Reklama
Reklama

Górnictwo głębokomorskie budzi obawy na Alasce. „Proces przebiega zbyt szybko”

Envato by Christopher_Boswell Alaska
Envato by Christopher_Boswell Alaska
Autor. Envato by Christopher_Boswell Alaska

„Proces ten przebiega zbyt szybko, potencjalne skutki są zbyt ryzykowne, a niewiadome zbyt duże” – zaznaczają reprezentanci ludności rdzennej Alaski. Wraz ze wzrostem zapotrzebowania na surowce krytyczne, temat górnictwa głębokomorskiego nabiera rozpędu.

Reklama

Jednak w przeciwieństwie do standardowych kopalni, wydobycie kluczowych pierwiastków z dna morskiego pozostaje wielką niewiadomą – przede wszystkim w kontekście wpływu górnictwa na morski ekosystem.

Czy na Alaskę powróci "gorączka złota"?

Po latach narracji, w której górnictwo kojarzone było przede wszystkim z węglowodorami i traktowane w społecznej świadomości jako „relikt przeszłości”, na który będzie coraz mniej miejsca w świecie gospodarczym i energetycznym po zielonej transformacji, sektor ten powoli wraca na salony – a wraz z nim stare dylematy i napięcia.

Wyścig o surowce krytyczne ruszył. Stany Zjednoczone i Europa zaczęły ponownie rozmawiać o wydobyciu i przetwarzaniu surowców krytycznych oraz metali ziem rzadkich. Rozpoczęto dyskusje o dostosowaniu legislacyjnym w celu przyspieszenia projektów górniczych, rozwoju recyklingu (tzw. górnictwo miejskie, urban mining) oraz rafinacji surowców.

Jednak ze względu na wzrost zapotrzebowania na metale i kluczowe pierwiastki, jaki zapewnia rozwój technologii oraz zielona transformacja energetyczna, obszary poszukiwań schodzą do miejsc wcześniej niezbadanych i nawet niebranych pod uwagę – na dna mórz i oceanów.

Górnictwo głębokomorskie to kolejny bastion niewykorzystanych jeszcze zasobów, którym coraz intensywniej interesuje się biznes prywatny i rządy poszczególnych państw. Jednym z obszarów zainteresowań jest Alaska. Firmy wydobywcze wskazują na możliwość występowania niklu, miedzi, kobaltu i metali ziem rzadkich w jej wodach przybrzeżnych, jednak tereny te są w znacznej części niezbadane.

W styczniu 2026 r. amerykańskie Biuro Zarządzania Energią Oceaniczną (BOEM) przeznaczyło ponad 114 mln akrów dna morskiego Alaski do rozważenia pod kątem górnictwa głębokomorskiego, w tym: Norton Sound, Goodnews Bay, Łuk Aleucki, podwodne góry w Zatoce Alaski, Chukchi Borderlands i Basen Kanadyjski.
Reklama

Jak informuje Harvard Law School, również w styczniu bieżącego roku NOAA opublikowała przepisy usprawniające proces składania wniosków o pozwolenia na wydobycie minerałów na wodach międzynarodowych. Potencjalni wnioskodawcy mogą teraz ubiegać się jednocześnie o koncesję poszukiwawczą i pozwolenie na wydobycie komercyjne, co znacznie przyspiesza proces inwestycyjny i wydobywczy.

Przyspieszenie amerykańskiej administracji w zakresie wydobycia surowców widać również po kwietniowej decyzji prezydenta Trumpa. W wydanym rozporządzeniu wykonawczym prezydent USA nakazał Departamentowi Inwestycji (DOI) opracowanie procedur wydawania pozwoleń na wydobycie z dna morskiego na zewnętrznym szelfie kontynentalnym. „Rozporządzenie nakazuje również NOAA i BOEM „przyspieszenie procesu” wydawania pozwoleń na wydobycie z dna morskiego na wodach międzynarodowych” – dodaje Harvard Law School.

Za szybko i zbyt pochopnie

Jednak mieszkańcy Alaski (w szczególności ludność rdzenna) nie myślą o możliwych zyskach związanych z wydobyciem surowców krytycznych z dna morskiego – ostatecznie, nie trafią one do ich domów, a do ogólnej puli krajowej gospodarki i prywatnych kieszeni inwestorów.

Reklama

Reprezentanci Kawerak Inc., plemiennego konsorcjum non-profit, oraz Sealaska, korporacji rdzennej ludności Alaski, wypowiadający się na łamach portalu Arctic Today, zwracają uwagę na zbyt szybkie tempo zatwierdzania regulacji związanych z górnictwem głębokomorskim, przy jednoczesnym niedoszacowywaniu (lub ignorowaniu) niewiadomych, związanych z wpływem tej działalności na wrażliwy, morski ekosystem.

Domagamy się wprowadzenia moratorium na poszukiwania, dzierżawę i wydobycie zasobów mineralnych dna morskiego na wodach federalnych Alaski oraz na zewnętrznym szelfie kontynentalnym Alaski. Chcemy, aby Departament Spraw Wewnętrznych zawiesił dalsze rozpatrywanie sprzedaży koncesji na wydobycie zasobów mineralnych dna morskiego na czas trwania tego moratorium.
Przedstawiciele Kawerak Inc. oraz Sealaska, Arctic Today

Przedstawiciele lokalnej ludności domagają się również, aby moratorium to obowiązywało „co najmniej do czasu oceny i zrozumienia skutków środowiskowych, społeczno-ekonomicznych, związanych z rybołówstwem na własne potrzeby oraz kulturowych i skumulowanych, a także do czasu przeprowadzenia pełnych i merytorycznych konsultacji z plemionami rdzennych mieszkańców Alaski, których ta kwestia dotyczy”.

Reklama

Obawy społeczności lokalnych są uzasadnione. Technologia wydobycia pierwiastków z dna morskiego jest nadal na bardzo początkowych etapach rozwoju, a naukowcy nie są pewni ani zgodni co do tego, na ile sposób wydobycia będzie wpływał na morski ekosystem.

Z kolei jak podaje Arctic Today, ponad 80 proc. akrów wydzielonych na terenach oceanicznych Alaski objętych jest już ograniczeniami, które zakazują połowów trałowych lub wszelkich połowów komercyjnych w celu ochrony kluczowych siedlisk dna morskiego oraz łowisk i ekosystemów, które one wspierają.

Warto w tym miejscu również zaznaczyć prawne i polityczne wątpliwości, jakie wiążą się z tempem wydawania pozwoleń na wydobycie. Jak pisała red. Alicja Jankowska, NOAA (National Oceanic and Atmospheric Administration, kluczowa amerykańska agencja zajmująca się badaniami klimatu) napotkała wiele nacisków ze strony administracji Trumpa, od zwolnień pracowników po cięcia funduszy federalnych. W efekcie obecni decydenci w ramach organizacji są skłonni szybciej wydawać licencje eksploracyjne i wydobywcze – a ze względu na wcześniejsze zwolnienia, można zastanawiać się nad obiektywnością ich decyzji w kontekście skutków środowiskowych.

Reklama

Wątpliwości budzi również administracyjne połączenie BOEM i Bureau of Safety and Environmental Enforcement (BSEE) w nową strukturę – Marine Minerals Administration (MMA).

Instytucje te zostały po raz pierwszy rozdzielone po katastrofie platformy wydobywczej Deepwater Horizon w Zatoce Meksykańskiej z 2010 r., ponieważ obie instytucje wchodzą w naturalny konflikt interesów: BOEM odpowiada za sprzedaż koncesji i maksymalizację wpływów do budżetu, zaś BSEE za rygorystyczne pilnowanie standardów ochrony środowiska.

Należy również podkreślić: ze względu na wprowadzone zmiany prawne, pozwolenia wydawane dla wód wokół Alaski są pozwoleniami łączonymi, umożliwiającymi zarówno eksplorację (zbadanie, o jakich złożach i zasobach mówimy) jak i ekstrakcję (wydobycie).

Reklama

Połączenie procedur zapewnia więc z jednej strony przyspieszenie inwestycji, ale z drugiej – pozbawia ludność i ekosystem zabezpieczenia w wypadku zbyt pochopnych i szkodliwych decyzji górniczych.

”Jako mieszkańcy Alaski jesteśmy zależni od zdrowego oceanu. Dziesiątki tysięcy mieszkańców Alaski utrzymuje się z naszego wartego wiele miliardów dolarów przemysłu rybnego. Dla wielu z nas owoce morza stanowią główne źródło pożywienia. Nie zgadzamy się narażać naszych zrównoważonych, odnawialnych łowisk oraz połowów na własne potrzeby na szwank poprzez eksperymentalne, nieodnawialne i spekulacyjne wydobycie” – dodają przedstawiciele społeczności lokalnej na łamach Arctic Today.

Reklama