Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Ceny ropy reagują na wybory w USA i sytuację w Iranie. Na giełdzie niewielkie wzrosty

Donald Trump w trakcie rozważań - zdjęcie poglądowe
Autor. The White House / Wikimedia Commons / Public Domain

Ceny ropy notują lekkie wzrosty w czasie, gdy liczone są wyniki w wyborach połówkowych do amerykańskiego Kongresu. Inwestorzy obserwują też sytuację na Bliskim Wschodzie.

Reklama

Ceny ropy na światowych giełdach rosną, gdy maklerzy obserwują rozwój sytuacji w Iranie i wyniki wyborów połówkowych do amerykańskiego Kongresu. We wtorek Donald Trump oświadczył, że w najbliższym czasie nie planuje uderzeń na Iran, ale zaledwie w poniedziałek USA przeprowadziły potajemne ataki na irańską wyspę Keszm.

Co zapowiada Donald Trump?

Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na grudzień jest na NYMEX w Nowym Jorku po 96,44 USD – wyżej o 0,36 proc. Brent na ICE na styczeń 2027 jest wyceniana po 104,05 USD za baryłkę, w górę o 0,43 proc. To niewielkie wzrosty cen po dwóch poprzednich sesjach zakończonych spadkami notowań. Od początku roku ropa WTI od początku tego roku zyskała 68,0 proc., a Brent zdrożała o 71,0 proc.

Maklerzy zwracają uwagę na mieszane sygnały dotyczące rozmów pokojowych między Waszyngtonem na Teheranem. We wtorek prezydent USA Donald Trump w rozmowie z dziennikiem Financial Times oświadczył, że w najbliższym czasie nie planuje uderzeń na Iran i zasugerował, że jest zadowolony z obecnego stanu. „Wydaje się, że dostajemy wszystko, czego chcemy” – ocenił.

Wcześniej dziennik The Wall Street Journal podawał, że USA miały nakazać kilku krajom Zatoki Perskiej przygotowanie się na „krótką, intensywną akcję”, szykując się na zaatakowanie Iranu po wyborach połówkowych do Kongresu (ang. midterms), które odbyły się we wtorek 3 listopada. Jeszcze w poniedziałek portal Axios informował, że amerykańska administracja rozważa trzy scenariusze. Pierwszy zakładał zawarcie porozumienia, drugi – wznowienie działań wojennych, trzeci – utrzymywanie maksymalnej presji gospodarczej na Irańczyków.

Co dzieje się w cieśninie Ormuz?

W poniedziałek siły amerykańskie zaatakowały natomiast irańską wyspę Keszm. Przez amerykańskich urzędników atak został określony jako „działania o charakterze obronnym”, które miały na celu ograniczenie możliwości Iranu do atakowania statków handlowych w cieśninie Ormuz.

Reklama

Stany Zjednoczone nie poinformowały publicznie o tym ataku, w przeciwieństwie do swoich zwyczajów z wcześniejszych etapów wojny. Według jednego z urzędników, cytowanego przez WSJ, USA utrzymały atak w tajemnicy, by nie sugerować zamiaru wznowienia operacji zbrojnych zakrojonych na szeroką skalę.

Ponadto Irański Korpus Strażników rewolucji (IRGC) poinformował w środę, że wpłynęły na miny w cieśninie Ormuz i uległy zniszczeniu. Według Teheranu poruszały się niedozwoloną trasą. IRGC poinformował też o zatrzymaniu dwóch innych statków i zestrzeleniu drona nad cieśniną.

„Cztery tankowce, które naruszyły zakaz i próbowały przepłynąć przez zamknięty odcinek na południu cieśniny Ormuz, zostały zniszczone po natrafieniu na miny morskie i nadal płoną. Dwa inne statki lub jednostki, które naruszyły zakaz, również zostały unieruchomione” – napisano w komunikacie IRGC, który wyemitowała państwowa telewizja irańska IRIB.

Reklama

Niebieskie tsunami

Inwestorzy oceniają także wyniki wyborów połówkowych w USA. Demokraci odnieśli zwycięstwo w obu izbach Kongresu.

Partia Demokratów ma już zapewnione 54 mandaty w 100-miejscowym Senacie (Republikanie 44) oraz większość w Kongresie. Kandydaci Demokratów przejęli co najmniej siedem mandatów do Senatu należących dotąd do Republikanów oraz wygrali wybory do Kongresu m.in. w Karolinie Północnej i Maine oraz uznawanych dotąd za bastiony Republikanów Teksasie, Kansas, Ohio, Karolinie Południowej i Iowa. Liczenie głosów jeszcze trwa.

Wybory te są istotne wyłącznie jako »kamień milowy« w kalendarzu, który może wpłynąć na strategię Białego Domu wobec Iranu. Administracja prezydenta Donalda Trumpa może mieć teraz »większą elastyczność« w podejmowaniu kolejnych kroków, biorąc pod uwagę, że polityczny wpływ wyższych cen benzyny w USA został już w dużej mierze »zaabsorbowany« jeszcze przed wyborami połówkowymi.
Pavel S Molchanov, analityk Raymond James & Associates Inc.
Reklama