- WIADOMOŚCI
Opłata mocowa a przyszłość elektryfikacji w Polsce
Autor. Envato/bilanol
„Elektryfikacja przemysłu stanowi kluczowy kierunek dla utrzymania konkurencyjności Unii Europejskiej oraz wzmacniania jej odporności gospodarczej, politycznej i militarnej” – czytamy we wstępie do raportu Instytutu Reform. Mechanizm opłaty mocowej ma być jednak dla elektryfikacji istotną barierą.
Analiza, o której mowa, nosi tytuł „Opłata mocowa wspierająca elastyczność. Proponowane kierunki reform”. Jej autorką jest Ewelina Beyer, analityczka ds. polityki klimatyczno-energetycznej w Instytucie Reform.
Rynek potrzebuje aktualizacji
Zdaniem twórczyni, „obecny sposób jej (opłaty mocowej – przyp. red.) naliczania premiuje stabilny, »płaski« profil zużycia energii. Jednocześnie zniechęca do zwiększania poboru w godzinach naliczania opłaty mocowej (określonych przez URE na 7.00-21:59, w dni robocze”. Zauważa przy tym, że to właśnie w takich godzinach występuje rosnąca nadpodaż produkcji energii przez instalacje fotowoltaiczne. Skutkiem staje się konieczność ograniczania produkcji energii, m.in. poprzez nierynkowe redysponowanie.
W ubiegłym roku zapotrzebowanie w godzinach naliczania opłaty mocowej było wyższe średnio o ok. 25% niż poza tym okresem. Ma to jasno dowodzić temu, że wyznaczony przez Urząd Regulacji Energetyki (URE) przedział godzin przestaje odpowiadać rzeczywistym wyzwaniom. Aktualny model nie uwzględnia też sezonowości – a przecież, jak zauważa autorka, „zarówno zapotrzebowanie na energię, jak i produkcja OZE zmieniają się w zależności od pory roku”.
Ze względu na taki sposób działania systemu, część najtańszej energii z OZE jest marnowana, a elektryfikacja zdaje się być nieopłacalną ekonomicznie,
Odpowiednio zaprojektowana opłata mocowa powinna pełnić funkcję czytelnego sygnału cenowego skłaniającego odbiorców do ograniczania poboru energii w okresach deficytu mocy w systemie elektroenergetycznym. Taki mechanizm pozwala ograniczyć wolumen mocy kontraktowanej na rynku mocy oraz obniżyć koszty funkcjonowania całego systemu. Utrzymanie obecnego modeli może prowadzić do skutków odwrotnych, przy jednoczesnym wzroście kosztów redysponowania OZE.
Ewelina Beyer, analityczka ds. polityki klimatyczno-energetycznej w Instytucie Reform
Aleksander Śniegocki, prezes Instytutu Reform, w komentarzu dla E24 zaznacza, że obecne zasady dot. naliczania opłaty mocowej były wystarczająco dobrze dopasowane do polskiego systemu energetycznego sprzed dziesięciu lat. Dziś jednak wymagają one dostosowania do nowej rzeczywistości.
Śniegocki uważa, że „kluczowe jest lepsze dostosowanie poziomów opłat do faktycznej sytuacji w systemie – by dawać odbiorcom sygnały do takich zachowań, które obniżą całkowite koszty jego funkcjonowania”. Dzięki wdrożeniu nowych zasad, energia byłaby tańsza zarówno dla poszczególnych odbiorców, jak i dla wszystkich uczestników systemu.
W przypadku opłaty mocowej dochodzi dziś do sytuacji, gdy odbiorcy przemysłowi nie mogą zwiększyć zapotrzebowania, by skorzystać z darmowej energii z sieci w okresie wysokiej produkcji z OZE, bo oznacza to odejście od płaskiego profilu zapotrzebowania, który jest obecnie premiowany w ramach rynku mocy. Tyle że dzisiejszy system nie jest już „płaski" – bardziej efektywna jest właśnie elastyczna praca.
Aleksander Śniegocki, prezes Instytutu Reform
Beyer zauważa przy tym, że proponowane w publikacji zmiany mogą zwiększyć koszty ponoszone przez niektórych odbiorców energochłonnych – szczególnie tych, których podmiot zużycia jest „płaski”. Dlatego autorka sugeruje, że „ze względu na ich znaczenie dla utrzymania zdolności produkcyjnych w Polsce i Europie, za
Autor. Instytut Reform
Śniegocki przytacza wspomniany również w raporcie przykład rynku mocy, który funkcjonuje we Włoszech. Tam nalicza się bardzo wysokie opłaty, jednak tylko w wybranych godzinach – gdy w systemie energetycznym faktycznie występuje szczytowe zapotrzebowanie na moce. „W analizie zwracamy też uwagę na to, że zmiany w opłacie mocowej powinny być połączone z nowym podejściem do osłon dla przemysłów energochłonnych, które korzystają z dzisiejszych zasad, preferujących płaski profil odbiorców” – mówi, dodając, że Polska potrzebuje systematycznego podejścia, które „przyniesie korzyści wszystkim uczestnikom rynku”.
W rozmowie z E24 Śniegocki wspomniał także o okresie przywołania rynku mocy. Mieliśmy z nim do czynienia niedawno, podczas czerwcowych upałów. Jak mówi ekspert, zjawisko to jest naturalnym elementem rynku. „Warto pamiętać, że same moce dyspozycyjne nie wystarczą – potrzebna jest też możliwość uruchamiania ich wystarczająco szybko. Mowa więc o elastyczności” – tłumaczy. Jego zdaniem to właśnie za takie mechanizmy, zapewniające nam bezpieczeństwo płacimy i „gdyby te okresy nie występowały, to należałoby się zastanowić czy nie przeszacowujemy zapotrzebowania na moc i nie przepłacamy”.
