Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Nawet finansiści nie wiedzą, co dalej. JP Morgan bez prognoz po ataku na saudyjski rurociąg

Autor. Envato

Skala uszkodzeń saudyjskiego ropociągu Wschód-Zachód okazała się większa niż początkowo sądzono, a finansiści stwierdzili, że nie wiedzą, jak modelować finał konfliktu na Bliskim Wschodzie. Ropociąg w Arabii Saudyjskiej uszkodzony przez sprzyjające Iranowi grupy działające na terenie Iraku przesyłał ok. 4-5 mln baryłek ropy dziennie.

Potwierdzono uszkodzenie trzech tłoczni – poinformował portal Oil Price. Naprawa może potrwać od 5 do 6 tygodni, ale częściowe wznowienie przesyłu może nastąpić wcześniej. Na fizycznym rynku ropy sytuacja pozostaje napięta – niedobory ropy dostępnej do natychmiastowej dostawy, rekordowe ceny oleju napędowego i niskie zapasy w terminalu Janbu potęgują skutki zakłóceń, jak opisał Oil Price.

Problem ma się rozwiązać

Jak przekazała agencja Reutera, powołując się na zdjęcia satelitarne i źródła branżowe, w wyniku ataku uszkodzeniu uległy trzy stacje pomp na saudyjskim rurociągu Wschód-Zachód. Wcześniejsze szacunki wskazywały na uszkodzenia dwóch stacji. Trzy źródła poinformowały Reutersa, że naprawy mogą potrwać od pięciu do sześciu tygodni, choć częściowe wznowienie tłoczenia ropy może nastąpić wcześniej.

Przed atakiem system ten przesyłał od 4 do 5 milionów baryłek ropy dziennie, co odpowiadało mniej więcej 4–5% światowych dostaw tego surowca. Jego całkowita przepustowość wynosi około 7 milionów baryłek dziennie, w tym około 2 miliony baryłek trafiają do rafinerii.

Saudi Aramco podejmuje intensywne starania, by przywrócić przynajmniej część przepustowości rurociągu. Według Bloomberga firma dąży do uruchomienia około połowy przepustowości magistrali już w ciągu kilku dni.

Reklama

Ostrożny optymizm z Arabii Saudyjskiej

Polski minister energii Miłosz Motyka poinformował w piątek 18 września, że rurociąg Wschód-Zachód może zostać ponownie uruchomiony w ciągu kilkunastu dni. Taką informację przekazali przedstawiciele rządu Arabii Saudyjskiej. Jak pisała red. Agnieszka Zielińska, Minister zapewnił, że Polska dysponuje odpowiednimi strategicznymi rezerwami ropy.

Motyka powiedział w TVP Info, że Polska prowadzi rozmowy ze stroną saudyjską dotyczące uszkodzeń przepompowni i infrastruktury rurociągu Wschód-Zachód. Jak zaznaczył, sygnały płynące z Rijadu są „ostrożnie optymistyczne”.

W piątek 18 września rano ceny ropy na światowych rynkach spadały. Głównym powodem jest to, że inwestorzy zakładają, że dostawy z Arabii Saudyjskiej mogą zostać szybko przywrócone, mimo utrzymujących się napięć na Bliskim Wschodzie.

Baryłka West Texas Intermediate w dostawach na październik taniała na nowojorskim NYMEX o 1,93 proc., do 99,94 dol. Cena listopadowych kontraktów na Brent na londyńskiej ICE spadała o 2,28 proc., do 102,46 dol. za baryłkę. W skali tygodnia Brent była około 2 proc. na minusie.

Reklama

Nawet finansiści nie wiedzą, co dalej

Tymczasem Bank JP Morgan, jeden z największych holdingów finansowych na świecie, poinformował, że po raz pierwszy od wybuchu wojny USA i Izraela z Iranem nie posiada jasnego scenariusza bazowego dla rynku ropy naftowej. „Po prostu nie wiemy, jak modelować finał tego konfliktu” – stwierdzili analitycy banku, cytowani przez agencję Reutera

W komunikacie zwrócono uwagę, że na początku konfliktu JP Morgan zakładał istnienie pewnych granic ekonomicznych, których administracja USA nie przekroczy, jednak po sześciu miesiącach działań zbrojnych wiele z tych granic zostało przekroczonych, a jasnej strategii wyjścia z sytuacji nie widać.

Bank odnotował, że ceny ropy wzrosły powyżej 100 dolarów za baryłkę. Zauważono również, że ceny oleju napędowego w USA osiągnęły rekordowy poziom 6,31 dolara za galon w okresie poprzedzającym zimę – czas szczytowego zapotrzebowania sezonowego – podczas gdy zapasy surowca znajdują się na historycznie niskim poziomie. Poza ciągłym ryzykiem na Bliskim Wschodzie, stwierdzono, że także ciągłe wzajemne ataki Rosji i Ukrainy podkreślają stałe ryzyko geopolityczne dla światowych dostaw energii.

Reklama