Reklama
  • WIADOMOŚCI

Rekordowe przerwy w dostawach energii elektrycznej na Kubie

Awarie w elektrowniach na Kubie doprowadziły do rekordowo długich przerw w dostawach energii elektrycznej na wyspie. W czwartkowy wieczór w prowincji Matanzas, na zachodzie Kuby, zanotowano trwającą ponad 90-godzin przerwę w przesyle prądu. Od poniedziałku prądu brakuje na około 70 proc. terytorium kraju.

Widok na opuszczone, zniszczone, ale wciąż kolorowe, budynki w Havanie.
Autor. Envato elements / @travnikovstudio

Od soboty na Kubie odbyło się kilkadziesiąt dużych demonstracji ludności domagającej się wznowienia dostaw energii elektrycznej. Wśród głównych powodów braku prądu są występujące od kilku dni usterki w głównej kubańskiej elektrowni im. Antonio Guiteras w Matanzas. Zdaniem jej dyrektora Romana Pereza Castanedy zakład wymaga generalnego remontu, który prowadziłby do całkowitego wstrzymania pracy w ciągu co najmniej 6 miesięcy.

Presja Waszyngtonu trwa

Radio Marti oraz portal Ciber Cuba wskazują na nienotowane wcześniej braki prądu również w niektórych częściach aglomeracji Hawany, stolicy kraju. Przekraczają one tam 75 godzin. Według szacunków niezależnych kubańskich mediów od poniedziałku na Kubie brakuje prądu na około 70 proc. terytorium kraju.

YouTube cover video

Trwające od kilku lat na Kubie braki prądu nasiliły się wraz z deficytem ropy naftowej. Przyczynił się do tego szczególnie amerykański atak na Wenezuelę i ujęcie 3 stycznia jej przywódcy Nicolasa Maduro. Nowe wenezuelskie władze pod naciskiem USA wstrzymały transport surowca na pogrążoną w kryzysie energetycznym wyspę.

Amerykańskie ministerstwo finansów objęło sankcjami prezydenta Kuby, a także jego żonę, kilku innych przedstawicieli kubańskiego reżimu oraz kilka kubańskich instytucji. To kolejny element nasilającej się presji Waszyngtonu na komunistyczny rząd w Hawanie, po odcięciu dostaw ropy, które pogłębiło trwający na Kubie kryzys gospodarczy, oraz zaostrzeniu sankcji finansowych, które doprowadziło do exodusu zagranicznych firm z wyspy.

Sekretarz stanu USA Marco Rubio określa Kubę jako „światową stolicę radykalnego terroryzmu lewicowego” i dodaje, że Waszyngton „nie będzie tolerował radykalnych reżimów marksistowskich na naszej półkuli”. Prezydent USA Donald Trump z kolei zapowiedział w maju, że Amerykanie „zajmą się” Kubą. – Zajmiemy się Kubą, gdy skończymy z Iranem – ogłosił. Ocenił przy tym, że Kuba „w pewnym sensie się załamała”.

Zobacz również

Reklama