- W CENTRUM UWAGI
- ANALIZA
Umarł król, niech żyje król. Węgry zrezygnują z rosyjskiej energii?
Wygrana TISZY oznacza dla Węgier korektę strategicznego kursu w stronę głębszej integracji z UE oraz ograniczenia zbliżenia z Rosją zwłaszcza w sektorze energetycznym, choć proces ten będzie stopniowy – skomentowała dla E24 analityczka Ośrodka Studiów Wschodnich Ilona Gizińska.
Autor. Peter Magyar/Facebook
W niedzielę na Węgrzech odbyły się wybory parlamentarne, które z uwagą obserwowała cała Europa. Opozycyjna partia TISZA pod przywództwem Petera Magyara może liczyć na 138 miejsc w 199-osobowym węgierskim parlamencie, jak wynika ze wstępnych danych po podliczeniu niemal 99 proc. głosów – przekazała PAP. Viktor Orban, wieloletni premier, tym razem już nim nie zostanie – koalicja Fidesz-KDNP może liczyć na 55 mandatów w parlamencie. Co te wybory zmieniają w krajobrazie energetycznym Węgier i naszego kontynentu?
Oś strategicznego sporu
Wynik TISZY daje jej większość niezbędną do zmiany konstytucji oraz ustaw przyjętych przez rząd Orbana w ciągu ostatnich 16 lat jego nieprzerwanych rządów – przekazała PAP. W wyborach odnotowano rekordową frekwencję, do godz. 18.30 w wyborach zagłosowało prawie 78 proc. wyborców.
Ilona Gizińska, analityczka OSW, stwierdziła w komentarzu udzielonym jeszcze przed niedzielnymi wyborami, że „z perspektywy europejskiej wygrana TISZY oznaczać będzie większą spójność polityki sankcyjnej i energetycznej oraz zmniejszenie ryzyka blokowania decyzji na poziomie UE”.
Są to też powody, dla których wybory na Węgrzech wzbudziły takie zainteresowanie i emocje, szczególnie po ostatnim tygodniu kampanii, nagranych umizgach Viktora Orbana wobec Władimira Putina, domniemanego i niedoszłego sabotażu TurkStream czy wizycie JD Vance’a na Węgrzech. Jednak w trakcie całej kampanii, jak opisał red. Mikołaj Rogalewicz z CyberDefence24, Fidesz opierał się na operacjach informacyjnych, wspieranych przez prorosyjskie narracje oraz wykorzystanie narzędzi sztucznej inteligencji. Przy pomocy dezinformacji systematycznie podważano wiarygodność opozycji oraz przesuwano debatę publiczną z problemów społeczno-gospodarczych na narracje bezpieczeństwa”.
Bezpieczeństwo jest tu kluczowe – szczególnie w zakresie energetycznym, bo to właśnie nim Orban argumentował konieczność sprowadzania surowców z Rosji i zachowywania z nią doskonałych relacji. „Zwycięstwo Fideszu oznaczałoby kontynuację modelu „dwutorowego”, polegającego na formalnej lojalności wobec UE przy jednoczesnym pogłębianiu współpracy z Rosją, szczególnie w obszarze energii, co w praktyce utrzymywałoby zdolność Budapesztu do rozmiękczania unijnych decyzji i podtrzymywało fragmentację wspólnej polityki” – uważa Ilona Gizińska.
Hungary's opposition leader Peter Magyar walked through a sea of Hungarian flags and blazing torches on April 12 as supporters celebrated his Tisza party's landslide election victory over veteran nationalist Prime Minister Viktor Orban. pic.twitter.com/W5dAnV3lLr
— Reuters (@Reuters) April 12, 2026
Hungary's veteran nationalist leader Viktor Orban conceded defeat on April 12 after a landslide election victory by the upstart opposition Tisza party, in a setback for his allies in Russia and U.S. President Donald Trump's White House https://t.co/UvoQ9k5u0W pic.twitter.com/Uad74sCEl8
— Reuters (@Reuters) April 12, 2026
W trakcie całej kampanii krytyczne znaczenie – jak opisała analityczka – miały konsekwencje wysokiej inflacji w kraju i spadek poziomu życia, co doprowadziło do osłabienia notowań obozu rządzącego.
Energia stała się osią sporu strategicznego.
Ilona Gizińska, OSW
Same wybory miały charakter „plebiscytu nie tylko nad rządem, ale nad modelem rozwoju i orientacją geopolityczną państwa” – podkreśliła analityczka. Jak dodała, zestawienie oskarżeń wobec Ukrainy o rzekome plany sabotażu TurkStream z informacjami ujawnionymi przez Politico o pogłębianiu współpracy między Węgrami a Rosją dobrze oddaje logikę działań Budapesztu: równoległe wzmacnianie narracji zagrożenia i utrzymywanie strategicznych kanałów z Moskwą.
Węgry z nami, nie przeciw nam?
Ten prorosyjski kierunek Orbana podważał strategię uniezależniania się Europy od rosyjskich nośników energii. „Jeśli jedno z państw członkowskich utrzymuje lub rozwija długoterminowe projekty energetyczne z Rosją, osłabia to efekt całej polityki „derusyfikacji” i tworzy luki w systemie bezpieczeństwa energetycznego” – stwierdziła Gizińska. Jak dodała, formalna lojalność wobec wspólnoty przy jednoczesnym rozwijaniu relacji z Rosją – mogłaby stać się precedensem dla innych państw. To z kolei zwiększałoby podatność Europy na rosyjskie wpływy polityczne i gospodarcze – dodała.
A więc – czy niebezpieczeństwo zostało zażegnane wraz z wynikami wyborów parlamentarnych, zwycięstwem Magyara i partii TISZA? Na razie możemy się spodziewać, że będziemy mieć do czynienia z przywództwem na Węgrzech, które nie będzie wykazywało przynajmniej otwartej prorosyjskości, co tak dla Polski, jak i dla reszty Europy, szczególnie w obliczu toczącej się wojny Rosji z Ukrainą, powinno być dużą ulgą. Po wielu latach prób przekonywania Unii Europejskiej o rosyjskim zagrożeniu, UE nareszcie – chociaż dopiero po tym jak mleko się rozlało – wykazuje bardziej polski typ myślenia, próbując realnie ograniczać rosyjskie wpływy gospodarcze w Europie. Węgry, które byłyby z nami, a nie przeciwko nam, to olbrzymi atut – właśnie w zakresie bezpieczeństwa.
Należy jednak pamiętać o tym, że zmiana premiera na Węgrzech (z tego najdłużej urzędującego w historii!) nie oznacza, iż umowy międzynarodowe tracą swoją moc, a Węgry mogą od razu wycofać się ze swoich zobowiązań, choćby wobec Rosji. Magyar zapowiadał odcięcie się od rosyjskich surowców energetycznych do 2035 r. i odbudowę relacji z Polską, co może oznaczać dążenia do zwiększenia niezależności od Rosji w zakresie energetyki dzięki pomocy Warszawy. A Polska w tym akurat ma spore regionalne doświadczenie.

