Reklama
Reklama
Reklama
  • ANALIZA
  • WIADOMOŚCI

USA i Iran walczą na morzu. Ropa drożeje, Motyka uspokaja

Iran USA Izrael wojna na Bliskim Wschodzie
Wojna na Bliskim Wschodzie: operacja Epic Fury.
Autor. CyberDefence24/Canva

Ceny ropy na świecie zbliżają się do rekordowych poziomów 100 dolarów za baryłkę. Konflikt między USA a Iranem znów przybiera na sile, a polskie Ministerstwo Energii uspokaja. Czy możemy liczyć na to, że sytuacja się ustabilizuje, a nasze portfele nie ucierpią jeszcze bardziej?

Minister Energii Miłosz Motyka powiedział w rozmowie z TVP Info, że choć ceny paliw w Polsce są aktualnie wysokie, nie powinny w najbliższej przyszłości przekroczyć 10 zł/litr. Takiego stanu rzeczy nie przewidują też analitycy. Dodał jednak, że „to, jak się rozwinie kryzys na Bliskim Wchodzie, jest niewiadomą”.

Miesiąc względnego spokoju to za dużo

Pod koniec sierpnia br., po miesiącu przerwy, doszło bowiem do wznowienia wzajemnych ataków Stanów Zjednoczonych i Iranu. Jak przypomina PAP, „wojna USA i Izraela z Iranem rozpoczęła się 28 lutego. Najbardziej intensywna faza walk zakończyła się w kwietniu, jednak obie strony kontynuowały sporadyczne ostrzały także później. W ostatnich tygodniach ciężar działań przeniósł się na blokady morskie i presję gospodarczą”.

Konflikt wciąż koncentruje się głównie wokół cieśniny Ormuz. Co ciekawe, „obie strony deklarują, że utrzymują kontrolę nad tym szlakiem”. Szlakiem niezwykle istotnym, bo właśnie nim przed wojną transportowano ok. 20% zużywanej na świecie ropy. Zanim wybuchła wojna przepływało tamtędy ok. 130 statków dziennie – w ciągu ostatnich dziesięciu dni było ich średnio dziesięć/dzień.

Giełdy znalazły się pod presją w związku z dalszym wzrostem cen ropy. Kontrakty terminowe na WTI rosły szósty dzień z rzędu – to najdłuższy okres wzrostów od czasu siedmiodniowej passy w marcu – po tym, jak w weekend doszło do wzajemnych ataków między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Kontrakty terminowe na ropę Brent oscylowały wokół poziomu 98 dolarów za baryłkę.
PAP

We wpisie na portalu X Dowództwo Centralne wojsk USA (CENCOM) potwierdziło wczoraj (8 września br.), że siły Stanów Zjednoczonych zniszczyły pięć irańskich tankowców w Zatoce Perskiej. Marco Rubio, szef amerykańskiej dyplomacji, zagroził kolejnymi atakami.

Rubio, odbywający wizytę w Kolumbii, ostrzegł, że „Stany Zjednoczone będą kontynuować ataki na irańskie tankowce, ilekroć wojska tego kraju zaatakują amerykańskie okręty wojenne” (PAP).

USA prowadzą blokadę morską Iranu, co ma uderzyć w gospodarkę tego państwa, odcinając ją od dochodów z eksportu ropy. Amerykański dziennik „Wall Street Journal" napisał w poniedziałek (7 września br. – przyp. red.), że blokada praktycznie wstrzymała irański eksport tego surowca. Według gazety, Iran ma jeszcze zapasy ropy, zgromadzone już poza Zatoką Perską, które wyczerpią się do połowy października, a dochody z eksportu ustaną w połowie grudnia.
PAP

W reakcji na amerykański ostrzał pięciu irańskich tankowców, Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGCC) zaatakował w Zatoce Perskiej dwa amerykańskie statki i osiem tankowców. Poinformowano o tym dzisiaj (9 września br.).

Zaatakowane jednostki miały bowiem – zdaniem IRGCC – próbować wpłynąć na „zakazany i niebezpieczny obszar w cieśninie Ormuz”. Korpus potwierdził także, że skierował swoje rakiety batalistyczne w znajdującą się w Jordanii amerykańską bazę. Izraelskie radio wojskowe oceniło, że „był to najpoważniejszy irański ostrzał od kwietnia”.

Obserwowane od kilku dni nasilenie ataków zarówno ze strony USA, jak i Iranu, przerwało miesięczny okres względnego spokoju na Bliskim Wschodzie. Uderzono w cele wojskowe, infrastrukturę żeglugową i energetyczną, co doprowadziło do gwałtownego wzrostu cen ropy i w ostatnich dniach wciągnęło w konflikt sojuszników z regionu.
PAP

W kierunku Jordanii, jak wynika z informacji udzielonych przez izraelskie media, wystrzelono bowiem co najmniej 35 rakiet. Z kolei Jordańska agencja prasowa, powołując się na siły zbrojne, przekazała, że „z terytorium Iranu nadleciało 20 rakiet batalistycznych, z czego 18 zostało zniszczonych przez jordańskie systemy obrony powietrznej, zaś dwie spadły na terenach niezamieszkanych”.

Ile zapłacimy za gaz?

Rosną także ceny gazu. Jak pisze PAP, „benchmarkowe kontrakty na gaz w Amsterdamie (ICE Entawex Dutch TTF) zwyżkują o 2,9% do 78 euro za MWh, najwyżej od stycznia 2023 r.”.  Obecna eskalacja konfliktu wokół Ormuz, ma zapowiadać kolejne problemy z pozyskiwaniem nośników energii – w tym gazu LNG – z Zatoki Perskiej. Tymczasem, jak czytamy, „traderzy w Europie ścigają się z czasem, aby zapełnić magazyny z gazem przed zimą”.

Zapasy gazu ziemnego w magazynach UE wynoszą bowiem zaledwie 67%, a średnia pięcioletnia na ten okres to 83%. Polski Minister Energii zaznacza jednak, że w Polsce wartość zapełnienia magazynów to 96%.

Jak mówił w TVP Info, „widzimy bezpośrednio w całej Europie, że ten kryzys powoduje także wzrost cen gazu, chociaż nasza gospodarka na szczęście tak od gazu zależna nie jest. I też nasze spółki i nasza gospodarka są do tego lepiej przygotowane”.

Na pytanie o potencjalny wzrost cen gazu od 2027 r., Motyka odpowiedział, że póki nie ma wniosków taryfowych, nie da się odpowiedzieć na to pytanie. Dodał jednak, że jego resort będzie robił „wszystko, by tak się nie stało”.

DG/PAP

Reklama
Reklama