- WIADOMOŚCI
Volkswagen szykuje największe cięcia w historii. Pracę może stracić nawet 100 tys. osób
Autor. unsplash / David Moffatt
Volkswagen analizuje redukcję nawet 100 tys. miejsc pracy na świecie. Pod znakiem zapytania pozostaje także przyszłość czterech fabryk w Niemczech.
Niemiecki koncern przygotowuje największą restrukturyzację w swojej historii, ponieważ jego zarząd uznał, że dotychczasowe programy oszczędnościowe nie wystarczą do zniwelowania różnicy kosztowej wobec konkurentów. Presję na wyniki zwiększają jednocześnie słabsza sprzedaż w Chinach, rosnąca obecność tamtejszych producentów w Europie, amerykańskie cła oraz nadmiar mocy produkcyjnych w niemieckich zakładach.
Prezes grupy Oliver Blume przekazał pracownikom, że koszty funkcjonowania Volkswagena są obecnie o około 20 proc. wyższe niż w porównywalnych przedsiębiorstwach, dlatego koncern analizuje możliwość likwidacji kolejnych około 50 tys. stanowisk na świecie. Nie jest to jednak zatwierdzony plan zwolnień, lecz szacunek pokazujący skalę oszczędności, których spółka poszukuje w wydatkach na zatrudnienie, administrację oraz rozwój. Potencjalne redukcje miałyby uzupełnić około 50 tys. cięć już prowadzonych w całej grupie, obejmujących między innymi Volkswagena, Audi i Porsche, przez co łączna liczba likwidowanych stanowisk mogłaby sięgnąć 100 tys. Zarząd nie określił jednak, jak redukcje zostałyby rozłożone między poszczególne marki, kraje i zakłady, a Blume podkreślił, że część wymaganych oszczędności może zostać osiągnięta bez dalszego ograniczania zatrudnienia.
Volkswagen tnie zatrudnienie
Podstawą prowadzonego programu restrukturyzacji jest porozumienie zawarte pod koniec 2024 roku przez Volkswagen AG ze związkiem zawodowym oraz radą zakładową koncernu, które przewiduje społecznie odpowiedzialną redukcję ponad 35 tys. stanowisk w niemieckich zakładach do 2030 roku oraz trwałe ograniczenie krajowych zdolności produkcyjnych o około 734 tys. samochodów rocznie. Zmniejszanie zatrudnienia ma następować bez przymusowych zwolnień, przede wszystkim poprzez dobrowolne odejścia, przechodzenie pracowników na emeryturę oraz nieobsadzanie części zwalnianych stanowisk. W zamian pracownicy uzyskali gwarancję zatrudnienia obowiązującą do końca 2030 roku. Spółka szacowała, że uzgodniony pakiet przyniesie w średnim terminie ponad 15 mld euro oszczędności rocznie, jednak obecne analizy zarządu wskazują, że ta skala zmian może nie wystarczyć.
Największe obawy dotyczą fabryk Volkswagena w Hanowerze, Emden i Zwickau oraz zakładu Audi w Neckarsulm, dla których nie potwierdzono jeszcze produkcji nowych modeli po zakończeniu obecnych programów na początku lat 30. Zarząd analizuje zarówno dalsze wykorzystanie tych lokalizacji, jak i możliwość zakończenia w nich produkcji. W czterech zakładach pracuje łącznie ponad 45 tys. osób jednak to fabryki w Zwickau i Emden mają szczególne znaczenie dla transformacji niemieckiej motoryzacji, gdyż zostały przestawione na produkcję samochodów elektrycznych.
Zmniejszona gama modeli
Rada zakładowa ocenia, że zagrożonych może być nawet 140 tys. miejsc pracy, ponieważ do około 100 tys. etatów objętych obecnymi i potencjalnymi programami redukcji dolicza około 40 tys. stanowisk w fabrykach, które po zakończeniu produkcji obecnych modeli mogą pozostać bez nowych zleceń. Volkswagen zaznacza jednak, że nie zawarto żadnych porozumień potwierdzających taką skalę cięć. Spór zaostrzył się po posiedzeniu rady nadzorczej 9 lipca, podczas którego zarząd przedstawił 12 inicjatyw określających kierunek rozwoju grupy do 2030 roku, a przedstawiciele związków zawodowych mieli zablokować propozycje obejmujące dalsze redukcje zatrudnienia i możliwość zamknięcia czterech zakładów. Oficjalny komunikat koncernu nie zawierał informacji o zwolnieniach ani likwidacji fabryk, lecz zapowiadał ograniczenie gamy modeli nawet o połowę, zmniejszenie liczby wariantów wyposażenia o 75 proc., uproszczenie struktur oraz dostosowanie mocy produkcyjnych do około 9 mln samochodów rocznie, wobec około 12 mln przed pandemią.
W pierwszej połowie 2026 roku grupa dostarczyła 4,13 mln samochodów, czyli o 6,3 proc. mniej niż rok wcześniej, przy czym sprzedaż w Chinach spadła o 25,9 proc. do 973 tys. pojazdów, podczas gdy poza tym rynkiem wzrosła o około 2 proc. W Europie dostawy zwiększyły się o 3,5 proc. do ponad 2 mln pojazdów, a portfel zamówień na samochody elektryczne wzrósł o ponad połowę, choć ich globalna sprzedaż spadła o 5,8 proc. Premier Dolnej Saksonii Olaf Lies zaproponował przeniesienie do niemieckich fabryk produkcji części modeli rozwijanych w Chinach, co miałoby pomóc utrzymać zatrudnienie i kompetencje przemysłowe.
