- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
Ekologia schodzi na drugi plan? Nowa strategia UE w Arktyce to bezpieczeństwo, energetyka i infrastruktura krytyczna
Bezpieczeństwo, zmiany klimatu, dobrobyt i możliwości dla mieszkańców oraz społeczności – to na tych czterech filarach ma opierać się nowa strategia UE dla Arktyki. Mowa w niej jednak nie tylko o ochronie podmorskich kabli czy obserwacji oceanów. W opublikowanym dokumencie nie uwzględniono już złożonej w 2021 r. obietnicy dążenia do „wielostronnego zobowiązania prawnego” zakazującego dalszej eksploatacji węglowodorów w regionie polarnym.
”Bezpieczeństwo Arktyki to bezpieczeństwo Europy. W Arktyce mieszka ponad 500 000 obywateli UE, a trzy państwa członkowskie UE to państwa arktyczne. Wraz ze wzrostem obecności i ambicji Rosji i Chin, Arktyka stała się linią frontu globalnej rywalizacji potęg” – zaznaczyła cytowana w komunikacie Kaja Kallas, Estonka zajmująca stanowisko wysokiej przedstawicielki UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa (czyli potocznie: szefowej unijnej dyplomacji).
Krok do przodu czy krok w tył?
O planach Komisji Europejskiej (KE) informował już wczoraj The Financial Times. Opublikowany dokument potwierdził, że „stanowisko UE w kwestii zapewnienia, by ropa, węgiel i gaz pozostały w ziemi, w tym w regionach arktycznych, pozostaje jasne”.
Niemniej jednak, jak słusznie zauważa brytyjski dziennik, stanowi to drobne – acz znaczące – złagodzenie retoryki Komisji z 2021 r., kiedy to blok 27 państw członkowskich opowiadał się za wprowadzeniem międzynarodowego zakazu nowych odwiertów ropy i gazu w Arktyce ze względów środowiskowych.
Sprzeciw samej UE wobec wydobycia węglowodorów w rejonie Arktyki został więc podtrzymany, jednak zrezygnowano ze starań o utworzenie globalnego porozumienia w tym zakresie.
Zdaniem The Financial Times, zmiana nastawienia KE wynika z trudnej sytuacji geopolitycznej i zyskiwania regionu arktycznego na znaczeniu także w kontekście polityki mocarstw. Rosja chce przekształcić Północny Szlak Morski (NSR) w trzon znacznie szerszego Transarktycznego Korytarza Transportowego (TTC), a chińskie przedsiębiorstwa przygotowują się do wysłania statków towarowych do Europy wzdłuż północnego wybrzeża Rosji.
Z kolei napięte stosunki między Brukselą a Waszyngtonem utrudniają wypracowanie wielostronnych porozumień, szczególnie po spowodowanym przez administrację Trumpa „kryzysie grenlandzkim” z początku 2026 r.
Ropa, gaz i metale
Wydobyciu węglowodorów w rejonie Arktyki przygląda się również Norwegia. Pod koniec sierpnia bieżącego roku norweski minister energii Terje Aasland zadeklarował, że jego kraj chce utrzymać wydobycie i eksport ropy naftowej i gazu ziemnego mniej więcej na obecnym poziomie co najmniej do 2035 r. Wymaga to z kolei odkrywania nowych złóż i ich uruchamiania, a Morze Barentsa będzie w tym odgrywać kluczową rolę.
Z kolei norweska ropa i gaz stanowią obecnie swego rodzaju żelazne zabezpieczenie surowcowe Europy. Co prawda norweskie zapasy węglowodorów nie będą w stanie samodzielnie zaspokoić zapotrzebowania UE, jednak w dobie konfliktu na Bliskim Wschodzie i zbliżającej się całkowitej rezygnacji UE z gazu z Rosji stanowią ważne zaplecze bezpieczeństwa energetycznego.
Jednak mówiąc o Arktyce, nie rozmawiamy jedynie o ropie i gazie, lecz także o surowcach krytycznych, w tym – metalach ziem rzadkich.
Zdaniem Ernesta Malinowskiego, dyrektora operacyjnego w Mining Terminal, Arktyka może być europejską szansą na odzyskanie chociaż części niezależności w sektorze surowców krytycznych i metali ziem rzadkich.
Unikalna zdolność sprawcza Chin, wynikająca z ich sposobu działania, stawia nas w niekorzystnej sytuacji” – powiedział Malinowski. Chiny kontrolują już 90 proc. światowych zdolności przetwórczych pierwiastków ziem rzadkich, podczas gdy w Europie niemal nie mamy własnego przetwórstwa ani wydobycia. Zmarnujemy tę szansę, mimo że posiadamy zasoby w Europie”.
Jak zaznacza Alexandra Middleton na łamach Belfer Center Harvard Kennedy School, pierwiastki ziem rzadkich (REE) występują w kilku krajach regionu arktycznego, a znaczące złoża stają się coraz bardziej dostępne w miarę cofania się lodu. I choć należy sceptycznie patrzeć na podawane wielkości (choćby ze względu na brak infrastruktury w regionie i trudność wydobycia), to liczby rozbudzają wyobraźnię.
Z troską o bezpieczeństwo, ekosystem i dobrobyt
Czy to oznacza, że UE porzuciła troskę o stabilność wyjątkowo wrażliwych ekosystemów regionów północnych? Nie. Arktyka nadal postrzegana jest jako europejski zasób – nie tylko surowcowy, lecz również środowiskowy i naukowy.
„Arktyka to północne sąsiedztwo Europy – bliskie, powiązane z nami i kluczowe dla naszej przyszłości. A ona się zmienia. Nowe szlaki żeglugowe i zasoby napędzają rywalizację strategiczną. Dzięki naszej nowej strategii inwestujemy w większe bezpieczeństwo, odporną infrastrukturę i możliwości gospodarcze. Z korzyścią dla ludzi, dla których Arktyka jest domem, oraz dla naszej wspólnej przestrzeni” – zaznacza w komunikacie Ursula von der Leyen, przewodnicząca KE.
Wielka polityka zapukała również do północnych drzwi Europy, a Bruksela wydaje się wyraźnie widzieć ten trend i stara się – mówiąc kolokwialnie – „zabezpieczyć tyły”.
Wyrazem korekty podejścia jest skupienie się w komunikacji na pierwszym miejscu na „wzmocnieniu bezpieczeństwa i odporności w Arktyce”. Zadeklarowano współpracę z państwami członkowskimi i partnerami arktycznymi (oraz „w sposób komplementarny z NATO”) w celu ”poprawy gotowości, ochrony infrastruktury krytycznej” regionu.
Mowa o lodołamaczach, technologiach podwójnego zastosowania, ochronie granic czy zabezpieczeniu krytycznej infrastruktury podmorskiej. UE zapowiedziała również wsparcie dla utworzenia Centrum Kabli Arktycznych, którego zadaniem będzie "monitorowanie, ochrona i pomoc w naprawie kabli podmorskich na Północnym Atlantyku i w Arktyce".
Na drugim miejscu wymieniono zmiany klimatu, a dokładniej – wsparcie badań, obserwacji i monitorowania klimatu w celu „lepszego zrozumienia zmian” oraz „wspierania skutecznych działań w odpowiedzi na nie”. Jednak interesujący jest również trzeci wymieniony punkt, dotyczący „budowania zamożnej i bezpiecznej gospodarczo Arktyki”.
”W Arktyce pojawiają się możliwości współpracy gospodarczej w dziedzinie energii odnawialnej, surowców krytycznych, transportu podwójnego zastosowania, łączności cyfrowej oraz zrównoważonego przemysłu morskiego” – zaznaczono w dokumencie.
UE będzie wspierać zrównoważony rozwój gospodarczy, który tworzy miejsca pracy, poprawia infrastrukturę i łączność z korzyścią dla społeczności arktycznych i europejskich przedsiębiorstw.
Komisja Europejska
Jest to zdecydowana zmiana narracji w komunikacji o tym kluczowym, delikatnym środowiskowo regionie. KE wprost mówi o budowie europejskiej infrastruktury, budowie portów, połączeń kolejowych czy terminali energetycznych, łańcuchach dostaw i łączności transportowej. A wszystko to (w założeniu) we współpracy ze społecznościami lokalnymi, które mają być zaangażowane we wspólne projekty.
”Rozwój regionalny Arktyki korzysta już z ponad 1 mld euro wsparcia UE w ramach polityki spójności na lata 2021–2027. UE będzie nadal wspierać samorządy lokalne w Arktyce w radzeniu sobie ze wspólnymi wyzwaniami” – dodano w komunikacie.
Być może nowa strategia KE wobec Arktyki stanowi kolejny po wizycie na Grenlandii sygnał, że Bruksela nie rezygnuje z obecności w regionie i obecnie nie tylko chce ochronić jego unikalny ekosystem, lecz również – starać się rozwijać go w sposób odpowiedzialny społecznie i środowiskowo. Pozostaje czekać, czy pogodzenie interesów gospodarki i natury będzie możliwe do realizacji.



