Reklama
Reklama
  • ANALIZA
  • W CENTRUM UWAGI

Węgrzy wyłączają elektrownię jądrową. Przyczyną jest susza

Fot. http://www.atomeromu.hu/
Fot. http://www.atomeromu.hu/

Węgrzy wyłączają elektrownię jądrową Paks ze względu na suszę. Stanie się to po raz pierwszy od 44 lat. Należy pamiętać, że nie jest to stan obojętny dla regionu – przez ponad 40 lat elektrownia była najstabilniejszym filarem węgierskiego systemu elektroenergetycznego. Rząd przygotował plan awaryjny, a obywatele mają ograniczać zużycie energii. Czy import bezpiecznie zaspokoi letnie potrzeby systemu?

Utrzymujący się niski stan wody w Dunaju doprowadził do decyzji o wyłączeniu ostatnich działających reaktorów w elektrowni jądrowej Paks. To z zasobów tej rzeki korzysta elektrownia. Jak podaje „Politico”, „spadek produkcji energii spowodował wprowadzenie ogólnokrajowych środków oszczędzania energii oraz pojawienie się ofert wsparcia ze strony sąsiadów z regionu”.

Kontrola zużycia energii

Należy zauważyć, że długotrwała przerwa w dostawach energii z Paksu, doprowadziłaby do paraliżu Węgier. Premier Magyar ostrzegł obywateli, że sytuacja może wywołać stan wyjątkowy – to szczególnie istotne w kontekście nadchodzących czterdziestopniowych upałów i wysokiego letniego zapotrzebowania na energię elektryczną.

Jak mówił, „od poniedziałku może dojść do sytuacji kryzysowej w sektorze energetycznym. Aby uniknąć poważniejszych konsekwencji, konieczne będą skoordynowane działania i powściągliwość”. „Politico” informuje, że rząd wezwał gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa do ograniczenia zużycia energii.

Obywatele mają być szczególnie uważni na poziom zużycia energii w godzinach szczytu, czyli między 17:00 a 22:00. Władze zaapelowały, by ci ograniczyli korzystanie z klimatyzacji i pralek. Przygotowano także plan awaryjny – zakłada on „tymczasowe, rotacyjne ograniczenia zużycia energii w zakładach przemysłowych, przy jednoczesnym zwiększeniu produkcji w innych elektrowniach”.

Węgierska energetyka znalazła się w ekstremum

Sytuacja ma być monitorowane przez Komisję Europejską, która kilka dni temu oświadczyła, że jest gotowa na zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia swojej Grupy Koordynacyjnej ds. Energii Elektrycznej. Magyar z kolei informował wczoraj o obradach węgierskiej Gruby Roboczej ds. Obrony.

W ostatnich dziesięcioleciach podejmowano już działania mające na celu poprawę zaopatrzenia elektrowni jądrowej Paks w wodę chłodzącą, ale obecnie powstała już nowa sytuacja. Pokazuje ona, jak bardzo wrażliwe jest zaopatrzenie w kraju w energię elektryczną.
Portal „VG”

Węgierski portal „VG” przytacza słowa eksperta ds. energetyki jądrowej, Zsolta Hárfása. Zwrócił on uwagę na to, że „przez ostatnie ponad czterdzieści lat elektrownia jądrowa w Paks była najstabilniejszym filarem węgierskiego systemu elektroenergetycznego”. I choć w trakcie eksploatacji zdarzały się awarie, ograniczenia mocy czy prace konserwacyjne, dotychczas nie było realnego ryzyka wyłączenia z działania całej elektrowni z powodu niskiego poziomu wody w Dunaju.

Jak czytamy, w całej sytuacji nie chodzi o problem bezpieczeństwa jądrowego: „Nic nie zagraża bezpieczeństwu reaktorów. (…) Jeśli wymagają tego warunki zewnętrzne, moc bloków jest zmniejszana, a w razie potrzeby są one w kontrolowany sposób wyłączane. Nie świadczy to o słabości systemu, lecz wręcz przeciwnie – potwierdza jego bezpieczeństwo” („VG”).

W artykule „VG” czytamy, że ilość wody dostarczanej przez rzekę byłaby – sama w sobie – wystarczająca do chłodzenia elektrowni, ale pompy znajdują się powyżej wyjątkowo niskiego poziomu Dunaju. To, co aktualnie dzieje się na Dunaju, określono jako „sytuację ekstremalną”, która wymaga zastosowania nowych rozwiązań technicznych.

Obecna sytuacja hydrologiczna jest taka, jakiej ponad czterdzieści lat temu nikt nie był w stanie przewidzieć. Co więcej, w ostatnich dziesięcioleciach specjaliści (...) konkretnie obniżyli infrastrukturę, dzięki czemu elektrownia była w stanie bezpiecznie wytwarzać energię elektryczną nawet przy poziomie wody o 120 cm niższym od pierwotnie przewidywanego najniższego poziomu w okresie niskiego przepływu.
Portal „VG”

Moc zainstalowana elektrowni jądrowej w Paks przekracza obecnie 2000 MW, co sprawia, że jest podstawą mocy węgierskiego systemu elektroenergetycznego. Jak czytamy w „VG”, utraconą moc będzie trzeba uzupełnić poprzez uruchomienie „na pełnych obrotach” krajowych elektrowni gazowych oraz poprzez import. Hárfása zauważa jednak, że „głównym problemem jest to, że importu nie można bynajmniej uznać za źródło oczywiste ii dostępne w nieograniczonym zakresie. Możliwość importu wiąże się bowiem zawsze z niepewnością.

Bezpieczeństwo dostaw

Rynek energii staje się bowiem nie tylko kwestią gospodarczą kraju, ale pełni również funkcję strategiczną. Długotrwała zależność od importu zawsze będzie więc stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego.

Energia elektryczna nie jest jak zwykły towar, który można po prostu zdjąć z półki w magazynie. Można ją nabyć tylko wtedy, gdy w którymś z sąsiednich krajów faktycznie dostępne są wolne moce wytwórcze. Obecna fala upałów nie dotyczy jednak wyłącznie Węgier: w krajach regionu również znacznie wzrasta zużycie energii elektrycznej. (...) Obecna sytuacja pokazuje, że bezpieczeństwa dostaw nie można traktować jako czegoś oczywistego.
Portal „VG”

Kryzys energetyczny, który aktualnie dotyka Węgry może być też lekcją. Jak czytamy, „nie wystarczy po prostu wytwarzać energię elektryczną. (…) Trzeba być w stanie zapewnić jej bezpieczne dostawy nawet w najbardziej krytycznych okresach”.

Sytuacja jest także potwierdzeniem ryzyk, które atakują Europę. Jak niedawno pisał red. Karol Byzdra, kolejne fale upałów są przyczyną wysychania rzek. A to właśnie od nich zależą elektrownie, fabryki i szlaki transportowe. „Kryzys wodny przenosi się z pól i lasów do najważniejszych ogniw gospodarki”, która potrzebuje właśnie wody do transportowania paliw i surowców, chłodzenia elektrowni, pracy zakładów przemysłowych czy nawadniania pól.

Reklama
Reklama