- WIADOMOŚCI
Arabia Saudyjska zapowiada szybkie uruchomienie Petroline. Motyka: Polska ma rezerwy ropy
Rurociąg Wschód-Zachód (Petroline) w Arabii Saudyjskiej może zostać ponownie uruchomiony w ciągu kilkunastu dni – poinformował w piątek minister energii Miłosz Motyka. Jak przekazał, takie informacje polska strona otrzymała od przedstawicieli administracji Arabii Saudyjskiej. Minister zapewnił jednocześnie, że Polska dysponuje odpowiednimi strategicznymi rezerwami ropy.
Motyka powiedział w TVP Info, że Polska prowadzi rozmowy ze stroną saudyjską dotyczące uszkodzeń przepompowni i infrastruktury rurociągu Wschód-Zachód. Jak zaznaczył, sygnały płynące z Rijadu są „ostrożnie optymistyczne”.
Według ministra strona saudyjska zapewnia, że rurociąg zostanie ponownie uruchomiony szybciej, niż wynikałoby to z części medialnych szacunków – w ciągu kilkunastu najbliższych dni, o ile nie dojdzie do kolejnych ataków ze strony jemeńskich Huti.
Motyka podkreślił również, że Polska ma odpowiednie zapasy strategiczne ropy. Jak dotąd nie zdecydował jednak o ich uwolnieniu.
Orlen zwiększył liczbę dostaw
W ubiegłym tygodniu w następstwie ataku rebeliantów Huti z eksploatacji wyłaczona została jedna z najważniejszych tras przesyłu ropy w Królestwie, biegnący przez Pustynię Arabską ropociąg Wschód-Zachód. Rurociągiem saudyjski koncern Aramco przesyłał zwiększone ilości ropy do portów nad Morzem Czerwonym. Po uszkodzeniu infrastruktury Arabia Saudyjska poinformowała o ograniczeniu części dostaw ropy do Europy.
Na sytuację zareagował Orlen. Koncern poinformował w środę, że w ostatnich dniach zakontraktował dla swoich rafinerii w Polsce, Czechach i na Litwie 16 dodatkowych dostaw ropy. Surowiec ma pochodzić m.in. z Norwegii, Wielkiej Brytanii, Algierii, Kazachstanu, Azerbejdżanu oraz obu Ameryk.
Ceny ropy spadają
Tymczasem w piątek ceny ropy na światowych rynkach spadały. Głównym powodem jest to, że inwestorzy zakładają, że dostawy z Arabii Saudyjskiej mogą zostać szybko przywrócone, mimo utrzymujących się napięć na Bliskim Wschodzie.
Baryłka West Texas Intermediate w dostawach na październik taniała na nowojorskim NYMEX o 1,93 proc., do 99,94 dol. Cena listopadowych kontraktów na Brent na londyńskiej ICE spadała o 2,28 proc., do 102,46 dol. za baryłkę. W skali tygodnia Brent była około 2 proc. na minusie.
Na początku tygodnia ceny ropy zbliżyły się do najwyższych poziomów od czterech miesięcy. Było to związane m.in. z informacjami o wstrzymaniu załadunku ropy w saudyjskim porcie Janbu nad Morzem Czerwonym oraz ograniczeniu części dostaw do Europy.
Później notowania zaczęły spadać po doniesieniach, że Arabia Saudyjska chce w ciągu kilku dni przywrócić około połowy przepustowości rurociągu Wschód-Zachód. Rijad miał również zaoferować azjatyckim rafineriom dodatkowe partie ropy, m.in. poprzez przeładunki ze statku na statek w pobliżu omańskiego portu Sohar.
Ostatnie działania na rzecz przywrócenia saudyjskich zdolności eksportowych nieco złagodziły bezpośrednie obawy o podaż” – oceniła Priyanka Sachdeva, szefowa działu analiz rynkowych w Phillip Nova.
Ryzyko dla transportu przez Ormuz wciąż istnieje
Mimo spadku cen ropy transport surowca przez region pozostaje obciążony ryzykiem.
Jak podały w piątek rano irańskie media państwowe, marynarka wojenna Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej poinformowała o ataku na tankowiec pływający pod banderą Togo. Według strony irańskiej jednostka próbowała przepłynąć przez cieśninę Ormuz w sposób niezgodny z obowiązującymi zasadami.
W czwartek CBS News, powołując się na przedstawicieli administracji prezydenta Donalda Trumpa, informowała, że w ostatnich dniach irańskie siły miały zestrzelić co najmniej dwa amerykańskie bezzałogowe samoloty MQ-1.
Prezydent Donald Trump powiedział w rozmowie z portalem Axios, że zbliża się do decyzji w sprawie ewentualnego wznowienia ataków na Iran na szeroką skalę.
Korea Południowa nie wyśle wojsk w rejon Ormuzu
Z kolei w piątek Korea Południowa przekazała, że nie zamierza wysyłać wojsk do udziału w działaniach zbrojnych w rejonie cieśniny Ormuz.
Prezydent Li Dze Mjung powiedział, że Seul nie będzie wysyłał sił zbrojnych w celu udziału w wojnie lub interwencji zbrojnej. Jednocześnie zaznaczył, że Korea Południowa musi podejmować działania do ochrony własnych statków, szlaków transportu ropy i swoich obywateli.
Poinformował także, że polecił przeanalizowanie możliwości ponownego skierowania południowokoreańskich statków na Morze Czerwone. Argumentował, że całkowita rezygnacja z transportu ropy z powodu ryzyka dla żeglugi mogłaby mieć zbyt duży wpływ na gospodarkę.
Korea Południowa jest bardzo mocno uzależniona od importu surowców energetycznych. Około 70 proc. sprowadzanej przez ten kraj ropy pochodzi z regionu Zatoki Perskiej.
PAP/ AZ


