Reklama
Reklama
  • ANALIZA
  • KOMENTARZ
  • OPINIA
  • WIADOMOŚCI
  • W CENTRUM UWAGI

Chmura nad Polską, konflikt na Ziemi. Centra danych wywołują bunt pod Warszawą

people-walking-in-a-data-center-server-room-2026-09-24-11-47-40-utc
people-walking-in-a-data-center-server-room-2026-09-24-11-47-40-utc
Autor. Envato / Mint_Images

„Sztuczna inteligencja, realny wyzysk” – głosi jeden z transparentów, który można było zauważyć podczas protestu zorganizowanego przeciwko budowie centrum danych w Piasecznie. To jedno z miejsc w Polsce, którego mieszkańcy buntują się przeciwko tego rodzaju inwestycji. Dlaczego?

Reklama

Centra danych kojarzą się głównie z postępem i rozwojem cywilizacyjnym. Jednak zdaniem niektórych są one bardziej elementem coraz mocniej łączącym nas z – fikcyjnym przecież – „Rokiem 1984” George’a Orwella.

Chmura cięższa niż myślimy

Jak w swoim słowniku tłumaczy agencja Semcore, centrum danych to „przestrzeń, a zatem fizyczne pomieszczenie, które w dużej mierze przypomina serwerownię”. Celem takiej instalacji jest gromadzenie oraz przetwarzanie informacji, które użytkownicy wprowadzają do Internetu.

Jak czytamy: „Aby Data Center mogło dobrze pracować, musi mieć odpowiednie zasilanie elektryczne”. Ten system zasilania musi obsługiwać od kilkudziesięciu do kilkudziesięciu tysięcy serwerów. Semcore podaje, że wszystkie maszyny znajdują się w specjalnych obudowach „rack”, które są „podłączone do sieci za pomocą ultraszybkiego łącza światłowodowego”. Żeby komputery się nie przegrzewały, wykorzystuje się procesy chłodzenia bądź wentylacji.

AI weszła do naszych domów pod postacią bardzo zwiewnej metafory, która przyjęła się w branży technologicznej – „chmury". A chmura, jak wiadomo, nie waży, nie grzeje się i niczego nie zużywa. Tymczasem za tą metaforą stoją hale pełne serwerów, które trzeba zasilić i schłodzić, i procesory, które trzeba wyprodukować.
Ika Kamińska-Kohutnicka, dyrektorka projektów badawczo-rozwojowych, Instytut Badań Pollster

W raporcie „Polacy i AI; środowisko, klimat i wielkie nie wiem. Podróż przez świadomość, wiedzę i gotowość do działania wobec ekologicznych kosztów sztucznej inteligencji” zaznaczono, że dwóch na trzech Polaków nigdy nie słyszało o wpływie sztucznej inteligencji na środowisko lub „nie potrafi powiedzieć, czy się z tym tematem zetknęło”. Jedynie 5% ma deklarować, że często o nim czyta/słyszy.

Reklama

Zgodnie z wynikami przeprowadzonego przez Pollster badania, 45% Polaków nie ma zdania w sprawie bilansu środowiskowych kosztów i korzyści AI. A jak w treści analizy pisze dziennikarz Szymon Bujalski, zapotrzebowanie na centra danych będzie rosło w ogromnym tempie – „a wraz z nim – zapotrzebowanie na zasoby, które te centra pozwolą ochłodzić. Czyli przede wszystkim na wodę. Tymczasem wody w Polsce ubywa”. Dodaje przy tym: „Dziś największe deficyty wody są tam, gdzie działają kopalnie. (…) Za jakiś czas mogą być tam, gdzie stawiane są centra danych”.

O ochronie zasobów mówią też sami operatorzy centrów danych, m.in. francuska firma Data4, która posiada swój kampus w Jawczycach w gminie Ożarów Mazowiecki: „Zapotrzebowanie na usługi cyfrowe, chmurę i moc obliczeniową będzie rosło, więc potrzebujemy infrastruktury, która to obsłuży. Jednocześnie trzeba uczciwie powiedzieć, że centra danych zużywają energię, wymagają materiałów, infrastruktury technicznej i odpowiedniego chłodzenia*ale wykorzystywanych z poszanowaniem środowiska i lokalnego otoczenia”. Zdaniem przedstawicieli spółki,  „kluczowa jest transparentność”*, która – za pomocą konkretnych decyzji – pozwoli zmniejszać wpływ tych przedsięwzięć na środowisko.

Trwają prace nad przepisami wdrażającymi unijną dyrektywę o efektywności energetycznej, które mają zwiększać przejrzystość działania centrów danych. I to jest właściwy kierunek debaty. Nie chodzi o to, żeby sprowadzać ją do pytania „budować czy nie budować?", tylko jak budować mądrze: równolegle z rozwojem sieci, nowych źródeł energii i lokalnej infrastruktury. Dla rynku lepsze są jasne, przewidywalne zasady niż doraźne ograniczenia.
Data4
Reklama

Dodatkowo, jak zaznaczono, centra danych mogą być racjonalnie zarządzane wtedy, gdy ich rozwój ściśle wiąże się z możliwościami systemu elektroenergetycznego – nie powinien więc odbywać się „obok niego”.

Człowiek w większości składa się z wody...

Rozwój centrów danych ma być ważnym elementem gospodarki cyfrowej – powinien jednak postępować „w zgodzie z możliwościami infrastruktury, dostępnością zasobów i lokalnymi uwarunkowaniami” (Data4).

Patryk Gruszka, wideoreporter KDA.PRESS zaangażowany w kampanię „Nasze Dane” oraz inne działania społeczne, powiedział w komentarzu dla E24, że według dostępnych informacji w rejonie Piaseczna, którego mieszkańcy dowiedzieli się o tym, że za ich płotami powstanie centrum danych, już są problemy z dostawami wody. Kłopotem mogą okazać się też potencjalne przekroczenia norm hałasu – mieszkańcy chcą „twardych gwarancji na piśmie, że normy nie będą przekraczane. A jeśli będą – określenia konsekwencji”.

Reklama

Stowarzyszenie Aktywnych Sąsiadów, które przeciwstawia się budowie centrum danych w Regułach (gm. Michałowice), na swoim facebookowym profilu udostępniło między innymi stworzoną przez amerykańską aktywistkę Erin Brockovich symulację hałasu emitowanego przez tego typu zakłady na potrzeby sztucznej inteligencji.

Zdaniem działaczy, „standardowe przepisy dotyczące hałasu mierzą decybele średnią ważoną (dBA), które celowo zaniżają znaczenie dźwięków o niskiej częstotliwości, aby przybliżyć wrażliwość ludzkiego słuchu”. Jak piszą, centra danych emitują znaczną część hałasu w zakresie 40-200 Hz – taki hałas może przejść testy zgodności z wymogami dotyczącymi zagospodarowania przestrzennego, „a mimo to nadal powodować zaburzenia snu i obciążenie układu krążenia u mieszkańców pobliskich terenów”.

YouTube cover video

Centra danych buduje się w miejscach, które są najbardziej zagrożone skutkami zmiany klimatu. Jak w rozmowie z E24 podkreśla Daniel Petryczkiewicz, sam określający się „pisarzem, aktywistą i partyzantem retencyjnym”, lokalizowanie inwestycji na takich terenach jest po prostu najtańsze.

Reklama
Centra danych należą do potężnych gigakorporacji, których główną funkcją jest zarabianie pieniędzy w najtańszy sposób. (...) Oczekiwanie od tych potężnych firm, że zachowają się przyzwoicie, jest jak wpuszczenie lwa do zagrody z owcami i oczekiwanie, że będzie je głaskał. A on po prostu je zeżre.
Daniel Petryczkiewicz

Zaznacza, że w perspektywie tych wielkich – zazwyczaj amerykańskich – firm, nie ma spojrzenia na kwestie środowiskowe. Rozmówca dodaje, że jego zdaniem jest to „kwintesencja tego, w jaki sposób działa kapitalizm”. Bowiem, jak mówi, oczekiwanie, że kapitalizm i funkcjonujące w jego interesie potężne firmy będą się same ograniczać, jest „mrzonką, kompletną utopią i myśleniem oderwanym od rzeczywistości”. Stąd wyraźnie podkreślona przez niego potrzeba stworzenia odpowiednich ram prawnych, organizacyjnych i administracyjnych, które w pierwszej kolejności skupią się na dbaniu o interes danego kraju – w co wlicza się tak szeroko pojęta przyroda, jak i strategiczne zasoby wody czy czystego powietrza.

Komu służą tajemnice?

Gruszka podzielił się z E24 tym, że od dziesięciu lat zajmuje się między innymi edukacją klimatyczną i widział już „sporo wielkich inwestycji, o których ludzie dowiadywali się w momencie, w którym pojawiały się koparki”. Podobnym przykładem jest właśnie inwestycja w Piasecznie – mieszkańcy dowiedzieli się o niej wtedy, gdy decyzja o budowie została już podjęta.

Reklama
Pojechałem na protest do Piaseczna jako reporter i zobaczyłem mieszkańców, którzy w miesiąc zasypali urzędy pismami i sami ustalili rzeczy, których po prostu nikt wcześniej nie sprawdzał.
Patryk Gruszka

Jak zaznaczył Gruszka, „Wody Polskie nigdy nie dostały dokumentacji tej inwestycji. Wodociągi same przyznały na piśmie na przykład, że nie mają analizy potwierdzającej, że w ogóle będą w stanie dostarczyć wodę do centrum danych”. Co istotne – nie wiadomo do czego ta infrastruktura ma właściwie służyć.

Gdy tematu dotkniemy głębiej, znajdziemy także więcej niewiadomych. Jak tłumaczył Petryczkiewicz, przykładowo w krajach skandynawskich informacje na temat inwestorów budujących centra danych oraz celu ich funkcjonowania, są jawne. Tymczasem w Polsce – ale również wielu innych państwach – te informacje są tajne.

My w ogóle nie zadajemy sobie pytania: po co? Wmówiono nam determinizm, że postęp technologiczny wymaga wielkich serwerowni, a my w Polsce nie wiemy nawet, kto będzie ich właścicielem i co będzie tam przetwarzane.
Daniel Petryczkiewicz
Reklama

Właścicielami centrów danych są zazwyczaj amerykańskie korporacje. Zasadne jest więc zadania pytania: co z bezpieczeństwem naszych danych? Petryczkiewicz wyraźnie podkreślił, że my mamy aktualnie niedobór regulacji prawnych w tym obszarze – a „mówimy o Stanach Zjednoczonych, które generalnie się nimi szczególnie nie przejmują”.

Stany Zjednoczone, jak mówił Petryczkiewicz, „zawierają dzisiaj sojusz z każdym, kto na pierwszym miejscu stawia brutalny zysk i brutalną siłę, bogacenie się i władzę”. W grze są więc strategiczne informacje kraju – Gruszka podkreślił, że w polskim interesie powinna leżeć własna bądź europejska moc obliczeniowa na terenach poprzemysłowych z odzyskiem ciepła.

Wynajmowanie ziemi pod cudze serwery przypomina model kolonii surowcowej, w której surowcami są prąd i woda, a płacimy za to my – obywatele i mieszkańcy.
Patryk Gruszka

Reporter nie widzi jednak zbyt dużego pola możliwości, jeśli chodzi o nowe regulacje prawne na polskim podwórku legislacyjnym. Przypomniał, że od 20 lat nie utworzyliśmy żadnego parku narodowego, więc „trudno byłoby nowe obszary uznać za chronione”.

Reklama
@wschod__ OGROMNE DATA CENTER W SPOKOJNEJ PODWARSZWSKIEJ MIEJSCOWOŚCI? 🤯🤯 👉Tak, niestety może tak się zdarzyć. Mieszkańcy Reguł i Michałowic ze Stowarzyszenia Aktywnych Sąsiadów od lat walczą, żeby za ich płotem dalej było ściernisko, a nie gigant AI. Nagłaśniajmy tę sprawę! Podaj rolkę dalej! 🚀 Michałowice | data center pod Warszawą | AI | wielkie serwerownie | centrum przetwarzania danych #datacenter #michałowice #ai #bigtech ♬ oryginalny dźwięk – WSCHÓD 🌄 - WSCHÓD 🌄

A przecież państwo i instytucje publiczne powinny chronić nas przed ewentualnymi niebezpieczeństwami. Społeczeństwo próbuje wziąć sprawy w swoje ręce, jednak, jak komentował Petryczkiewicz: „Dla mnie protesty przeciwko centrom danych to protesty agonalne. To jest koniec łańcucha pokarmowego kapitalizmu”.

Czy możemy liczyć na to, że władze podejmą odpowiednie kroki legislacyjne, dzięki którym nasze dane, zasoby strategiczne i przyroda ogółem będą bezpieczne? Póki co – pozostaje nam czekać. Nie chodzi przecież o blokowanie rozwoju, ale o rozsądne decyzje.

Reklama