Reklama
  • ANALIZA
  • W CENTRUM UWAGI

Koszmar Nord Stream powraca. AfD dogaduje się w Petersburgu z Gazpromem

Nadchodzi polityczna schizma w Europie – tak przewiduje analityk Francesco Sassi, odnosząc się do rozmów przedstawiciela niemieckiej skrajnie prawicowej AfD (Alternatywa dla Niemiec) Markusa Frohnmaiera z prezesem Gazpromu Aleksiejem Millerem. O tym, że Niemcy po raz pierwszy od 2022 r. uczestniczyli w forum ekonomicznym w Petersburgu już wiemy. Teraz wiemy też, że prowadzono tam rozmowy o powrocie do projektów Nord Stream.

Niemiecki polityk partii AfD Markus Frohnmaier i szef Gazpromu Aleksiej Miller.
Niemiecki polityk partii AfD Markus Frohnmaier i szef Gazpromu Aleksiej Miller.
Autor. @Frohnmaier_AfD/X.com

AfD to obecnie znacząca siła polityczna w Bundestagu. W wyborach z lutego 2025 r. partia uzyskała 20,8% głosów i ugrupowanie to stało się drugą siłą polityczną w niemieckim parlamencie – tuż za chadecją (CDU/CSU). Frakcja liczy 151 posłów, a w Bundestagu jest łącznie 630 miejsc.

Odwieczny romans rosyjsko-niemiecki

Dla wielu Niemców AfD stanowi prawdziwą alternatywę – jej przedstawiciele przemawiają językiem, który, jak to w czasach kryzysu ekonomicznego (tak postrzegają obecną sytuację Niemcy), dociera do narodu niemieckiego. 2022 r. i inwazja Rosji na pełną skalę na Ukrainę była dla tego kraju szokiem, do pewnego stopnia trzeba było skończyć udawać, że Rosja jest cywilizowanym partnerem.

YouTube cover video

Romans niemiecko-rosyjski trwa od wieków, a Moskwa doskonale wie, jak wykorzystywać słabości Niemiec i jak budować swoją pozycję w tym kraju. „Tanie” surowce z Rosji, być może kosztowne jedynie moralnie, choć nie ma to żadnego znaczenia w polityce, przez lata pozwalały Niemcom prężyć gospodarcze muskuły (i wciskać kit o swojej niezwykłej pracowitości).

Dr Witold Ostant, analityk Instytutu Zachodniego, stwierdził w rozmowie z E24 zaledwie w lutym tego roku, że: „Istnieją partie polityczne w Niemczech, takie jak AfD i być może część jeszcze deputowanych SPD, które widzą możliwości dalszej współpracy z Rosją, w oddalonej perspektywie po zakończeniu wojny. Już dzisiaj mówią, że stosunki trzeba znormalizować jak najszybciej po zakończeniu wojny. A część partii, jak CDU jest, sceptyczna, co do szybkiego powrotu do tych normalnych relacji z Rosją”.

Jak zapewniał, powrót do relacji handlowych z Rosją ze strony Niemiec nastąpi prędzej czy później. „Wszystko będzie uwarunkowane zmianą polityczną i momentem zamrożenia konfliktu, wygaszenia wojny. Może zamiast Putina pojawi się poprawiona wersja gen. Anodyny, czyli piękna, młoda blondynka z warkoczem czy bez, znająca kilka obcych języków, wykształcona w Cambridge i okaże się, że to będzie już „nowa Rosja”, z którą wszyscy będą chcieli rozmawiać” – mówił dr Ostant.

Na razie Rosją dalej rządzi Putin, jednak wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że „czarny” dla Polski, ale i dla Ukrainy oraz całego naszego regionu, scenariusz może być bliżej niż się wydaje. Równie dobrze, rozmowa ważnego przedstawiciela niemieckiej partii opozycyjnej z szefem Gazpromu może okazać się, oczywiście, jedynie incydentem, który ostatecznie nie wpłynie na stosunki dwóch krajów w najbliższych latach. Jedno jest pewne: rzeczy, które w Polsce wydawałyby się nie do pomyślenia, dla części Niemców pozostają racją stanu.

Reklama

Niemieckie inwestycje w Rosji

W Petersburgu, i wielu innych miejscach Rosji, 3 czerwca, w dniu rozpoczęcia „rosyjskiego Davos”, czyli Międzynarodowego Forum Ekonomicznego SPIEF, doszło do ataku dronów z Ukrainy. W ogniu stanął m.in. terminal naftowy w mieście, oddalony zaledwie 17 kilometrów od budynku, w którym odbywało się Forum – i od Władimira Putina, który miał tego dnia na nim przemawiać. W mediach społecznościowych pojawiły się liczne nagrania przedstawiające płonący terminal, jak i elegancko ubranych ludzi, zmierzających na forum na tle tego olbrzymiego pożaru.

Wiadomo było już wtedy, że na SPIEF po raz pierwszy od 2022 r. pojawi się szef niemieckiej Izby Handlu Zagranicznego (AHK) Matthias Schepp, który zaznaczył, że poprzez uczestnictwo w rosyjskim forum Berlin chce ochronić ponad 100 mld euro aktywów w Rosji. Oczywiście, do tego sosu koniecznego odnowienia relacji z Rosją, Schepp dodaje kwestię presji ze strony azjatyckiej konkurencji.

Niedawno była kanclerz Niemiec, jedna z głównych winowajczyń niemieckiego romansu z Rosją w XXI wieku, stwierdziła: „Żałuję, że Europa — moim zdaniem — nie wykorzystuje w wystarczającym stopniu swojego potencjału dyplomatycznego”, odnosząc się do kontaktów z Moskwą. Być może te słowa można by było obronić, gdyby wypowiedział je ktoś inny, ale Merkel niesie na swoich barkach wyjątkowy ciężar zaangażowania w „jak najlepsze” stosunki rosyjsko-niemieckie, zwykle z zupełnym pominięciem interesu innych europejskich nacji.

W Europie narasta ogromny polityczny rozłam. Podczas gdy Bruksela dąży do całkowitego uniezależnienia się od rosyjskiej energii, czołowa niemiecka partia opozycyjna właśnie pominęła rząd i podjęła bezpośrednie rozmowy z Gazpromem w sprawie ponownego uruchomienia gazociągów Nord Stream” – skomentował Francesco Sassi, analityk zajmujący się energetyką, relacjami międzynarodowymi i klimatem z Uniwersytetu w Oslo.

W jego opinii jasnym celem rozmów przedstawiciela AfD Frohnmaiera z szefem Gazpromu Millerem było „ożywienie wzajemnej zależności energetycznej”. W czasie rozmowy Miller miał stwierdzić, że poziom niemieckim magazynów gazu jest „krytycznie niski” i podkreślił dziesięciolecia „konstruktywnej współpracy” między narodami.

Niemiecki polityk spotkał się także z przedstawicielami Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Bezpośrednich (RDIF), aby omówić dialog biznesowy „Rosja–Niemcy–USA”. „Całkowite pominięcie Europy jest w pełni zamierzone” – skomentował Sassi. UE nałożyła na ten Fundusz sankcje.

Sytuacja w kraju sprawia, że jest to bardzo skuteczne: AfD prowadzi w sondażach z wynikiem prawie 36% w Meklemburgii-Pomorzu Przednim – dokładnie w tym niemieckim landzie, gdzie kończy się Nord Stream. W miarę nasilania się kryzysu energetycznego rośnie wpływ populistów” – podkreślił analityk.

Reklama

Amerykanie na wycieczce do Putina

I, rzeczywiście, w mediach społecznościowych w ostatnich dniach rzucali się w oczy „alt-rightowi”, czy też może raczej „pop-prawicowi” amerykańscy influencerzy na wesołej wycieczce w Rosji, tacy jak komentatorka Candace Owens, która stwierdziła m.in., że „Chrześcijańska tradycja i dziedzictwo tego miejsca nie mają sobie równych. Nic dziwnego, że okłamują nas w sprawie Rosji”. Uczestniczyła ona w forum w Petersburgu, a w rozmowie z dziennikarzami powiedziała, że „Amerykanie mają już naprawdę dość finansowania tego wszystkiego – nie wiedzą, na co idą ich pieniądze, a dowiadują się, że oligarchowie kupują sobie jachty. Myślimy o tym w kategoriach praktycznych, biorąc pod uwagę nasze podatki i to, na co idą nasze pieniądze, czego nigdy tak naprawdę nam nie wyjaśniono”, odnosząc się do wsparcia finansowego USA dla Ukrainy.

I, tak, amerykańscy podatnicy mogą mieć dość finansowania bezsensownych wojen (takich jak inwazja na Iran u boku Izraela), ale wystarczy spojrzeć na tę wypowiedź w kontekście, by stwierdzić, że coś jest tutaj głęboko nie tak. Owens skrytykowała decyzje rządu USA w Rosji, kraju, przeciw któremu Stany toczą pośrednio wojnę, po serii wpisów o wspaniałości rosyjskiej kultury.

Amerykańska komentatorka stwierdziła także, że zachodnie media kłamią o Rosji, uznając, że jest to wynik „pozimnowojennego kaca”. Ogólnie, przyjechała, zobaczyła i przekonała się, że Rosja to kraj mlekiem i miodem płynący, bo w państwie tym stoją ładne cerkwie.

W podróży do Rosji towarzyszą jej także Tucker Carlson – inny prawicowy komentator oraz bracia Andrew i Tristan Tate. Wszystkie te postacie w ostatnim czasie zaczęły sprzeciwiać się polityce Donalda Trumpa, którego były wcześniej zagorzałymi zwolennikami. To także dzięki nim Trump osiągnął polityczne zwycięstwo, wygrywając wybory prezydenckie. Andrew i Tristan Tate zostali w 2022 r. oskarżeni przez prokuraturę w Rumunii o handel ludźmi, gwałt i stworzenie zorganizowanej grupy przestępczej. Spędzili kilka miesięcy w areszcie, następnie pozwolono im opuścić kraj, ale rumuńska prokuratura prowadzi dalej równoległe śledztwo ws. prania brudnych pieniędzy i handlu osobami nieletnimi).

Tucker Carlson odbił się szerszym echem w Polsce i na świecie po tym, gdy jako pierwszy zachodni dziennikarz po wybuchu inwazji na pełną skalę na Ukrainę, poleciał do Moskwy, by rozmawiać z Władimirem Putinem. Choć rozmawiać teoretycznie można z każdym (chociaż, czy warto?), to wywiad ten uznano za porażkę: Carlson właściwie tylko potakiwał i został wykorzystany jako tuba propagandowa dla tez rosyjskiego dyktatora (w tym dla opowieści o tym, jak to Polska była winna wybuchu II Wojny Światowej).

Dlaczego wizyty Niemców i Amerykanów mają ze sobą coś wspólnego? Przede wszystkim, osoby, które wybrały się do Petersburga są przedstawicielami prorosyjskich środowisk w obu tych krajach. Rosja doskonale wie, co warto wykorzystać. W Niemczech – słaby nastrój ekonomiczny, próbę znalezienia winnego perturbacji gospodarczych (skądś to już chyba znamy). W USA – popkulturę, dziennikarzy-influencerów, którzy prostym i dosadnym językiem wyjaśniają Amerykanom, że wszystko to, w co do tej pory wierzyli jest błędne, i stąd też wynika ich marny los (nie z braku publicznej opieki medycznej na przykład).

Reklama

Rosyjskie inwestycje w Niemczech

Ale wróćmy do Nord Stream, bo z kolei dla Polaków ważne są kwestie obrony przed zagrożeniem ze strony kraju, którego największym marzeniem jest powrót do imperium budowanego na kościach innych Słowian i Bałtów. Tezę o planie Rosji potwierdza komentarz analityczki Instytutu Zachodniego Patrycji Anny Tepper: Moskwa od lat inwestuje w Markusa Frohnmaiera.

Dzisiaj spotkałem się z szefem Gazpromu, Aleksiejem Millerem. W centrum obszernej rozmowy w siedzibie Gazpromu znalazły się możliwość ponownego uruchomienia rurociągów Nord Stream oraz wznowienie dostaw rosyjskiego gazu” – napisał Frohnmaier na platformie X.

Jak dodał, to wysokie koszty energii pogrążają jego kraj w „spirali gospodarczej”, zmuszają firmy do ucieczki za granicę i obciążają obywateli każdego dnia.

Dlatego wszystkie opcje muszą ponownie trafić na stół, w tym ponowne uruchomienie Nord Stream i wznowienie stosunków handlowych z Rosją. Naszym zadaniem jest bezkompromisowe stawianie niemieckich interesów narodowych w centrum uwagi. Jako rzecznik ds. polityki zagranicznej mojej frakcji moim zadaniem jest pielęgnowanie relacji ze wszystkimi istotnymi globalnymi aktorami” – stwierdził Frohnmaier.

Przypomnijmy, za kanclerza Gerharda Schroedera w 2005 r. Niemcy podpisały umowę na budowę gazociągu Nord Stream 1. W listopadzie 2011 r. Angela Merkel wraz z ówczesnym prezydentem Rosji Dmitrijemi Miedwiediewem oficjalnie uruchomili pierwszą nitkę NS2. Rok później do użytku oddano drugą, co pozwoliło na przesył 55 mld metrów sześciennych gazu rocznie bezpośrednio z Rosji do Niemiec.

Pomimo aneksji Krymu przez Rosję w 2014 r. oraz mocnego sprzeciwu Polski i innych krajów naszego regionu, Niemcy zdecydowały się na rozbudowę projektu. Także USA przyłączyły się do oporu wobec niemieckich planów. Jednak we wrześniu 2021 r., zaledwie kilka miesięcy przed rozpoczęciem inwazji Rosji na Ukrainę na pełną skalę, w czasie, gdy o możliwej wojnie mówiono już coraz częściej, gazociąg NS został napełniony gazem technicznym, oczekując formalnej certyfikacji.

22 lutego 2022 r., na dwa dni przed inwazją, nowy kanclerz Niemiec Olaf Scholz podjął decyzję o wstrzymaniu ceryfikacji NS 2 – gazociąg ten nigdy nie miał oficjalnie zostać komercyjnie uruchomiony. We wrześniu tego samego roku w pobliżu Bornholmu doszło do serii potężnych eksplozji, które uszkodziły obie nitki NS 1 oraz jedną z dwóch nitek NS 2. Na pewien czas projekt musiał zostać pogrzebany. Niemcy prowadzą intensywne działania, by odnaleźć winnych sabotażu. W niemieckim areszcie przebywa obecnie jeden z Ukraińców podejrzewanych o udział w wysadzeniu Nord Stream.

Na wiosnę 2025 r. w międzynarodowych mediach, takich jak Financial Times czy Bild, informowano o zainteresowaniu Amerykanów naprawę i rozpoczęciem pracy gazociągu Nord Stream 2. Gazociąg miałby zostać przejęty przez Amerykanów na własność, co z kolei miałoby stać się elementem negocjacji pokojowych z Rosją i Ukrainą – opisywał na E24 red. Jakub Wiech.

Reklama

Atmosfera wokół Nord Stream na powrót gęstnieje. Trudno nie patrzeć w stronę Petersburga z niepokojem. Na gruzach dawnych stosunków międzynarodowych, starają się ukształtować inne, które jednak wydają się podejrzanie podobne do czegoś, co już skądś znamy. Wiele zależy od wewnętrznych roszad politycznych w Niemczech, jak i sytuacji w USA. Oba te kraje, jak zwykle, należy obserwować z uwagą, ale też – a być może przede wszystkim – rozumieć, co może wpływać na takie, a nie inne nastroje społeczeństw. Polonocentryzm w tym przypadku jest zgubny.

Zobacz również

Reklama