- W CENTRUM UWAGI
- WYWIADY
Wiatraki na Bałtyku. „Standardy ochrony przyrody są dziś bez porównania wyższe, niż w przeszłości”
Autor. Orlen
Kolizje ptaków morskich z turbinami na morzu zdarzają się znacznie rzadziej, niż przewidywały modele – powiedział w rozmowie z E24 Michał Śmielak, ekspert ds. środowiska pierwszej farmy wiatrowej na polskim Bałtyku Baltic Power. Udowadniają to liczne badania: z duńskiego Nysted, Hollandse Kust Zuid w Holandii, czy szkockiego Aberdeen.
Jak podkreślił Michał Śmielak, na podstawie pilotażowych badań dla Morza Północnego modele sprzed budowy zdają się mocno przeszacowywać kolizje ptaków morskich. Nie można jednak tych wyników bezpośrednio przenosić na Bałtyk.
Hałas na dnie Bałtyku. Jak budowa wpływa na morświny?
Jak chronić środowisko, gdy wkracza się do niego z olbrzymią inwestycją? Jakie metody ochrony wykorzystano przy budowie Baltic Power i czym różnią się dzisiejsze standardy budowy farm od tego, co stanowiło normę w przeszłości? O tym wszystkim opowiedział E24 Michał Śmielak.
Zacznijmy od morświnów, bo to one są ssakami morskimi, na które może mieć największy wpływ instalacja monopali – fundamentów morskich farm wiatrowych wbitych w dno. Na Baltic Power (Orlen & Northland Power) zainstalowano już wszystkie 76 turbin, o czym poinformowano na początku października. Obecnie trwa ich rozruch, po którym nastąpi sekwencyjne integrowanie turbin z krajowym systemem energetycznym.
W okolicy tej inwestycji powstają jednak kolejne – Bałtyk 2 i Bałtyk 3 (Equinor i Polenergia) oraz Baltica 2 (PGE i Orsted) – i wszystkie one mogą mieć wpływ na ssaki morskie. Morświny nie podpływają pod morskie wiatraki na etapie budowy, ale obserwują ją z pewnej odległości. Jak przekazał Michał śmielak, na niektórych farmach wiatrowych po budowie zwiększyła się liczba detekcji morświnów przy turbinach .Monopale wbijane przy użyciu ogromnych młotów są wykorzystywane na wszystkich powstających w polskiej części Bałtyku farmach wiatrowych.
W trakcie budowy morświny cały czas na naszej farmie były, ale nie pojawiały się bezpośrednio na tych obszarach, gdzie akurat w danym momencie trwały prace budowlane. Wydaje się, że one faktycznie unikają hałasu, ale jest to chwilowe. Przenoszą się w inne części farmy, ale przez cały okres budowy regularnie stwierdzaliśmy morświny na jej terenie. Na obszarze farmy przez cały okres budowy monitorowaliśmy zarówno poziomy hałasu jak i obecność tych zwierząt.
Michał Śmielak
Samo wbijanie jednego monopala trwa kilka godzin, ale w jego trakcie powstaje duży hałas, który, niestety, może prowadzić do trwałego uszkodzenia słuchu, od którego zależy echolokacja, a więc polowanie i orientacja. W skrajnym przypadku może to pośrednio prowadzić nawet do śmierci zwierzęcia. Istnieją jednak metody, które zapobiegają temu najgorszemu scenariuszowi.
Sposób realizacji tak dużych inwestycji bardzo się zmienił. Standardy i wymagania są dziś nieporównywalnie wyższe niż 20-30 lat temu. Świadomość bardzo wzrosła, mamy regulacje na poziomie krajowym, na poziomie międzynarodowym, które ograniczają to, co możemy zrobić. Równolegle jesteśmy zobowiązani raportować do instytucji finansujących projekt jak niwelujemy wpływ kampanii instalacyjnej na ekosystemy.
Michał Śmielak
Najgroźniejszy dla zwierząt jest moment wbijania pali przy pomocy młota hydraulicznego. Cały czas pracuje się jednak także nad tym, by ograniczyć ten szkodliwy wpływ – obecnie opracowywane są nowe, mniej inwazyjne metody,ale są one jeszcze w fazie testów.
Na podstawie wiedzy naukowej, regulacji, wytycznych określono, jaki poziom hałasu musimy utrzymać w tej instalacji i jakimi metodami mamy go kontrolować. (...) My w tym projekcie wyszliśmy ponad to, co było minimalnie wymagane, jeśli chodzi o ochronę przed hałasem.
Michał Śmielak
Podwodna inżynieria. Jak wyciszyć uderzenia potężnego młota?
Ochrona przed hałasem przy instalacji monopali na Baltic Power była dwuetapowa: wokół monopala instalowano „skarpetę”, czyli rodzaj pasywnej osłony akustycznej. „Są różne rodzaje takiej „skarpety”. Może się ona składać z rezonatorów, które można dostroić do pochłaniania wybranego pasma. Jako że hałas to fala akustyczna, energia drgania wody, mogą one pochłaniać część tej energii. Rezonatory dostraja się do niskich częstotliwości, które przenoszą większość energii” – wyjaśnił specjalista.
Drugi etap ochrony to kurtyny bąbelkowe: „Na granicy dwóch ośrodków – wody i powietrza – fale się odbijają, a energia jest rozpraszana i pochłaniana. Kurtyna bąbelkowa jest bardzo skuteczna, jeśli chodzi o obniżanie poziomu hałasu wysokich częstotliwości, na który morświny są najbardziej wrażliwe”. Na Baltic Power były używane dwa pierścienie kurtyny bąbelkowej w postaci węża perforowanego na dnie, w który tłoczono dużą objętość powietrza, który tworzy „ścianę z bąbelków” unoszącą się do góry od dna.
To działa dlatego, że te fale dźwiękowe, kiedy trafiają na granice dwóch ośrodków – wody i powietrza- to ulegają odbiciu, rozproszeniu. Ta energia akustyczna zostaje stłumiona, przede wszystkim działa to na dźwięki wysokich częstotliwości, które są najgroźniejsze dla morświnów.
Michał Śmielak
Po wbiciu monopala w dno, trwającym kilka godzin nie ma już dużego zagrożenia hałasem dla zwierząt morskich w wyniku działalności samej farmy wiatrowej. Poziomy hałasu generowane podczas pozostałych prac budowlanych są wielokrotnie niższe, ale hałas zawsze stanowi jakieś zagrożenie – zaznacza Michał Śmielak.
„Na etapie eksploatacji każde urządzenie, instalacja wydaje z siebie dźwięki, natomiast wpływ tego hałasu został oceniony jako w zasadzie pomijalny” – przekazał specjalista. Jak podkreślił, Bałtyk jest mocno zanieczyszczonym hałasem akwenem z powodu dużego ruchu statków. Oznacza to, że tło akustyczne jest wysokie, a zwierzęta funkcjonują w tym środowisku dźwiękowym. Hałas generowany przez statki pracujące na farmie nie będzie odstawał – według rozmówcy E24 – od tego jak na zwierzęta wpływają jednostki rybackie, transportowe czy wojskowe.
Zagrożenia dla ptaków dziś i w przeszłości
W Polsce i na całym świecie wciąż popularna jest opinia o tym, że farmy wiatrowe zabijają ptaki. Na ile jest to prawdziwe stwierdzenie? „Pokutują tutaj przykłady pierwszych lądowych farm wiatrowych. W USA swego czasu budowano farmy lądowe w bardzo niekorzystnych miejscach, gdzie ptaki, zwłaszcza ptaki drapieżne, często zderzały się z turbinami, takie jak farma wiatrowa Altamont Pass, gdzie ginęły rocznie tysiące ptaków. Budowano farmy bez odpowiedniej oceny, bez zrozumienia, bez próby przewidzenia tego, jaka będzie konsekwencja” – wyjaśnił ekspert.
„Ptaki, które wędrują, lecą często wyżej niż znajdują się wiatraki, zwłaszcza przy dobrej pogodzie. Na lądzie ptaki drapieżne kręcą się w kominach termicznych i patrzą głową w dół, szukając czegoś do zjedzenia, więc nie widzą, co jest przed nimi. Są także ptaki, które migrują nocą i wówczas mogą nie zobaczyć wiatraka. Obecnie są duże lepsze wytyczne, a lokalizacje przechodzą dziś ocenę oddziaływania i monitoring przedrealizacyjny; są też bardzo ciekawe metody z wykorzystaniem radarów, gdzie możemy śledzić trajektorię lotu ptaków, by wiedzieć, na jakiej wysokości, odległości, którędy one lecą i czasowo wyłączać poszczególne turbiny na czas przelotu. Taki system jest obecnie instalowany na Baltic Power do ochrony migrujących żurawi.
Michał Śmielak
Jak dodał, obecnie farmy wiatrowe na lądzie nie powinny być już stawiane w miejscach, które mogłyby zaszkodzić ptakom. „Farmy morskie to jest trochę inna sprawa. Przed wyznaczeniem stref pod morskie farmy w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej uwzględniono m.in. kwestie migracji ptaków. Pomiędzy obszarami farm pozostawiono korytarze, którym ptaki będą mogły bezpieczniej się przemieszczać” – dodał specjalista.
Są już pierwsze wyniki kilkuletnich badań na dużych morskich farmach wiatrowych, z użyciem kamer i radarów. Pokazują one, że ptaki morskie bardzo skutecznie omijają turbiny jak i pojedyncze łopaty, a niektóre gatunki wręcz całe farmy, więc kolizje zdarzają się znacznie rzadziej, niż to przewidywały modele. Na monitorowanych turbinach na Morzu Północnym rejestrowano pojedyncze przypadki w ciągu kilku lat lub żadnego.
Michał Śmielak
Michał Śmielak odnosił się do badań z duńskiego Nysted, Hollandse Kust Zuid w Holandii, czy szkockiego Aberdeen.
„Częściej stwierdzano kolizje małych ptaków śpiewających migrujących nocą, jednak nadal jest to naprawdę niewielka liczba, jeśli weźmie się pod uwagę śmiertelność ptaków z innych powodów: kotów, kolizji z budynkami, samochodami, zatrucia pestycydami” – dodał.
Przed rozpoczęciem inwestycji prowadziliśmy wielomiesięczne badania środowiskowe, które uwzględniliśmy przy projektowaniu farmy i jej budowie, tak by przez następne dekady jej eksploatacji, jej oddziaływanie na ekosystemy było jak najmniejsze.
Michał Śmielak


