestępcy współpracują z nieuczciwymi pracownikami skupów metali.

Reklama

W zależności od jakości surowca stawki na skupach złomu w Polsce wahają się od ok. 38 zł za kilogram do 50 zł za kilogram (w przypadku czystej miedzi).

Zobacz również
Reklama