Górnicy protestują w Wujku. Spór o sposób zamknięcia kopalni
Część górników z likwidowanej kopalni Wujek w Katowicach ponownie zeszło w poniedziałek pod ziemię i odmówiło rozpoczęcia pracy. To kontynuacja protestu, który rozpoczął się w piątek. Spór dotyczy m.in. zmian kadrowych oraz sposobu prowadzenia likwidacji zakładu.
Jak poinformowała w poniedziałek rzeczniczka Polskiej Grupy Górniczej (PGG) Ewa Grudniok, górnicy zjechali na poranną zmianę, ale nie podjęli pracy. To kontynuacja protestu prowadzonego w piątek – przekazała rzeczniczka. Dodała, że z protestującymi rozmawia jeden z wiceprezesów PGG.
Spór o zmiany kadrowe
Według PGG głównym powodem protestu są zmiany kadrowe w likwidowanym oddziale, w tym odwołanie pełniącego obowiązki dyrektora. Spółka podkreśla, że decyzje dotyczące obsady stanowisk kierowniczych pozostają wyłączną kompetencją zarządu.
To zarząd odpowiada za organizację pracy spółki, dobór kadry zarządzającej oraz właściwe przygotowanie poszczególnych jednostek do funkcjonowania w tym trudnym okresie, w jakim jesteśmy w okresie restrukturyzacji Polskiej Grupy Górniczej” – wskazała Grudniok.
Poniedziałkowy protest jest kolejną odsłoną konfliktu wokół przyszłości Wujka. W piątek, po zakończeniu porannej zmiany, jedenastu górników przez ponad dwie godziny nie wyjeżdżało na powierzchnię. Przebywali na poziomie 680 metrów. Około godz. 16, po rozmowach z przedstawicielami pracodawcy, przerwali protest.
Związki chcą transparentności
Protestujący popierają postulaty podpisane w lipcu przez wszystkie działające w kopalni związki zawodowe, reprezentujące – według związkowców – około 90 proc. załogi.
Przewodniczący Sierpnia 80 Bogusław Ziętek mówił w piątek, że związkowcom zależy przede wszystkim na tym, aby likwidacja Wujka była prowadzona w sposób transparentny, z uwzględnieniem interesów zarówno pracowników, jak i spółki.
Jednym z kluczowych postulatów jest prowadzenie prac likwidacyjnych własnymi siłami kopalni, zamiast powierzania ich podmiotom zewnętrznym.
Bogusław Ziętek jako przykład wskazywał odprowadzanie wód dołowych. Według przedstawianych przez niego danych koszty zlecenia tych prac zewnętrznej spółce miały w ciągu kilku lat sięgnąć łącznie 73 mln zł. Jak argumentował, oznacza to około połowę z rocznych kosztów funkcjonowania zakładu, szacowanych na 24 mln zł.
PGG odpowiada
PGG w piątkowym oświadczeniu zapewniła, że pozostaje w kontakcie ze stroną społeczną. Spółka podkreśliła też, że planowana zmiana kadrowa w Wujku nie wpłynie na bieżące funkcjonowanie zakładu ani sytuację pracowników. Według tej deklaracji bez zmian pozostaną obowiązujące gwarancje zatrudnienia i wynagrodzenia, warunki pracy oraz uprawnienia pracownicze.
PGG odniosła się też do zarzutów dotyczących udziału firm zewnętrznych w procesie likwidacji. Spółka przekazała, że prace prowadzone obecnie w dwóch likwidowanych kopalniach – Wujku i Bielszowicach – w tym m.in. zasypywanie szybów, są, o ile jest to możliwe, realizowane własnymi siłami.
Spółka zakwestionowała także wyliczenia dotyczące kosztów odprowadzania wód. Według PGG na obecnym etapie nie można mówić o oszczędnościach w wysokości 73 mln zł. Sposób odprowadzania wód z odwadniania kopalni jest bowiem określony przepisami Prawa geologicznego i górniczego oraz Prawa wodnego.
Podawana przez stronę społeczną kwota 73 mln zł oszczędności nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistych danych” – wskazała spółka.
PGG zaprzeczyła również informacjom, jakoby po przejęciu obsługi ściany IIIL Wujka w pokładzie 407/4 przez załogę obecnego ruchu Murcki-Staszic wydobycie spadło pięciokrotnie.
Zdaniem spółki niższe wydobycie było przede wszystkim efektem zmniejszenia liczby zmian na ścianie oraz pogorszenia warunków geologicznych. Spółka zadeklarowała jednocześnie gotowość do dalszych rozmów ze stroną społeczną.
Wujek w likwidacji
Wydobycie w kopalni Wujek, wcześniej formalnie funkcjonującej jako ruch Wujek kopalni Staszic-Wujek, zakończono w 2021 r. Formalny proces likwidacji zakładu rozpoczął się 1 kwietnia br.
W związku ze zmianami w ustawie górniczej PGG nie przekazała Wujka – jak wcześniej zakładano – do spółki restrukturyzacyjnej. Kopalnia trafiła do należącego do PGG Zakładu Likwidacji Kopalń.
Poniedziałkowy protest pokazuje, że sposób przeprowadzenia tego procesu pozostaje przedmiotem ostrego sporu pomiędzy zarządem PGG a częścią załogi i stroną społeczną.
PAP/ AZ



Wybrane okazje dla Ciebie