- ANALIZA
- W CENTRUM UWAGI
Trump traci, Unia zyskuje. Europa idzie po surowce Kanady?
Unia Europejska chce, aby Kanada stała się „członkiem stowarzyszonym”. Ten północnoamerykański kraj posiada jedne z największych złóż uranu, ropy naftowej i surowców krytycznych, rozwija także energetykę jądrową – a w ciągu kolejnych kadencji Donalda Trumpa jego kontakty z USA przechodzą największe trudności od lat. Jak mówi powiedzenie, „nigdy nie marnuj dobrego kryzysu”.
„Chciałabym współpracować z wami nad otwarciem drzwi dla Kanady, aby stała się pierwszym członkiem stowarzyszonym UE” – powiedziała von der Leyen w przemówieniu skierowanym do europejskich prawodawców, w którym uczestniczył premier Kanady Mark Carney.
Polityka wyprzedza legislację
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zaproponowała również utworzenie nowego „Sojuszu na rzecz przyszłości”, który miałby opierać się na istniejącej umowie handlowej między UE a Kanadą i stworzyć „wspólną przestrzeń dobrobytu i bezpieczeństwa gospodarczego”.
Jest to zupełnie nowa koncepcja. W unijnym prawie istnieją układy o stowarzyszeniu (Association Agreements, pozwalające UE na zawieranie uprzywilejowanego sojuszu gospodarczo-politycznego z państwami trzecimi lub organizacjami międzynarodowymi. Zakres tego typu umów jest elastyczny i może obejmować udział w głębokiej strefie wolnego handlu (DCFTA), dostęp do rynku wewnętrznego UE bądź ułatwienia dla pracowników. Jednak wówczas państwo trzecie staje się „krajem stowarzyszonym”, a nie – „członkiem stowarzyszonym”.
Dear @MarkJCarney we want to bring the relationship with Canada to the highest level possible.
— Ursula von der Leyen (@vonderleyen) September 16, 2026
I would like to work with you on opening the door for Canada to being the first associate member of the EU.
And create a common prosperity and economic security space. pic.twitter.com/GqIjGBz6aY
Termin associate member obecnie nie istnieje w unijnej terminologii legislacyjnej, jednak stanowi dobre narzędzie dyplomatyczne - sygnalizujące chęć bliższej współpracy między Brukselą a Toronto, również gospodarczej.
Jak zaznacza Politico, chociaż plany ściślejszej współpracy są wciąż mało szczegółowe, von der Leyen zobowiązała się do pracy nad inteligentną produkcją, utworzeniem sojuszu technologicznego oraz integracją przemysłów obronnych. Co ważne, von der Leyen nie zapomniała o podkreśleniu roli współpracy w rejonie Arktyki, a także pracy nad energią, surowcami strategicznymi i bateriami.
Jednocześnie warto zaznaczyć, że umowa CETA (ang. Comprehensive Economic and Trade Agreement), czyli umowa o wolnym handlu między UE a Kanadą, została podpisana w 2017 r. i od tamtego czasu nadal działa w trybie „tymczasowym” – 10 państw członkowskich (w tym Polska) nadal jej nie ratyfikowało.
The EU has delivered greater stability across the continent, greater mobility for its citizens, and a single market that gives Europe global economic weight.
— Mark Carney (@MarkJCarney) September 16, 2026
An honour to hear President von der Leyen address the European Parliament today as we build a deeper partnership for the… pic.twitter.com/SzQDWvxBU9
Nie marnujmy dobrego kryzysu
Choć przewodnicząca Komisji Europejskiej odcina się od sugestii rywalizacji z USA, Bruksela najwyraźniej postanowiła wykorzystać znaczące pogorszenie relacji amerykańsko-kanadyjskich i poszerzyć wyłom, powstający między Toronto a Waszyngtonem.
Trzeba przyznać, że nie było to trudne. Administracja Donalda Trumpa (szczególnie podczas jego drugiej kadencji) systematycznie wywiera bezprecedensowe naciski na kanadyjski rząd, co od lat wzbudza oburzenie Kanadyjczyków i zwiększa niechęć do Amerykanów (a także brak zaufania).
W 2017 r. Trump wymusił renegocjacje umowy handlowej NAFTA (i groził jej zerwaniem), a w 2018 r. Waszyngton nałożył 25 proc. cła na stal i 10 proc. cła na aluminium z Kanady.
Z kolei w 2025 r. Amerykanie wprowadzili 25 proc. cła na większość towarów z Kanady i 10 proc. zła na surowce energetyczne, pod pretenkstem dbania o bezpieczeństwo granic i walki z fentanylem.
Ostatecznie Biały Dom wprowadził modyfikację (towary spełniające reguły pochodzenia z umowy CUSMA zostały wyłączone z opłat), jednak i tak taryfy stanowiły odczuwalny, gospodarczy cios dla Kanady. W sierpniu bieżącego roku USA nałożyły 50-procentowe cła na wybrane kanadyjskie produkty.
Wojna handlowa z USA, a także powtarzające się groźby i wywieranie nacisku przez Waszyngton na bliskich sojuszników sprawiły, że nić porozumienia między UE i Kanadą zaczęła być coraz silniejsza. Współpraca może okazać się szczególnie wymierna z perspektywy sektora energetycznego – i niejako podratować Unię w kwestii uzależnienia surowcowego z Bliskiego Wschodu i Azji.
Kanada uranem i wodą płynąca
Globalny kryzys energetyczny wywołany konfliktem na Bliskim Wschodzie sprawił, że głosy o konieczności przyspieszenia zielonej transformacji energetycznej i elektryfikacji Europy zyskały na sile.
Rzeczywiście - licząc od marca bieżącego roku, UE wydała dodatkowo 54-62 mld euro na import paliw kopalnych, a łączny deficyt handlowy UE w samym sektorze energetycznym drastycznie pogłębił się w drugim kwartale, osiągając 101,1 mld euro.
Autor. CREA
Elektryfikacja wzmacnia uniezależnienie od ropy, węgla i (częściowo) gazu. Zielona transformacja to nie tylko sposób na dekarbonizację, to inwestowanie w technologie przyszłości. Jednak warto pamiętać, że nie można osiągnąć elektryfikacji gospodarki i sektora energetycznego bez niskich cen energii oraz surowców strategicznych – a Europa obecnie nie posiada ani jednych, ani drugich.
Częściowym wyjściem z tego impasu mogłaby się okazać współpraca z Kanadą. Kraj ten jest m.in. drugim największym producentem uranu na świecie i odpowiada za ok. 24 proc. globalnej produkcji surowca. Posiada również trzecie co do wielkości światowe rezerwy pierwiastka, a w miejscowości Blind River w Ontario znajduje się największy na świecie zakład przetwórstwa uranu. Dodatkowo, kanadyjski sektor energetki jądrowej prężnie się rozwija i może stanowić pole do kooperacji z europejskimi partnerami.
Ponadto, podobnie jak Grenlandia, Kanada posiada znaczący potencjał hydroenergetyczny (głównie w Quebecu i Kolumbii Brytyjskiej), dzięki któremu byłaby w stanie produkować zielony wodór oraz tym samym, bezemisyjną stal – co znacząco wsparłoby wysiłki dekarbonizacji przemysłu ciężkiego.
Górnicze tradycje w nowym wydaniu
Jednak cichym bohaterem współpracy energetycznej mogą okazać się surowce krytyczne i metale ziem rzadkich. Kanada (kraj o bogatej historii górnictwa) posiada bogate złoża metali, niezbędnych do transformacji energetycznej, w tym litu, kobaltu, niklu, grafitu i metali ziem rzadkich.
Jak zaznaczono w raporcie Clean Energy Canada, Kanada dysponuje „znacznymi rezerwami potrzebnych minerałów, a także jasno wyrażoną ambicją, by stać się supermocarstwem czystej energii”. Przykładowo, kraj ten posiada trzecie największe rezerwy kobaltu na świecie, szóste największe rezerwy litu, siódme największe rezerwy niklu i dziewiąte największe rezerwy grafitu.
Ponadto rząd w Toronto zorientował się, że posiadanie zasobów surowcowych to dopiero pierwszy krok w całości większej układanki, jaką jest bezpieczeństwo surowcowe. I z tego względu Kanada postanowiła rozpocząć realizację strategii Canadian Critical Minerals Strategy, mającej na celu budowę krajowych zdolności przetwórczych. Na program przeznaczono 4 mld dolarów. Powstają inwestycje w parku technologicznym w Bécancour, a firmy takie jak E3 Lithium, Nemaska Lithium i Frontier Lithium [otrzymały wielomilionowe dofinansowania na rafinację wydobywanych surowców](takie jak E3 Lithium, Nemaska Lithium i Frontier Lithium).
Autor. Canada Government
Kanadyjczycy wcześniej niż brukselscy urzędnicy zorientowali się, że zielona transformacja również wymaga zużycia surowców i pozyskiwania ich z wnętrza ziemi bądź recyklingu. Nie odrzucając konieczności zmiany systemu energetycznego, Toronto postanowiło zainwestować w to, na czym zna się bardzo dobrze - górnictwo nowej ery, napędzane nie przez węgiel, a przez surowce strategiczne i metale ziem rzadkich.
W 2021 r. UE i Kanada nawiązały strategiczne partnerstwo w zakresie surowców, które ma koncentrować się na integracji łańcuchów wartości surowców między Brukselą i Toronto, przy jednoczesnym „szczególnym wzmocnieniu współpracy w dziedzinie nauki, technologii i innowacji, a także kryteriów i standardów środowiskowych, społecznych i ładu korporacyjnego (ESG)”.
Co prawda jest to dopiero początek współpracy, jednak biorąc pod uwagę pogarszające się stosunki ze Stanami Zjednoczonymi i rosnący brak zaufania do Waszyngtonu jako partnera, wspomniane strategiczne partnerstwo może przerodzić się w stałą kooperację. Ostatecznie, nie tylko energetyczna dywersyfikacja zwiększa bezpieczeństwo danego kraju.
Zielony, opłacalny rozwój
W kwietniu ubiegłego roku kanadyjskie wybory parlamentarne wygrała Partia Liberalna Kanady (LPC), która zadeklarowała, że kraj stanie się „główną energetyczną supersiłą na świecie”. Jak pisała red. nacz. Katarzyna Łukasiewicz na łamach E24, nowe władze Toronto chcą jednocześnie dekarbonizować sektor energetyki, nie rezygnując z rozwoju gospodarczego.
„Będziemy agresywnie rozwijali projekty, które są w interesie narodowym, aby chronić bezpieczeństwo energetyczne Kanady, zdywersyfikować kierunku handlu i wzmocnić naszą długoletnią konkurencyjność – a wszystko to przy redukcji emisji. Możemy stać na czele transformacji energetycznej, jednocześnie zapewniając tanią energię dla domów mieszkalnych i budynków i budując najsilniejszą gospodarkę w G7” – mówił wówczas premier Carney.
Jak pisała Łukasiewicz, aby wygrać ubiegłoroczne wybory, politycy LPC postanowili wybrać mniej ostry kurs środowiskowy i dekarbonizacyjny niż liberałowie spod znaku (bardzo niepopularnego na koniec swoich rządów) Trudeau.
”Carney uważa, że limit emisji ma do spełnienia pewną rolę, ale nowy rząd będzie współpracował z sektorem ropy naftowej i gazu, aby rozwijać technologie, które pomogą osiągnąć założone cele” – dodała Łukasiewicz. „Liberałowie pod przywództwem Carneya (…) zabiegają o bardziej zróżnicowany profil energetyczny kraju”.
Pod względem energetycznym pokazuje to, że w przyszłości UE mogłaby zyskać nowego, energetycznego sojusznika – nastawionego na zielone zmiany energetyczne, uznającego fakt zmian klimatycznych, a jednocześnie bogatego w węglowodory i surowce mineralne, niezbędne do przeprowadzenia tejże transformacji. Nie wspominając o silnym partnerze w regionie Arktyki, który geopolitycznie (i energetycznie) będzie zyskiwał w kolejnych latach na znaczeniu.




