Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

30 szwajcarskich lodowców może zniknąć w tym roku

rocky-shoreline-at-dusk-with-calm-water-2026-03-25-01-19-03-utc
rocky-shoreline-at-dusk-with-calm-water-2026-03-25-01-19-03-utc
Autor. @Image-Source/Envato

Topnienie szwajcarskich lodowców postępuje coraz intensywniej. Według prognoz, skala zjawiska może być jedną z najpoważniejszych wśród dotychczas odnotowanych. Szczególnie narażone są małe „gleczery”. Świat zdaje się płonąć.

Zgodnie z szacunkami przytoczonymi w artykule portalu Swissinfo, w tym roku może zniknąć ok. 20-30 szwajcarskich małych lodowców. Sytuacja ma być jednak krytyczna także dla dużych mas lodu.

Zmiana klimatu jest realna

Jak czytamy, kluczowymi dla gwałtownego topnienia są dwa czynniki, które się połączyły: niewielka ilość śniegu w zimie oraz ekstremalne upały na początku lata. Gacjolog Matthias Huss z agencji Keystone-SDA skomentował, że „zmierzamy ku drugiemu najpoważniejszemu topnieniu lodowca, jakie kiedykolwiek odnotowaliśmy”.

Na łamach Reuters jeszcze w lipcu pojawił się artykuł, zgodnie z którym „Dzień utraty lodowca” – czyli moment, w którym nagromadzony przez zimę śnieg topnieje, a lodowce zaczynają zrzucać lód – osiągnął w tym roku drugi najwcześniejszy w historii termin. Przypadł bowiem na 29 czerwca.

Huss mówił wtedy, że „w tym roku pozostały jeszcze trzy miesiące na stopnienie lody, którego narastanie trwało dekady, a nawet stulecia”. Dodał, że podczas czerwcowej fali upałów, woda z topniejących w całej Szwajcarii lodowców „mogła napełniać olimpijski basen co sześć sekund przez dwa tygodnie” (Reuters).

Przedstawiciel ONZ Mohamad Safa pisze na X, że „nasza planeta doświadcza najbardziej ekstremalnego wydarzenia cieplnego w historii świata”.  Zaznaczył, że jeśli chodzi o USA, lipiec był najgorętszym miesiącem w historii pomiarów. Z kolei w Europie rekord pobił czerwiec – na termometrach widzieliśmy temperatury powyżej 40oC, a upały przyczyniły się do wystąpienia ponad 25 tys. nadmiarowych zgonów na całym kontynencie.

Rzeki w Chinach i Europie wysychają, osiągając historycznie niskie poziomy. (...) Wysychanie tych rzek wpłynie na szlaki żeglugowe, prowadząc do gwałtownego wzrostu cen żywności, paliwa i energii.
Mohamad Safa, przedstawiciel ONZ; X

Dalej Safa podaje przykłady z Wenezueli, Kolumbii, Indonezji i Malezji, które zmagały się z destrukcyjną mocą trzęsień ziemi. Jak czytamy we wpisie, „planeta odnotowała dokładnie 10 głównych trzęsień ziemi o magnitudzie 7,0 lub wyższej – one nie są spowodowane CO2, ale zmiany klimatyczne mogą je modulować poprzez efekty wtórne”.

Ekspert zauważa także, że El Niño podnosi temperatury oceanów do rekordowych poziomów – a niemal trzydzieści lat temu, katastrofalny wymiar tego zjawiska „pochłonął 23 tys. istnień i spowodował miliardy dolarów strat w globalnej gospodarce”.

Powinniśmy zacząć nazywać fale upałów imionami firm paliw kopalnych i naftowych, a pożary lasów – zbrojeniowych i obronnych. A reporterzy mogliby przestać pytać liderów, czy wierzą w zmianę klimatu – a zacząć pytać, czy ją rozumieją.
Mohamad Safa, przedstawiciel ONZ; X

Dodatkowo wspomina o płonącej Kanadzie i załamującym się lodowcu Grenlandii. We wpisie widnieje widoczny poniżej film, na którym zarejestrowano to, co dzieje się aktualnie w Chorwacji.

Safa mówi dosadnie: „To już nie jest tylko kryzys klimatyczny. (…) To kryzys humanitarny. Sam fakt, że nie interesujesz się zmianą klimatu, nie znaczy, że ona nie zainteresuje się Tobą”.

Reklama
Reklama