Reklama
  • WIADOMOŚCI

Nie wszyscy sojusznicy powiedzieli „tak”. Sprawa rurociągu NATO rozwiąże się w Ankarze?

Minister Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz wyraził nadzieję, że do lipcowego szczytu NATO w Ankarze uda się przekonać jak najwięcej państw do tego, że rozbudowa rurociągów z zachodnich Niemiec do Polski i dalej do państw bałtyckich jest strategicznie ważna.

W gronie polskich firm, które ukończyły program NATO DIANA, są m.in. IS-Wireless, Blue Armada Robotics i Revobeam
Autor. Materiały prasowe AGH

Podczas konferencji prasowej w Brukseli po spotkaniu ministrów obrony państw NATO, minister obrony powiedział m.in., że „przygotowanie do szczytu w Ankarze wymagało dzisiaj dyskusji na temat strategicznie ważnego dla Polski zadania – rozbudowy rurociągów z zachodnich Niemiec do Polski, a później do państw bałtyckich”.

Kwestia bezpieczeństwa

Rurociągów, którymi dostarczane będzie paliwo potrzebne w razie zagrożenia, czyli to będzie takie rozwinięcie „dual use”, ponieważ w razie wojny czy zagrożenia konfliktem militarnym to wszystko będzie na użytek wojska, a w czasie pokoju będzie to bardzo dobra możliwość dostarczania paliwa do naszego kraju” – mówił Kosiniak-Kamysz.

YouTube cover video
Szef MON powiedział, że jeszcze nie wszystkie państwa sojusznicze podpisały się pod polskim apelem w tej sprawie. Wyraził jednocześnie nadzieję, że do szczytu w Ankarze uda się przekonać jak najwięcej państw.

To może być jedno z najbardziej namacalnych ustaleń, najtwardszych deklaracji, jakie zapadną na szczycie za kilka tygodni w Turcji” – powiedział Kosiniak-Kamysz.

Wspólny interes

Na początku października Polska podpisała wstępne porozumienie o współpracy w celu przyłączenia polskiej infrastruktury paliwowej do systemu rurociągów NATO. Porozumienie zostało podpisane pomiędzy Zakładem Inwestycji Organizacji Traktatu Północnego a PERN SA w obecności sekretarza stanu w MON Cezarego Tomczyka.

Wówczas minister Tomczyk podkreślał, że projekt rozłożony zostanie w czasie na wiele lat, a dokładniejsze ramy czasowe zostanę określone po zaplanowaniu i zaprojektowaniu rurociągu. Początkowo narracja Warszawy sygnalizowała, iż sprawa jest załatwiona, jednak później pojawiły się wątpliwości.

Jak pisała red. Katarzyna Łukasiewicz, z ponownej komunikacji wynikało, że „Polska zyskała sojusznika w postaci Niemiec, jeśli chodzi o zgodę na przyłączenie do systemu, ale przed naszym krajem wciąż jeszcze naprawdę długa droga”.

Rzeczywiście – jak zaznaczała Agata Łoskot-Strachota z Ośrodka Studiów Wschodnich podczas Defence Days 24, wojna na Ukrainie fundamentalnie zmieniła stosunki polsko-niemieckie i wymusiła zbliżenie strategiczne Berlina i Warszawy.

Co więcej, jak zaznaczała Łukasiewicz, wschodnie Niemcy nie są obecnie połączone z zachodnim systemem CEPS ze względu na to, że powstawał on w okresie Zimnej Wojny.

Rozbudowa rurociągów na wschód leży więc w bezpośrednim interesie Berlina, zwłaszcza w kontekście zwiększonej obecności wojsk niemieckich w krajach bałtyckich.
mówiła Łoskot-Strachota

Polska i Niemcy mają tu wspólny interes, choć ekspertka zauważyła, że w Niemczech może brakować tego samego „poczucia pilności”, które widać w Warszawie. Jeszcze niedawno przecież premier Donald Tusk stwierdził, że wojna z Rosją to perspektywa kilku miesięcy” – pisała Łukasiewicz.

Konieczne wyzwanie

Jak zaznaczała red. Katarzyna Łukasiewicz w materiale E24, rozbudowa natowskich rurociągów jest koniecznym elementem polskiego bezpieczeństwa w czasie wojny.

NATO posiada własny system rurociągów paliwowych – NPS. System ten został utworzony w czasie zimnej wojny w celu zaopatrywania sił NATO w paliwo. Łącznie ma on długość około 10 000 kilometrów, przebiega przez 12 państw i ma pojemność magazynową 4,1 miliona metrów sześciennych.

NPS łączy ze sobą magazyny, wojskowe bazy lotnicze, lotniska cywilne, stacje pomp, stacje załadunku ciężarówek i pociągów czy rafinerie.

Jak wskazywali eksperci Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) Piotr Szymański, Agata Łoskot-Strachota i Jacek Tarociński, w przypadku konfliktu zbrojnego z Rosją dotychczasowe sposoby zaopatrywania w paliwo staną się niewystarczające.

Największymi problemami będą zwielokrotnienie zapotrzebowania na paliwo na całym teatrze działań wynikające z przemieszczenia się mas formacji lądowych i powietrznych z Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych na wschodnią flankę oraz niemożliwa do przewidzenia intensywność działań na różnych kierunkach operacyjnych, wpływająca miejscowo na gwałtowne wzrosty i spadki zużycia paliw.

MM / KŁ / PAP

Reklama
Reklama