- WIADOMOŚCI
Prezydent wraca z referendum klimatycznym. Do Senatu ma trafić nowy wniosek
W ciągu kilku dni do Senatu ma trafić nowy wniosek prezydenta Karola Nawrockiego o przeprowadzenie referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej – poinformował szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki. Zapowiedział, że nowe pytanie referendalne zostanie sformułowane tak, „żeby nie było wymówek, by referendum nie robić”.
Bogucki był pytany, czy nowy wniosek prezydenta pojawi się jeszcze w tym tygodniu. Odpowiedział, że jest to „kwestia kilku dni”, kiedy nowe pytanie referendalne i nowy wniosek prezydenta znajdą się w Senacie. Dopytywany, czy pytanie będzie krótsze niż poprzednie, stwierdził, że ma być przygotowane w taki sposób, aby nie można było ponownie kwestionować samej formuły referendum. Kancelaria Prezydenta nie ujawniła dotąd nowego brzmienia pytania, jednak z wypowiedzi przedstawicieli Pałacu Prezydenckiego wynika, że drugi wniosek ma być odpowiedzią na zarzuty, które pojawiły się przy pierwszej inicjatywie. Dotyczyły one przede wszystkim sposobu sformułowania pytania, uznawanego przez przeciwników referendum za sugerujące odpowiedź.
KPRP szykuje nowe pytanie
Sprawę wcześniejszego wniosku opisywał na łamach Energetyki24 red. Karol Byzdra w materiale: Referendum klimatyczne bez zgody Senatu. Pałac Prezydencki nie składa broni”. Jak podkreślał, odmowa Senatu oznaczała, iż głosowanie planowane na 27 września 2026 r. nie odbędzie się w trybie zaproponowanym przez prezydenta, choć Kancelaria Prezydenta już wtedy zapowiadała dalsze działania i przygotowanie tzw. planu B.
Pierwszy wniosek prezydenta Karola Nawrockiego trafił do Senatu na początku maja. Referendum miało odbyć się 27 września 2026 r., a pytanie miało brzmieć: „Czy jest Pani/Pan za realizacją unijnej polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?”. Senat nie wyraził zgody na zarządzenie referendum 20 maja. Za przyjęciem wniosku prezydenta głosowało 32 senatorów, przeciw było 62, a jeden senator wstrzymał się od głosu. W głosowaniu udział wzięło 95 senatorów. Wymagana większość bezwzględna wynosiła 48 głosów, co oznacza, że wniosek prezydenta nie uzyskał wymaganej konstytucyjnie zgody izby wyższej.
Zgodnie z konstytucją prezydent może zarządzić referendum ogólnokrajowe za zgodą Senatu, wyrażoną bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów. Senat nie może zmienić treści pytania referendalnego ani proponowanego terminu głosowania. Może jedynie wyrazić zgodę na referendum w przedstawionym kształcie albo jej odmówić.
Głos obywatelski
Przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego argumentowali, że inicjatywa ma umożliwić obywatelom wypowiedzenie się w sprawie kosztów transformacji klimatycznej. Podczas debaty w Senacie szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker wskazywał, że ceny energii wpływają na koszty życia gospodarstw domowych, funkcjonowanie przedsiębiorstw i sytuację rolników. Powołując się na analizę PKO BP, mówił, że wdrożenie pakietu Fit for 55 może kosztować Polskę ponad 527 mld euro do 2030 r., a do 2040 r. koszty realizacji polityki klimatycznej mogą sięgnąć 3,5 bln zł.
Po odrzuceniu wniosku przedstawiciele KPRP oceniali, że decyzja Senatu nie kończy sprawy. Szefernaker stwierdził, że można odrzucić wniosek, ale nie można „uciszyć obywateli”. Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz mówił z kolei, że Pałac Prezydencki przewidywał możliwość braku zgody Senatu i przygotował dalsze działania. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz zapowiadał, że „to nie jest ostatnie słowo” Pałacu Prezydenckiego.
Przeciwnicy referendum wskazywali, że pytanie zostało sformułowane w sposób sugerujący odpowiedź, ponieważ zawierało tezę, iż unijna polityka klimatyczna doprowadziła do wzrostu kosztów życia, cen energii oraz kosztów prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej. W Senacie powoływano się m.in. na opinię prof. Barbary Wieliczko, zgodnie z którą pytanie było logicznie niespójne. Wskazywano, że nie wyjaśniało ono, czy ewentualne odejście od polityki klimatycznej miałoby obniżyć ceny, zatrzymać je na obecnym poziomie, czy też spowodować inne koszty.
W debacie podnoszono również, że unijna polityka klimatyczna nie była jedynym czynnikiem wpływającym na wzrost cen energii i kosztów życia. Wśród innych przyczyn wymieniano m.in. skutki wojny Rosji przeciwko Ukrainie, napięcia na Bliskim Wschodzie oraz ceny paliw kopalnych na rynkach międzynarodowych.
Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska oceniała w Senacie, że referendum nie zwiększyłoby odporności Polski na kryzysy energetyczne. Argumentowała, że ograniczanie ryzyk cenowych powinno opierać się na rozwoju krajowych źródeł energii, efektywności energetycznej i zmniejszaniu zależności od importowanych paliw kopalnych.
Jednym z argumentów przeciwników referendum były także koszty jego organizacji. W debacie przywoływano szacunki Państwowej Komisji Wyborczej, według których przeprowadzenie głosowania mogłoby kosztować ok. 374,9 mln zł.
W trakcie senackiej debaty pojawił się również wątek wpływów z systemu EU ETS. Senator Stanisław Gawłowski przekazał, że według danych uzyskanych z Ministerstwa Finansów w latach 2013–2023 do budżetu państwa z ETS wpłynęły 94 mld zł. Dodał, powołując się na ustalenia NIK, że 1,3 proc. tej kwoty zostało przeznaczone bezpośrednio na cele związane z redukcją emisji gazów cieplarnianych.
Inicjatywa referendalna była powiązana z NSZZ „Solidarność”. Prezydent, składając pierwszy wniosek do Senatu, powoływał się na swoje wcześniejsze zobowiązanie wobec związku, złożone jeszcze w kampanii wyborczej. W dniu senackiej debaty ulicami Warszawy przeszła manifestacja pod hasłem „Razem dla Polski i Polaków”, której uczestnicy popierali m.in. przeprowadzenie referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej.
Nowy wniosek prezydenta będzie musiał ponownie uzyskać zgodę Senatu. Przy poprzednim głosowaniu do wymaganej większości zabrakło 16 głosów.
