- WIADOMOŚCI
Trump naciska na odwierty, Grenlandia zamyka drzwi. Parlament zdecydował
Autor. Wikipedia
Parlament Grenlandii opowiedział się za wprowadzeniem zakazu wydobycia surowców mineralnych z dna morskiego (ang. deep sea mining). Decyzja została podjęta po deklaracji prezydenta USA Donalda Trumpa o rozpoczęciu poszukiwań złóż ropy we wschodniej części wyspy.
Jak widać jesteśmy jeszcze daleko od zakończenia „kryzysu grenlandzkiego”, a prezydent USA nie zamierza rezygnować z wywierania presji na swoim sojuszniku.
Grenlandia sprzeciwiła się górnictwu głębokomorskiemu
Memorandum na górnictwo głębinowe ma obowiązywać do końca 2029 r. z możliwością jego przedłużania o kolejne dwuletnie okresy. Ustawa w tej sprawie ma zostać uchwalona w pierwszej połowie 2027 r., gdy parlament zbierze się na wiosenną sesję.
Według grenlandzkich parlamentarzystów celem jest ochrona cennego środowiska morskiego, a także utrzymanie dobrostanu ryb. Na Grenlandii rybołówstwo stanowi ważną gałąź gospodarki.
Trump napisał w środę rano (czasu polskiego) na platformie Truth Social, że na „naszej nowej i pięknej Grenlandii” przygotowywane są „zakrojone na szeroką skalę” poszukiwania ropy naftowej i gazu, ale nie podał szczegółów.
Jak pisała red. Agnieszka Zielińska na łamach E24, amerykańska spółka Greenland Energy przesunęła na zimę 2027 r. planowany termin uzyskania zezwoleń na odwierty poszukiwawcze ropy naftowej we wschodniej Grenlandii. Projekt budzi kontrowersje po tym, jak w sierpniu bieżącego roku Greenland Energy wyładowała na grenlandzki brzeg sprzęt do wierceń poszukiwawczych – mimo że rząd wyspy nie udzielił na to zgody.
W odpowiedzi na posty prezydenta Trumpa, resort dyplomacji Grenlandii oświadczył, że jeśli USA chcą prowadzić poszukiwania ropy naftowej, gazu i innych surowców na Grenlandii, musi się to odbywać w ramach przepisów prawa grenlandzkiego. Duńskie MSZ przypomniało, że kwestia zasobów mineralnych należy do kompetencji przekazanych przez Danię Grenlandii, która ma pod tym względem autonomię.
Dalej i głębiej
Nie jest potwierdzone, czy Donaldowi Trumpowi mogło chodzić również o górnictwo głębinowe i pozyskiwanie surowców z dna morskiego, jednak najwyraźniej grenlandzki parlament postanowił „chuchać na zimne”. Nie bez podstawy.
Temat górnictwa głębokomorskiego, jeszcze kilka lat temu niszowy i traktowany bardziej jako interesująca ciekawostka, wydaje się zyskiwać coraz więcej posłuchu w przestrzeni publicznej. Wyścig o surowce krytyczne odbywa się już nie tylko na lądzie, a rządy państw i firmy wydobywcze badają możliwość pozyskiwania kluczowych metali i pierwiastków z dna oceanu.
W kwietniu 2025 r. na mocy rozporządzenia wykonawczego Donalda Trumpa amerykańska Narodowa Agencja Oceanów i Atmosfery (NOAA) zaktualizowała przepisy i w 2026 r. stworzyła skonsolidowaną ścieżkę licencyjną. Dzięki temu jeden wniosek pozwala na jednoczesne procedowanie zgody na eksplorację i komercyjne wydobycie.
W efekcie już pod koniec maja bieżącego roku spółka The Metals Company (TMC) ogłosiła, że jej wniosek o koncesję poszukiwawczą USA B został oficjalnie zatwierdzony przez NOAA.
USA B to obszar obejmujący ok. 122 tys. km2 dna morskiego, który zawiera szacunkowo 1,02 mld ton konkrecji polimetalicznych - naturalnych brył, zawierających tlenki i wodorotlenki manganu i żelaza, z cennymi domieszkami metali takich jak nikiel, kobalt czy pierwiastki ziem rzadkich. W podanej wielkości może znajdować się nawet 9,5 mln ton niklu, 1,5 mln ton kobaltu czy do miliona ton czystych pierwiastków ziem rzadkich.
Nie tylko USA interesują się górnictwem głębinowym. W lipcu bieżącego roku Japonia badała możliwość wydobycia metali ziem rzadkich z dna morskiego w pobliżu wyspy Minamitori. Próbki wykazały, że średnie i ciężkie REE stanowiły ok. 54 proc. z całości REE pobranych z osadów głębinowych.
Z kolei jak podaje Ocean Mining Intel, ISA-China Joint Training and Research Centre (ośrodek badawczy powołany przy Międzynarodowej Organizacji Dna Morskiego) uruchomił granty na lata 2026-2027 skupione na analizie głębokowodnych danych biologicznych przy użyciu sztucznej inteligencji. Wyniki badań mogą pomóc w zrozumieniu funkcjonowania ekosystemu dna morskiego, a w dalszej perspektywie – pomóc tworzyć kodeksy regulujące górnictwo głębinowe.
Zobacz też 
Należy jednak pamiętać, że inwestycje w górnictwo głębokomorskie nadal są bardzo kosztowne, co pokazuje przykład samego TMC. Zgodnie z marcowym raportem roczna strata netto spółki wyniosła 319,8 mln dol.. Rok wcześniej w analogicznym okresie plasowała się ona na poziomie 81,9 mln dol. Oznacza to m.in. to, że górnictwo głębinowe jest procesem bardzo kapitałochłonnym.
MM / PAP


