2025 r. rekordowy dla sprzedaży chińskich aut w Polsce. Co z bezpieczeństwem?
2025 rok okazał się rekordowy dla sprzedaży chińskich samochodów w Europie, w tym w Polsce. Chińskie auta są tanie, nowoczesne i mają atrakcyjne warunki gwarancji – wskazują eksperci. Jednocześnie kwestia danych zbieranych przez chińskie pojazdy jest przedmiotem zainteresowania służb.
W 2025 r. Służba Kontrwywiadu Wojskowego wydała wytyczne dotyczące sposobów ochrony obiektów wojskowych w związku z zagrożeniami wynikającymi z użytkowania różnych urządzeń produkowanych w Chinach. MON przyznaje, że w ramach obowiązujących procedur bezpieczeństwa trwają prace dotyczące ograniczenia wjazdu pojazdów produkcji chińskiej na teren chronionych jednostek i obiektów wojskowych, a także nawiązywania połączenia telefonów służbowych oraz innych nośników danych z systemami zainstalowanymi w tego typu pojazdach.
Atrakcyjne warunki
„Decyzja MON wynika z obaw o bezpieczeństwo informacji. Inteligentne samochody posiadają ogromne możliwości zbierania danych, co stwarza duży potencjał do ich wykorzystywania w analizie wywiadowczej” – powiedziała PAP Paulina Uznańska z Ośrodka Studiów Wschodnich. W grudniu OSW opublikował raport pt. „Smartfony na kółkach”. Wynika z niego, że chińskie pojazdy wyposażone są w technologie łączności umożliwiające m.in. skanowanie otoczenia, geolokalizację, komunikację z infrastrukturą oraz świadczenie zdalnych usług w czasie rzeczywistym.
Tymczasem na europejskim rynku, w tym Polsce, ubiegły rok okazał się rekordowym dla producentów chińskich samochodów. Jak w rozmowie z PAP podkreślił Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar, chińskie samochody są tanie, nowoczesne, a przy tym Chińczycy zapewniają atrakcyjne warunki gwarancji.
Na początku 2026 r. Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar opublikował raport, z którego wynika, że w całym 2025 r. średni udział chińskich producentów w sprzedaży nowych aut w Polsce wyniósł 8,2 proc. Choć najlepiej sprzedającą się marką (nieprzerwanie od 2020 r.) pozostawała Toyota, to chiński producent MG Motor zanotował największy, bo aż 125 proc. wzrost sprzedaży w stosunku do 2024 r. Samochód MG HS był piątym najchętniej kupowanym przez klientów indywidualnych samochodem osobowym (wyprzedziły go: KIA Sportage, Toyota Yaris Cross, Toyota CH-R i Volkswagen T-Roc). Jak wynika z prezentowanych przez Samar danych, w ub. r. łącznie modele MG sprzedały się w Polsce w liczbie 15 229 egz. Za nimi były dwie marki koncernu Chery – Omoda (7 552 egz.) i Jaecoo (7 420 egz.) oraz BYD (6 853 egz.).
Średnia ubiegłoroczna cena sprzedaży chińskiego samochodu osobowego wynosiła niespełna 139 tys. zł, co stanowiło kwotę o blisko 47 tys. zł niższą od średniej ceny rynkowej.
Z opublikowanych w tym miesiącu danych zebranych przez JATO Dynamics – firmy analitycznej monitorującej globalny rynek motoryzacyjny wynika, że w 2025 r. w całej Europie sprzedano ponad 650 tys. chińskich samochodów. Ich udział w rynku osiągnął 7 proc., podczas gdy w 2024 r. wynosił 3 proc. Podobnie jak w Polsce, najwięcej nabywców znalazły auta MG. Ponad 300 tys. egzemplarzy zapewniło tej marce 15. lokatę w zakresie wielkości sprzedaży. Za nią uplasował się BYD, który w ub. r. zaliczył 300-proc. skok sprzedaży (160 tys. egz.) oraz Chery (90 tys. egz.).
Największą dynamikę sprzedaży chińskich samochodów można było zaobserwować w Niemczech, a następnie w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Polsce.
Strategiczny przemysł
Prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar Wojciech Drzewiecki przewiduje, że w przyszłości trend ten się utrzyma. „W Polsce liczną grupę nabywców chińskich samochodów stanowią osoby, które wcześniej kupowały pojazdy używane” – powiedział PAP prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar. Jak wskazał, chińskie auta świetnie się w Polsce sprzedają, bo są tanie, nowoczesne i mają atrakcyjne warunki gwarancji.
Drzewiecki, zapytany o to, czy planowane ograniczenie dostępu tych pojazdów do wrażliwych lokalizacji wyeliminuje ryzyko, zwrócił uwagę, że samochody wielu zachodnich marek są produkowane w Państwie Środka, a to stwarza takie samo potencjalne zagrożenie. „Obecnie każdy z nich stanowi platformę do zbierania danych. Dlatego należy podjąć działania, żeby centra gromadzenia tych danych były w poszczególnych państwach” – podkreślił.
Kolejny rozmówca PAP, Adam Lehnort, ekspert sieci Profi-Auto, poproszony o diagnozę, co sprawia, że chińskie samochody zaczęły podbijać zachodnie rynki, przypomniał, że chińscy producenci podejmowali próby wejścia do Europy już w latach dwutysięcznych. Ówczesne samochody były jednak postrzegane jako kopie modeli europejskich, charakteryzujące się niską ceną, a zarazem niską jakością oraz tandetnymi rozwiązaniami we wnętrzach. Jak wskazał ekspert, obecnie sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Chińskie koncerny postawiły na nadrobienie zaległości, oferując produkt w bardzo atrakcyjnej cenie, która według naszych szacunków jest o około 20 proc. niższa niż w przypadku aut europejskich.
Adam Lenhort
Jednocześnie – jak przekonywał – zachowano wysoki standard wyposażenia, który nie ustępuje zachodnim standardom, a niekiedy je przewyższa. „Jakość materiałów użytych do wykończenia wnętrz oraz systemy multimedialne oceniamy obecnie bardzo wysoko. Istotnym atutem jest również długa gwarancja, wynosząca najczęściej siedem, rzadziej pięć lat” – wskazał Lehnort i ocenił, że taki krok sugeruje pewność producenta co do trwałości oferowanego produktu.
Należy przy tym pamiętać, że konkurencyjna cena nie bierze się znikąd – chiński rząd dotuje przemysł motoryzacyjny jako sektor strategiczny dla rozwoju państwa.
Adam Lenhort
Postęp Chin, upadek Europy
Ekspert, zapytany o to, jakie dominują oceny użytkowników chińskich aut, odparł, że z reguły każdy nowy samochód – nie tylko chiński – jest początkowo chwalony. „Jego pierwsi użytkownicy to najczęściej przedsiębiorstwa: według danych z 2025 r. blisko 70 proc. nowych aut rejestrowanych jest na firmy. Nawet jeśli pojawiają się pewne mankamenty, są one często tłumaczone niską ceną zakupu” – podkreślił Lehnort. Ogólne pierwsze wrażenie jest jednak bardzo pozytywne. Klienci chwalą komfort jazdy, wyposażenie i relację jakości do ceny. Jednak – jak zastrzegł ekspert – nie wiadomo, jak te auta będą sprawować się w dłuższej perspektywie.
Zdaniem rozmówcy PAP warto mieć też na uwadze, że postęp chińskich marek zbiegł się w czasie z pewnym spadkiem jakości w rodzimej, europejskiej motoryzacji. Materiały wykończeniowe w Europie nie zawsze trzymają już dawny poziom premium, podczas gdy Chińczycy wykonali na tym polu ogromny skok, zrównując się z naszą czołówką lub ją wyprzedzając.
Na pytanie, czy każdy samochód chińskiej produkcji to potencjalne narzędzie sabotażu lub kradzieży danych wywiadowczych, Lehnort odrzekł, że w dzisiejszych czasach samochód, który nie byłby podłączony online i nie zbierał danych o użytkowniku, po prostu nie byłby atrakcyjny dla nabywców. Zatem obecna oferta chińskich producentów jest ściśle powiązana z łącznością internetową.
Problem zbierania danych nie dotyczy wyłącznie Chin – przykładem może być sprawa sprzed dwóch lat, gdy okazało się, że Volkswagen zgromadził dane o geolokalizacji i zachowaniach 800 tys. użytkowników aut elektrycznych, nie dzieląc się tą wiedzą.
Adam Lenhort
Czytaj też
Jak zwrócił uwagę rozmówca PAP, standardy unijne wymuszają na producentach stosowanie systemów ADAS, czyli zaawansowanych systemów wspomagania kierowcy. Te wykorzystują kamery i radary, które monitorują otoczenie pojazdu, jednak odpowiednio zaprogramowana kamera może zbierać dane lokalizacyjne wokół pojazdu. „Zastosowanie tych rozwiązań przez chińskie koncerny to po prostu próba bycia konkurencyjnym i dążenie do spełnienia tych wymagań. Nie sposób jednak nie rozpatrywać powiązania ich elektroniki i know-how z systemem państwowym w kategorii zagrożenia” – podsumował Adam Lehnort.
