Reklama
  • WIADOMOŚCI

Protest 3% na naukę a polski atom. Kadr potrzeba jak wody

Trwa protest 3% dla nauki, 100% dla Polski – środowisko naukowe domaga się zwiększenia nakładów na badania i rozwój. Polska, pomimo sukcesów gospodarczych, wciąż nie uznaje ich za priorytet. Tymczasem budujemy pierwszą polską elektrownię jądrową, a kadry dla atomu to podstawa.

Protest 3% dla nauki, 100% dla Polski.
Protest 3% dla nauki, 100% dla Polski.
Autor. @3procentnanauke/X.com

Edukacja w energetyce jądrowej to jedno z kluczowych wyzwań stojących dziś przed branżą. Polski program jądrowy wymaga równoległego przygotowania tysięcy specjalistów – od inżynierów i operatorów, przez inspektorów nadzoru, po ekspertów w zakresie bezpieczeństwa, regulacji czy komunikacji społecznej. Najważniejsze wyzwania to przede wszystkim skala i tempo – system edukacyjny musi nadążyć za harmonogramem inwestycji, oferując nowoczesne, praktyczne kształcenie dopasowane do potrzeb technologii jądrowych” – przekazała spółka Polskie Elektrownie Jądrowe w komentarzu dla E24.

Atrakcyjna ścieżka kariery

W Sejmie minister nauki Marcin Kulasek zapowiedział, że w ciągu najbliższych pięciu lat rząd planuje osiągnąć 2 proc. PKB na naukę. Wcześniej poseł Partii Razem Adrian Zandberg stwierdził: „Panie ministrze, gratuluję! Udało się panu coś, co się mało komu dotąd udało: wyprowadził pan na ulice naukowców”.

YouTube cover video

Organizatorzy protestu domagają się zwiększenia nakładów na naukę do 3 proc. PKB w ciągu czterech lat. Obecnie Polska przeznacza na ten cel nieco ponad 1 proc. PKB – wyjaśnia PAP. „Tak, 3 proc. PKB na naukę to jest nasz wspólny cel, cel bardzo ambitny. Właśnie w tym kierunku idziemy i będziemy iść dalej” – zapewnił minister Kulasek.

W ocenie PEJ, w Polsce konieczna jest także ścisła współpraca uczelni, szkół technicznych i zasadniczych, administracji publicznej i partnerów technologicznych, aby programy kształcenia odpowiadały realnym kompetencjom wymaganym przy realizacji i późniejszej eksploatacji elektrowni.

Ważne jest również budowanie świadomości i zainteresowania wśród młodych ludzi – energetyka jądrowa musi być postrzegana jako atrakcyjna i stabilna ścieżka kariery na długie lata.
PEJ
Reklama

Trzeba się cenić

Tymczasem w Polsce naukowcy (choć nie tylko oni, oczywiście, są potrzebni w energetyce jądrowej) nadal nie są cenieni. Tak realnie, w wypłatach. A najtrudniej jest zawsze na początku kariery – żeby więc taką w ogóle zacząć w Polsce, trzeba w gruncie rzeczy zupełnie „poświęcić się idei”. Z idei nie da się jednak przeżyć, założyć rodziny, a już na pewno kupić mieszkania. Kariera naukowa w Polsce nie jest więc szczególnie kuszącą opcją dla najzdolniejszych – ostatecznie nadal wybierają oni zagranicę. Co to oznacza dla naszego kraju?

Przede wszystkim to, że to nie u nas będą rozwijać się najnowocześniejsze technologie, a Polska – być może w teorii potężna gospodarczo – pozostanie w tyle za państwami, które wiedzą, jak ważny jest rozwój nauki i innowacje. Local content – kluczowe hasło rządu przez ostatnie miesiące – to także, a może przede wszystkim, ludzie.

Zaledwie w ubiegłym roku przeżywaliśmy dramat dotyczący wstrzymania działalności jedynego w Polsce reaktora – zainstalowanego w NCBJ w Otwocku reaktora MARIA.

MARIA jest wykorzystywana m. in. do produkcji radiofarmaceutyków. Substancje te ratują ludzkie zdrowie i życie, są potrzebne np. w terapii nowotworów. MARIA. Są to: molibden-99, jod-131, lutet-177, fosfor-32, samar-153, kobalt-60 i holm-166, Polska eksportuje je do ponad 80 krajów na całym świecie. Działający w NCBJ reaktor odpowiada za szczególnie istotną część światowej podaży jodu-131 oraz molibdenu-99.

Od 1 kwietnia 2025 r. MARIA – wyjątkowa na skalę Europy – musiała przejść na przymusową przerwę techniczną. Wróciła do działania – po wielu turbulencjach – na przełomie lipca i sierpnia.

W rozmowie z E24 z 2024 r. prof. Krzysztof Kurek, ówczesny dyrektor Narodowego Centrum Badań Jądrowych, przekazał, że MARIA to prawdopodobnie jedyny reaktor badawczy na świecie bez stabilnego finansowania. W budżecie na 2026 r. przewidziano ok. 1 mld zł wsparcia finansowego na infrastrukturę związaną z pierwszą polską elektrownią jądrową na Pomorzu. Uwzględniono również 54 mln zł wydatków na program polskiej energetyki jądrowej (PPEJ) oraz 26,2 mln zł na reaktor badawczy MARIA.

Reklama

Poszukiwania trwają

W ocenie PEJ kadr dla atomu należy jednak szukać nie tylko na uczelniach – można je pozyskać także w sektorze energetyki konwencjonalnej. „Trzeba myśleć o ich przekwalifikowaniu i daniu możliwości dokształcenia, czyli tzw. nuklearyzacja kadr” – przekazała spółka. To podejście, które aktualnie króluje w polskiej dyskusji na temat transformacji energetycznej: konieczne jest zapewnienie miejsc pracy przede wszystkim dla ludzi, którzy do tej pory działali w wygaszanych (ze względów nieopłacalności gospodarczej) branżach. Oczywiście, nie wystarczy to w pełni, również ze względu na potrzebę różnorodności kadrowej.

Nie mniej istotne pozostaje wykorzystanie międzynarodowych doświadczeń – zarówno poprzez współpracę z krajami posiadającymi rozwinięty sektor jądrowy, jak i poprzez programy wymiany czy szkolenia praktyczne. Polska nie buduje tego systemu od zera, ale musi umiejętnie adaptować sprawdzone rozwiązania do własnych realiów.
PEJ

W tym kontekście rola liderów takich jak pani Dagmara Peret, mających bogate doświadczenie zawodowe w sektorze energetycznym, a jednocześnie koncentrujących się na edukacji i rozwoju kompetencji, jest bardzo ważna dla długofalowego powodzenia całego projektu jądrowego w Polsce” – przekazała spółka. Dagmara Peret objęła w ubiegłym tygodniu stanowisko dyrektor wykonawczej regionu Pomorze w Polskich Elektrowniach Jądrowych. Dagmara Peret przeszła do PEJ z GE Vernova Hitachi Nuclear Energy. W spółce odpowiadała za wdrażanie technologii SMR BWRX-300 w Polsce i Europie Wschodniej.

Reklama

Czy polska nauka doczeka się jeszcze swojego renesansu? Ale przede wszystkim: czy odkrycia będą tak tworzone, jak i potem wdrażane właśnie w naszym kraju? Jeśli nie znajdzie się na to pieniędzy, to możemy o tym zapomnieć. Jest to szczególnie niebezpieczne w obliczu wojny za naszą wschodnią granicą – wojny napędzają w końcu innowacje. Z jednej strony jesteśmy więc straszeni przez premiera perspektywą konfliktu zbrojnego w przeciągu kilku miesięcy, a z drugiej polscy naukowcy od lat nie mogą doprosić się godnych warunków pracy i to w czasie pokoju. Jak żyć?

Zobacz również

Reklama