Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Rosja ucieka się do starych trików. Znów szantażuje gazem

Premier Armenii Nikol Paszynian i szefowa KE Ursula von der Leyen.
Premier Armenii Nikol Paszynian i szefowa KE Ursula von der Leyen.
Autor. https://www.primeminister.am/en/press-release/item/2026/09/23/Nikol-Pashinyan-Ursula-Von-Der-Leyen/#photos[pp_gal_1]/1/

Moskwa zagroziła wstrzymaniem dostaw gazu do Armenii, jeśli Erywań nie spełni rosyjskich żądań, w tym dotyczących zbliżenia z Unią Europejską – poinformował portal Moscow Times. Armenia pozostaje między młotem a kowadłem, próbując zrzucić rosyjskie uzależnienia na rzecz europejskiej integracji, ale Rosja nie zamierza odpuścić.

Obecnie dostawy gazu są tymczasowo zawieszone z powodu planowanych prac konserwacyjnych – opisał portal – co zmusiło ormiańskich odbiorców do korzystania z zapasów zgromadzonych w magazynach. Według źródeł ormiańskiej gazety Hraparak, „poważna awaria lub zdarzenie o charakterze siły wyższej mogłyby doprowadzić do trwałego wyłączenia gazociągu 1 listopada, uniemożliwiając wznowienie dostaw”. Brzmi jak groźba.

Moskwa każe wybierać

Nikol Paszynian, premier Armenii, miał zostać poinformowany przez moskiewskie władze, że może zapobiec temu scenariuszowi, jeśli zgodzi się na szereg ustępstw. Rosja domaga się, aby Erywań powstrzymał się od dyskusji dotyczącej przyszłości rosyjskiej bazy wojskowej na terenie kraju w miejscowości Giumri i zrezygnował z restrykcji wobec firm należących do rosyjskiego kapitału, w tym Gazprom Armenia i Kolei Południowokaukaskich.

Armenia miałaby także wybrać między Eurazjatycką Unią Gospodarczą (EUG), do której należy, a zbliżeniem z Unią Europejską. Moskwa żąda uchylenia ustawy uruchamiającej proces integracji z UE, albo natychmiastowego wyznaczenia daty ogólnokrajowego referendum w tej sprawie. Takie żądanie jak na dłoni pokazuje, za jak niebezpieczne Rosja uznaje zbliżanie się krajów, które próbują wybić się na niezależność od Federacji, do UE.

Ultimatum Kremla zawiera ponadto żądanie, by Armenia wstrzymała wszelkie postępowania karne przeciwko prorosyjskim politykom i powołała wicepremiera zweryfikowanego oraz zaakceptowanego przez Moskwę (sic!) – poinformował Moscow Times.

Reklama

Surowce jako narzędzie nacisku

Już 26 maja Rosja ostrzegła Armenię, że może jednostronnie zawiesić lub wypowiedzieć dwustronną umowę z 2013 roku, regulującą kwestię bezcłowych dostaw gazu ziemnego, produktów naftowych i nieoszlifowanych diamentów, jeśli Erywań będzie kontynuował starania o przystąpienie do Unii Europejskiej.

Armenia jest niemal całkowicie zależna od rosyjskiego gazu, wedle danych, na które powołał się Moscow Times, w 2025 roku Gazprom dostarczył jej około 2,7 miliarda metrów sześciennych surowca. „Według rosyjskiego dyktatora Władimira Putina obecna preferencyjna cena dla Erywania wynosi 177 dolarów za tysiąc metrów sześciennych. Kreml ostrzegł, że jeśli Armenia wystąpi z Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej, cena zostanie ustalona na poziomie rynkowym” – przekazano.

Tymczasem 16 września sekretarz Rady Bezpieczeństwa Armenii Alen Simonian ogłosił, że Erywań zamierza pozyskiwać gaz ziemny z Azerbejdżanu, Turcji i Iranu, zamiast z Rosji. Odnosząc się do uwag, że rosyjski gaz jest tańszy, Simonian argumentował, iż Moskwa wykorzystuje swoje zasoby energetyczne jako narzędzie nacisku, stwierdzając, że paliwo jest „używane jako waluta polityczna”. Jest to stanowisko zgodne z percepcją krajów UE. Krajem, który rozpoznając to zagrożenie, przeprowadza intensywną transformację energetyczną jest choćby Mołdawia. Trudno jest jednak szerzej porównywać sytuację małego europejskiego państwa z położeniem Armenii.

Z kolei Paszynian podkreślił, że Erywań będzie aktywnie dążył do pozyskania alternatywnych źródeł paliwa, aby realizować swój szerszy cel strategiczny, jakim jest „wzmocnienie suwerenności narodowej i państwowości”.

Reklama

Stale pogarszające się relacje

W ciągu ostatnich sześciu miesięcy napięcia na linii Rosja–Armenia ulegają pogorszeniu. Od maja Moskwa wprowadziła zakaz importu szeregu ormiańskich produktów, w tym alkoholu, warzyw, owoców, ryb, mleka i kwiatów. 17 września Paszynian oświadczył, że Armenia nie potrzebuje już rosyjskiej bazy wojskowej znajdującej się na jej terytorium.

Podczas spotkania w Kirgistanie, które odbyło się 2 września, premier Armenii Nikol Paszynian i rosyjski dyktator Władimir Putin wdali się w publiczny spór dotyczący europejskiego kursu Erywania oraz dalszego członkostwa kraju w Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej.

Na linii Rosja-Armenia dzieje się to, co w marcu br. przewidywał analityk OSW Wojciech Górecki: „Prawdopodobny sukces formacji Umowa Społeczna premiera Nikola Paszyniana oznaczać będzie kontynuację kursu na zbliżenie z Zachodem, normalizację relacji z Azerbejdżanem i Turcją oraz dokończenie ambitnego programu budowy „realnej Armenii” – wzmocnienia instytucji państwa i ograniczenia wpływów diaspory, ruchu karabaskiego i Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego. Jednocześnie wzrośnie ryzyko wrogich działań ze strony Moskwy – zarówno jawnych, np. w postaci sankcji, jak i ukrytych (ataki hybrydowe, w tym hackerskie).

W czasie trwającego szczytu ONZ w Nowym Jorku premier Paszynian stwierdził, że relacje jego kraju z Rosją znajdują się w okresie transformacyjnym „i jest to naturalny proces, ponieważ przez cały poprzedni okres najważniejszym czynnikiem wpływającym na relacje między Armenią a Rosją był konflikt ormiańsko-azerski”.

Skoro zawarliśmy pokój z Azerbejdżanem, relacje między Armenią a Rosją naturalnie ulegną zmianie. Pragniemy, aby rozwijały się one w oparciu o zasady przyjaźni i wzajemnego szacunku.
Nikol Paszynian

Premier Armenii poinformował w swoim wystąpieniu 24 września, że ”Komisja Europejska zatwierdziła dziś decyzję o przyjęciu autonomicznych środków handlowych wobec Armenii, co stanowi kolejny przejaw nowej jakości w relacjach między Armenią a UE”.

Rosyjski gaz dostarczany jest do Armenii głównie poprzez tranzyt przez terytorium Gruzji magistralą Mozdok–Tbilisi–Erywań. Zdecydowana większość sieci przesyłowej i dystrybucyjnej w Armenii należy do spółki Gazprom Armenia (spółka zależna rosyjskiego koncernu Gazprom). Armenia posiada również połączenie gazowe z Iranem (gazociąg Iran–Armenia), jednak ma on ograniczoną przepustowość i służy głównie do wymiany barterowej (gaz za energię elektryczną).

Zobacz również
Reklama