Reklama
  • WIADOMOŚCI

Rynek aut elektrycznych w Europie mniejszy o połowę? Czarny scenariusz dla sektora

Inwestycje w auta elektryczne w Europie zostaną znacznie ograniczone, jeśli dojdzie do osłabienia unijnych przepisów dotyczących emisji CO2 dla samochodów – uważają autorzy raportu High stakes: how much EV investment is at risk across Europe. Unijny rynek elektryków może w 2030 r. być mniejszy o połowę w porównaniu z wcześniejszymi prognozami. Tylko jak bardzo ten diabeł straszny?

Samochody elektryczne ustawione w szeregu w trakcie ładowania.
Samochody elektryczne ustawione w szeregu w trakcie ładowania.
Autor. @duallogic/X.com

Raport odnosi się m.in. do Rozporządzenia UE 2023/851. Według autorów dokumentu wycofanie się z przyjętych norm CO2 na lata 2030–2035 (często nazywanego „zakazem aut spalinowych”) spowoduje wstrzymanie miliardowych inwestycji, brak nowych miejsc pracy i osłabienie europejskiego przemysłu motoryzacyjnego na rzecz globalnej konkurencji.

Motor napędowy

Pojazdy elektryczne zasilane bateriami, czyli BEV są obecnie „motorem napędowym” globalnego przemysłu motoryzacyjnego – stwierdzono w raporcie. Dzięki elektrykom Europa mogłaby odbudować swoją bazę przemysłową i zapewnić nowe miejsca pracy – twierdzą jego autorzy. A zaledwie w tym tygodniu polski rząd zaprezentował nowe podejście do projektu polskiej marki samochodów elektrycznych. Jest to kierunek, który od dekady zamierza rozwijać także nasz kraj, jednak, jak dotąd, bez konkretnego skutku. I nie wiemy, czy tym razem będzie inaczej.

YouTube cover video

Obecnie istnieje ryzyko upadku przemysłu spowodowane strategicznymi wahaniami. Pomimo zapowiedzianych dużych inwestycji i przystępnych cenowo pojazdów elektrycznych na rynek masowy, które w końcu trafiły do salonów, UE po raz kolejny proponuje rewizję przepisów dotyczących emisji CO2 dla samochodów na lata 2030-2035 (które określają wielkość rynku pojazdów elektrycznych). W porównaniu z obecnymi przepisami nowa propozycja Komisji osłabia cele na rok 2030 i 2035, podczas gdy branża motoryzacyjna chce jeszcze bardziej ograniczyć te ambicje” – czytamy w raporcie.

Raport ocenia wpływ proponowanych zmian w regulacjach na produkcję aut elektrycznych oraz inwestycje w łańcuch dostaw baterii, opierając się na trzech możliwych scenariuszach:

1. Scenariusz REF (Obecne regulacje): zakłada utrzymanie obowiązujących norm emisji CO2, w tym kluczowego celu stuprocentowej redukcji do 2035 roku. Zapewnia on inwestorom pełną stabilność, co pozwala na maksymalny rozwój europejskiej produkcji samochodów elektrycznych oraz lokalnego łańcucha dostaw baterii - uważają autorzy raportu.

2. Scenariusz EU (Propozycja Komisji Europejskiej): częściowe złagodzeniu wymogów redukcyjnych na lata 2030 i 2035. Jak twierdzi raport, w rezultacie produkcja aut w pełni elektrycznych zauważalnie spadnie, a plany budowy wielu europejskich gigafabryk baterii zostaną wstrzymane.

3. Scenariusz LOW (Postulaty przemysłu motoryzacyjnego): obniżenie celu na 2035 rok do 80%, co pozwala na dalszą, legalną sprzedaż aut spalinowych. Spowoduje to drastyczne załamanie inwestycji w unijny sektor zrównoważonych technologii, skutkując anulowaniem większości zaplanowanych projektów bateryjnych - wynika z dokumentu.

Reklama

Wielkie programowanie

Oprócz przepisów dotyczących emisji spalin samochodowych, polityka przemysłowa – a w szczególności niedawno zaproponowany Industrial Accelerator Act (IAA) – ma kluczowe znaczenie dla zapewnienia, że rynek pojazdów elektrycznych będzie miał lokalną bazę produkcyjną – uważają autorzy raportu.

Według nich produkcja pojazdów elektrycznych w 2030 r. będzie o połowę mniejsza w porównaniu z obecnymi prognozami, jeśli zostaną przyjęte zmiany w przemyśle motoryzacyjnym. W najgorszym scenariuszu produkcja pojazdów elektrycznych zmniejszy się z oczekiwanych 7,4 mln do 3,7 mln w 2030 r. w scenariuszu LOW, podczas gdy propozycja Komisji doprowadzi do redukcji o 23%, do 5,7 mln sztuk.

50 miliardów euro może zostać zmarnowane na import ropy naftowej, jeśli zmiany w przemyśle zostaną przyjęte - oszacowano.

Ponad 2 mld baryłek ropy naftowej można by zaoszczędzić do 2035 roku dzięki ambitnym celom w zakresie emisji CO2 dla samochodów, podczas gdy zależność od akumulatorów wynosi zaledwie 7% w porównaniu z 96% w przypadku ropy naftowej, ponieważ polityka przemysłowa umożliwia produkcję akumulatorów i recykling materiałów w kraju.
Raport High stakes

Cel w zakresie emisji CO2 dla samochodów na 2030 rok ma kluczowe znaczenie dla pewności inwestycji w czyste technologie pojazdów elektrycznych w całej Europie – uważają autorzy raportu. Zalecają oni, by UE utrzymała cele na lata 2030–2035 bez zmian. Przyjęte muszą zostać także surowe wymogi dotyczące local content – twierdzą – bez luk prawnych („żaden pojazd elektryczny nie powinien być oznaczony jako „Made in EU”, jeśli wykorzystuje chiński akumulator”).

Raport został opracowany przez organizację pozarządową T&E (Transport & Environment), która od lat kształtuje europejskie przepisy dotyczące ochrony środowiska, o czym można przeczytać na stronie internetowej organizacji. I, rzeczywiście, jest to organizacja, która ma siłę przebicia.

I tak, z jednej strony w raporcie słusznie zauważa się, że globalny wyścig technologiczny nie poczeka na Europę. Elektryki są - czy tego chcemy czy nie - w centrum zainteresowania całego świata. Chiny, których czas chyba już ostatecznie nadszedł, w tym dzięki politycznemu osłabieniu USA w ostatnich latach, to potęga, jeśli chodzi o pojazdy elektryczne (co nie przeszkadza w tym, by z uwagą śledzić informacje o sprzęcie szpiegowskim, który mogą w sobie zawierać).

Reklama

Ale pomimo tego, że liczba samochodów elektrycznych, w tym w Polsce, wciąż rośnie, to rynku nie zaprogramujemy w pełni, w tym za pomocą unijnych dekretów i rozporządzeń. Nachodzi tu na siebie wiele warstw: realne możliwości finansowe Europejczyków, wyższe ceny energii w stosunku do innych kontynentów, ciągła presja gospodarcza ze strony Chin, a na końcu próba odnalezienia złotego środka między opieraniem się o własne źródła energii (czyt. elektryfikacja) a zachowaniem konkurencyjności.

Reklama