- WIADOMOŚCI
Niemieckie służby w najwyższej gotowości. Infrastruktura krytyczna na celowniku Rosji
Niemcy wzmacniają ochronę infrastruktury krytycznej po serii groźnych incydentów. Ataki doprowadziły do wyłączenia bloków energetycznych o mocy kilku gigawatów. Berlin zaostrza spór z Moskwą i ostrzega przed rosyjskimi operacjami hybrydowymi.
Posłuchaj artykułu
Niemieckie służby bezpieczeństwa od początku tygodnia prowadzą kilka postępowań dotyczących ataków na infrastrukturę krytyczną. Do zdarzeń doszło w odstępie kilkunastu godzin w Brandenburgii i Nadrenii Północnej-Westfalii.
Pociski domowej konstrukcji
Pierwszy atak przeprowadzono we wtorek rano kilkanaście kilometrów od granicy z Polską, w miejscowości Turnow-Preilack w pobliżu elektrowni węglowej Jänschwalde. Na terenie pobliskiej stacji elektroenergetycznej policja znalazła kilkadziesiąt urządzeń zapalających i wybuchowych. Z ustaleń niemieckich mediów wynika, że sprawcy wykorzystali także pociski domowej konstrukcji przypominające rakiety. Welt podał, że były one połączone z miedzianymi przewodami, które po wystrzeleniu miały spaść na linie energetyczne i doprowadzić do zwarcia. Do uruchamiania części urządzeń wykorzystywano proste zegary analogowe. Operator sieci 50Hertz także potwierdził zdarzenie.
W części przypadków metoda zadziałała i doszło do zwarć, w wyniku których jeden z bloków elektrowni Jänschwalde został automatycznie wyłączony. Stacja Preilack ma istotne znaczenie dla pracy systemu, ponieważ odbiera energię z elektrowni Jänschwalde, zasila część Brandenburgii i Saksonii, a wychodzi z niej także jedna z dwóch głównych linii zaopatrujących Berlin. Policja wszczęła śledztwo m.in. pod kątem terroryzmu.
Minister spraw wewnętrznych Brandenburgii Jan Redmann powiedział, że sposób działania został przygotowany tak, aby wyrządzić znacznie większe szkody. „To nie był dziecięcy wybryk” – oznajmił, a całe zdarzenie określił jako próbę poważnego sabotażu. Według ministra celem miało być zdestabilizowanie niemieckiego systemu i doprowadzenie do rozległych przerw w dostawach energii. Redmann zwrócił uwagę, że sposób przeprowadzenia operacji różni się od wcześniejszych ataków przypisywanych niemieckiej skrajnej lewicy. „Obecnie nie możemy wykluczyć żadnego sprawcy” – powiedział i dodał, że władze nie mogą wykluczyć również udziału obcego państwa.
Kolejny atak i pięć wyłączonych bloków
Jeszcze tego samego dnia, kilka godzin później, doszło do kolejnego ataku, tym razem w Bergheim pod Kolonią. Śledczy ustalili, że na przewody napowietrznych linii energetycznych celowo zarzucono kable, których zetknięcie z instalacją wywołało zwarcie obejmujące kilka linii. W rezultacie wyłączonych zostało pięć należących do RWE bloków elektrowni na węgiel brunatny w Neurath i Niederaussem. Jednostki o łącznej mocy 4,2 GW dostarczały bezpośrednio przed zdarzeniem ok. 3 GW mocy. Operator Amprion zdołał jednak uzupełnić powstały ubytek z innych części systemu, dzięki czemu odbiorcy nie odczuli przerw w dostawach energii. Pierwszy z bloków powrócił do sieci w środę rano.
Minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii Herbert Reul powiedział, że istnieje wstępne podejrzenie sabotażu wymierzonego w porządek konstytucyjny. „To było celowe, to było przestępstwo” – podkreślił. „Kto atakuje takie miejsce, atakuje nasz kraj” – dodał. Śledczy także w tym przypadku badają sprawę pod kątem terroryzmu.
Berlin zaostrza działania przeciwko Rosji
Oba zdarzenia nastąpiły dokładnie w momencie gwałtownego zaostrzenia sporu Berlina z Moskwą. We wtorek rząd federalny oficjalnie przypisał Rosji próbę ataku z 4 sierpnia na lotnisku Lipsk/Halle, gdzie przy ukraińskim samolocie transportowym Antonow znaleziono drona wyposażonego w profesjonalne materiały wybuchowe oraz zapalnik. Jak podały niemieckie media, o próbę przeprowadzenia ataku podejrzani są obywatel Łotwy pochodzenia rosyjskiego oraz Rosjanin pochodzący z Białorusi.
Niemiecka prokuratura uznała, że mogło dojść do próby zamachu wymierzonego w bezpieczeństwo państwa. Minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt powiedział, że ustalenia policji, sposób przeprowadzenia operacji i informacje wywiadowcze razem wskazują na rosyjską odpowiedzialność. Minister spraw zagranicznych Johann Wadephul zaznaczył z kolei, że Berlin nie uważa wydarzeń w Lipsku za odosobniony przypadek. „To wpisuje się w szerszy schemat rosyjskich operacji hybrydowych w Europie” – powiedział.
W odpowiedzi Berlin zdecydował o zamknięciu rosyjskiego konsulatu generalnego w Bonn i zakończeniu umowy dotyczącej działalności Rosyjskiego Domu w Berlinie, podejrzewanego od lat o pełnienie funkcji przykrywki dla rosyjskiej działalności wywiadowczej. Niemcy chcą także kolejnych sankcji unijnych, ograniczeń wjazdowych wobec wskazanych obywateli Rosji oraz zwiększenia presji na rosyjską flotę cieni.
Moskwa oskarża Berlin o eskalację
Tymczasem Moskwa, jak zwykle, odrzuciła oskarżenia i wyparła się wszystkiego. Rosyjska ambasada określiła je jako bezpodstawną prowokację, a działania Berlina jako bezprecedensową eskalację stosunków rosyjsko-niemieckich. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stwierdził natomiast, że przy tak poważnych zarzutach powinny zostać przedstawione dowody. Do sprawy odniósł się także Władimir Putin podczas konferencji prasowej w Biszkeku. „A gdzie są dowody? No właśnie, podrzucili dowody” – powiedział rosyjski przywódca. Następnie zaatakował kanclerza Friedricha Merza, zarzucając mu, że nie broni interesów Niemiec, tylko „nimi handluje”, podczas gdy przedsiębiorstwa są zamykane, ludzie tracą pracę, a poziom życia spada.
Putin wykorzystał jednocześnie spór do ponownego podniesienia kwestii rosyjskiego gazu. Przekonywał, że Moskwa nadal jest gotowa dostarczać surowiec do Niemiec przez zachowaną nitkę Nord Stream 2. „My i teraz bylibyśmy gotowi dostarczać. Trzeba tylko nacisnąć przycisk” – powiedział. Rosyjski prezydent utrzymuje, że przeszkodą są decyzja polityczna Berlina i sankcje, podczas gdy niemiecki rząd konsekwentnie wyklucza powrót do wcześniejszego modelu współpracy gazowej z Rosją.

Wybrane okazje dla Ciebie