Reklama
  • WIADOMOŚCI

Francuski sąd uderzył w TotalEnergies. Koncern nie chce odpowiadać za wybory klientów

logo Totalenergies
Autor. www.totalenergies.com

Francuski TotalEnergies zapowiedział odwołanie od wyroku paryskiego sądu dotyczącego emisji powstających podczas korzystania przez klientów ze sprzedawanych paliw. Spółka uważa, że globalne skutki zmian klimatu nie mieszczą się w zakresie francuskiej ustawy o obowiązku czujności przedsiębiorstw. Sprawą zajmie się Sąd Apelacyjny w Paryżu.

Francuski wymiar sprawiedliwości po raz pierwszy tak szeroko odniósł obowiązki koncernu paliwowego do emisji powstających już po sprzedaży jego produktów. Orzeczenie dotyczy przede wszystkim tego, czy producent ropy i gazu powinien uwzględniać w swojej polityce klimatycznej także emisje generowane przez klientów spalających dostarczone im paliwa.

TotalEnergies poinformowało w poniedziałek, że zaskarży orzeczenie wydane 25 czerwca przez 34. izbę cywilną paryskiego Tribunal judiciaire. Sąd uznał w nim, że ryzyka związane ze zmianami klimatu powinny zostać uwzględnione w planie należytej staranności koncernu. Obowiązek przygotowania takiego dokumentu wynika z francuskiej ustawy z 2017 roku, która nakłada na największe przedsiębiorstwa konieczność identyfikowania i ograniczania poważnych zagrożeń dla środowiska, zdrowia oraz praw człowieka. Przepisy obejmują działalność prowadzoną przez samą spółkę, jej podmioty zależne, a także dostawców i podwykonawców.

Sąd stwierdził, że plan TotalEnergies był niekompletny, ponieważ nie obejmował w wystarczającym stopniu emisji określanych jako Scope 3, które powstają głównie wtedy, gdy klienci spalają benzynę, olej napędowy, gaz i inne produkty sprzedawane przez koncern. Kategoria ta odpowiada za zdecydowaną większość śladu węglowego spółki i według jej danych wyniosła w 2024 roku ok. 342 mln ton CO2, podczas gdy emisje operacyjne zaliczane do Scope 1 i Scope 2 sięgnęły ok. 34 mln ton.

Reklama

Sędziowie nie podzielili argumentu, że TotalEnergies nie może odpowiadać za decyzje użytkowników końcowych, ponieważ uznali, że spalanie paliw jest bezpośrednią i przewidywalną konsekwencją ich wydobycia, przetwarzania oraz sprzedaży. W ocenie sądu spółka może wpływać na poziom tych emisji poprzez decyzje dotyczące inwestycji, wielkości produkcji, rozwoju nowych złóż oraz struktury swojego portfela energetycznego. Na tej podstawie nakazano koncernowi uzupełnienie w ciągu sześciu miesięcy aktualnego planu należytej staranności, wpisanie emisji Scope 3 do mapy ryzyka oraz przedstawienie środków służących zapobieganiu zagrożeniom klimatycznym i ograniczaniu ich skali. Kolejne posiedzenie, podczas którego ocenione ma zostać wykonanie tego obowiązku, wyznaczono na 21 stycznia 2027 roku.

Orzeczenie objęto rygorem tymczasowej wykonalności, dlatego samo wniesienie apelacji nie powoduje automatycznego zawieszenia obowiązku zmiany planu, chociaż sąd nie nałożył na spółkę kary za każdy dzień opóźnienia.

Sąd nie narzucił koncernowi redukcji wydobycia

Powodami były organizacje Notre Affaire à Tous, Sherpa, Zéa i France Nature Environnement oraz władze Paryża, które domagały się ograniczenia emisji związanych z gazem o 25 proc. i z ropą o 37 proc. do 2030 roku, wstrzymania nowych projektów bez ostatecznych decyzji inwestycyjnych oraz przyjęcia strategii zgodnej z celem ograniczenia wzrostu średniej temperatury do 1,5 stopnia Celsjusza.

Sąd nie uwzględnił tych żądań, ponieważ uznał, że może sprawdzać kompletność, spójność i wykonywanie planu należytej staranności, lecz nie może zastępować zarządu przy określaniu strategii przemysłowej. Nie nakazał więc TotalEnergies zmniejszenia wydobycia ropy i gazu, rezygnacji z nowych inwestycji ani osiągnięcia konkretnego celu redukcji emisji.

Reklama

Spór o odpowiedzialność

Tymczasem TotalEnergies utrzymuje, że zmiany klimatu są zjawiskiem globalnym, za które odpowiadają przede wszystkim państwa oraz społeczność międzynarodowa. Zdaniem koncernu problem ten nie powinien być więc rozstrzygany na podstawie francuskiej ustawy o obowiązku czujności przedsiębiorstw. Takie stanowisko w trakcie postępowania poparła również francuska prokuratura. Spółka przekonuje także, że ustawa odnosi się do działalności samego przedsiębiorstwa, jego podmiotów zależnych, dostawców oraz podwykonawców, lecz nie obejmuje zachowania klientów. TotalEnergies wskazuje, że to użytkownik podejmuje decyzję, czy korzysta z samochodu napędzanego benzyną, biopaliwem czy energią elektryczną.

Koncern uważa, że obciążenie producenta odpowiedzialnością za skutki używania jego produktów przez klientów prowadziłoby do nadmiernego rozszerzenia obowiązujących przepisów. Według spółki takie podejście naruszałoby zasadę bezpieczeństwa prawnego i swobodę prowadzenia działalności gospodarczej, a także wykraczałoby poza zakres obecnych unijnych regulacji dotyczących należytej staranności przedsiębiorstw.

Reklama

Francuskie organizacje klimatyczne uznały czerwcowe orzeczenie za precedensowe, ponieważ po raz pierwszy sąd we Francji stwierdził, że przedsiębiorstwo paliwowe nie może pomijać emisji powstających po sprzedaży swoich produktów. Komentatorzy prawni zwracali jednak uwagę, że wyrok ma ograniczony charakter, ponieważ zobowiązuje spółkę do uzupełnienia planu i podjęcia środków zapobiegawczych, ale nie przesądza, jak daleko mają sięgać zmiany w jej działalności.

Podobny spór toczył się wcześniej w Holandii przeciwko koncernowi Shell. W 2021 roku sąd pierwszej instancji zobowiązał spółkę do ograniczenia całkowitych emisji o 45 proc. do 2030 roku. Trzy lata później holenderski sąd apelacyjny uchylił jednak obowiązek osiągnięcia konkretnego poziomu redukcji. Jednocześnie podtrzymał stanowisko, zgodnie z którym Shell ma własny obowiązek przeciwdziałania niebezpiecznym zmianom klimatu. Sprawa jest obecnie rozpatrywana przez holenderski Sąd Najwyższy.

Zobacz również

Reklama