- WIADOMOŚCI
- WYWIADY
Wiceminister Zeidler: Local content to nie protekcjonizm, a miliardy dla gospodarki
„Chcemy dać polskim firmom jak najszersze możliwości i szanse na to, żeby decydowały się brać udział w postępowaniach. Wygrają podmioty prezentujące najkorzystniejszą ofertę” – mówi w komentarzu dla E24 Eliza Zeidler, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych (MAP).
”Dotychczas bardzo powszechnie stosowanym kryterium było kryterium najniższej ceny, ale najniższa cena wcale nie znaczy, że oferta jest najkorzystniejsza” – dodaje ministra.
To nie przywileje, to znoszenie barier
Program wdrażania polityki local content w spółkach z udziałem Skarbu Państwa wydaje się nabierać tempa. MAP deklaruje, że stawia na systemowe znoszenie barier i budowanie kompetencji rodzimych przedsiębiorców przy realizacji strategicznych inwestycji.
”Ideą tego projektu jest dawanie szans polskim podmiotom, polskim przedsiębiorcom do udziału w postępowaniach, do aktywnego udziału w realizowanych inwestycjach strategicznych przez spółki z udziałem Skarbu Państwa. To znoszenie barier, które dotychczas stanowiły coś, co zatrzymywało polskie podmioty przed aktywnym udziałem w przetargach i w inwestycjach” – wyjaśnia w rozmowie z E24 ministra Zeidler.
Nie tylko cena
Kluczowym elementem nowej polityki jest zmiana podejścia zamawiających do wyboru wykonawców. Jak przyznaje pani wiceminister, przez lata wyznacznikiem w przetargach była przede wszystkim cena, co często ograniczało szanse firm stawiających na jakość, innowacje oraz lokalny potencjał.
Dotychczas bardzo powszechnie stosowanym kryterium było kryterium najniższej ceny. Ale najniższa cena wcale nie oznacza, że oferta ją zawierająca jest najkorzystniejsza. Dzisiaj mówimy o najkorzystniejszej ofercie i chcemy dać szansę na bardzo dużą skalę polskim przedsiębiorcom na prezentowanie takich ofert. A czy te oferty będą najkorzystniejsze - to w dużej mierze będzie zależało od samych przedsiębiorców.
Eliza Zeidler, Wiceminister Aktywów Państwowych
Budowanie kompetencji
Wielkie projekty energetyczne, takie jak budowa morskich farm wiatrowych, wiążą się z koniecznością spełnienia rygorystycznych wymogów technologicznych i finansowych.
W efekcie część komentujących zastanawia się, czy polscy dostawcy nie zatrzymają się na etapie zapewniania usług dla „podstawowych” elementów budowy wielkich inwestycji – a skomplikowane technologicznie produkty pozostaną w rękach zagranicznego kapitału.
Zdaniem ministry Zeidler, aby polskie firmy mogły stopniowo wchodzić w te łańcuchy dostaw, kluczowe staje się odpowiednie dzielenie dużych zamówień na mniejsze moduły oraz elastyczne podejście do zabezpieczeń finansowych.
„Local content w energetyce jest już na dosyć dobrym poziomie. Oczywiście zależy to od konkretnego sektora energetycznego, bo offshore to dla nas może nie zupełnie coś nowego, ale wciąż nowego. Dopiero tam się uczymy, a polskie firmy i przedsiębiorcy zbierają coraz więcej kompetencji i doświadczenia, aby przy kolejnych projektach móc angażować już więcej podmiotów” – podkreśla wiceminister.
Rząd zapowiada dalsze prace nad ułatwieniem dostępu do przetargów poprzez Kodeks Dobrych Praktyk, wyznaczanie celów KPI dla zarządów spółek oraz organizację dedykowanych wydarzeń branżowych. Dofinansowanie, wczesne komunikowanie planów inwestycyjnych oraz bezpośrednie spotkania z wykonawcami mają sprawić, że polscy inżynierowie, dostawcy i naukowcy staną się trwałym filarem transformacji energetycznej.

