- WIADOMOŚCI
Od upadku do pancerzy i atomu. AMW i Węglokoks finalizują przejęcie Huty Częstochowa
Zastępca prezesa Agencji Mienia Wojskowego Piotr Pakuszto zadeklarował w rozmowie z PAP, że AMW i Węglokoks mają jasny cel współpracy: chcą, by Huta Częstochowa była zarówno producentem stali na potrzeby obronności, jak i podmiotem efektywnie działającym na rynku, np. w sektorze energetycznym.
W poniedziałek w Hucie Częstochowa podpisano dokumenty finalizujące proces budowy nowej struktury właścicielskiej Huty - od tej pory za zarządzanie zakładami odpowiadać będzie nadzorowana przez MON Agencja Mienia Wojskowego (49,9 proc.) oraz spółka Węglokoks S.A., spółka Skarbu Państwa podlegająca MAP (50,1 proc.).
Uniezależnienie
W grudniu 2025 r. Ministerstwo Obrony Narodowej wykupiło majątek Huty Częstochowa od syndyka masy upadłościowej i przekazało go Agencji Mienia Wojskowego; by przejąć Hutę, wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zdecydował o użyciu po raz pierwszy w historii art. 311 Prawa upadłościowego. Jeden z punktów tego artykułu przewiduje, że „Skarbowi Państwa reprezentowanemu przez Ministra Obrony Narodowej przysługuje prawo wykupu składników majątku służących do prowadzenia działalności w dziedzinie obronności i bezpieczeństwa państwa”.
Równolegle Polska Grupa Zbrojeniowa, Węglokoks oraz Huta Częstochowa podpisały list intencyjny dotyczący współpracy w obszarze wykorzystania potencjału huty na potrzeby przemysłu obronnego.
Piotr Pakuszto, zadeklarował w rozmopwie z PAP, że celem AMW i Węglokoksu jest sprawić, by z jednej strony Huta Częstochowa była ważnym producentem stali na potrzeby obronności, a z drugiej podmiotem efektywnie działającym na rynku.
Jak wskazał, częstochowska spółka to „jedyny podmiot w Polsce, który jest w stanie wyprodukować blachę o grubości 30 centymetrów”, użyteczną w budowie sprzętu wojskowego, w tym pojazdów opancerzonych, ciężarówek czy okrętów wojennych.
Podkreślił też, że przejęcie majątku spółki przez MON oznacza, że strategiczna spółka, jaką jest Huta, nie dostanie się w „niepowołane ręce”; pytany przez PAP, nie wykluczył, że tego typu kroki mogą być podejmowane np. w innych przypadkach strategicznych spółek znajdujących się w trudnej sytuacji.
Pakuszto przypomniał, że Huta podpisała już m.in. porozumienie z Polską Grupą Zbrojeniową, czyli polskim państwowym koncernem zbrojeniowym, do którego należą m.in. zakłady Jelcza produkujące ciężarówki dla wojska, Huta Stalowa Wola produkująca m.in. wozy bojowe Borsuk czy stocznie, w których powstają okręty dla Marynarki Wojennej.
Poprzez współpracę z firmami zbrojeniowymi Huta Częstochowa ma też stać się jednym z beneficjentów programu SAFE, na którym - według deklaracji rządu - ma skorzystać w jakimś stopniu nawet kilkanaście tysięcy polskich firm.
”Musimy myśleć w ten sposób, żeby najważniejsze, strategiczne gałęzie przemysłu - takie jak produkcja stali na potrzeby obronności - były w jak największym stopniu uniezależnione od zewnętrznych dostawców” – powiedział PAP zastępca prezesa AMW.
Obronność przede wszystkim
Pytany, jak będzie wyglądała współpraca Węglokoksu i AMW przy zarządzaniu Hutą, Pakuszto wyjaśnił, że celem przedstawicieli MON i AMW we władzach spółki będzie przede wszystkim „zabezpieczenie działalności tej spółki w kontekście celów obronności i bezpieczeństwa państwa”, natomiast za kwestie biznesowe odpowiadać będą menedżerowie wskazani przez Węglokoks.
”Węglokoks ma już bardzo duże doświadczenie na rynku hutniczym i wie, jak to robić, w tym jak pozyskiwać surowiec” - mówił wiceszef AMW. Jak wskazał, Huta Częstochowa dysponuje rozwiązaniami pozwalającymi na produkcję wysokiej jakości stali ze złomu, przy użyciu pieców elektrycznych.
Pakuszto podkreślił, że priorytetem Huty Częstochowa jest produkcja na potrzeby obronności, ale spółka ma działać także w innych sektorach bezpieczeństwa - w tym np. energetycznym, chociażby angażując się w produkcję elektrowni wiatrowych czy nawet w budowę energetyki jądrowej; wejście w ten sektor Huta zapowiedziała pod koniec kwietnia.
”Wiemy, ile Huta produkuje obecnie, i ile musi produkować, żeby to było opłacalne; wbrew pozorom to nie są odległe wartości” - mówił wiceszef AMW. Jak wskazał, obecnie Huta potrzebuje przede wszystkim płynności finansowej, a uzyska ją, gdy formalnie powstanie nowa spółka, co umożliwi jej np. inwestowanie w zakłady czy podpisywanie nowych kontraktów.
Huta Częstochowa jest największym w Polsce producentem blach grubych dla przemysłu maszynowego, stoczniowego, budownictwa (blachy konstrukcyjne) oraz górnictwa i energetyki (m.in. blachy na rurociągi). W listopadzie 2024 r. upadłą hutę wydzierżawiła spółka Węglokoksu.
W grudniu 2025 r. majątek huty wykupiło MON i przekazało do Agencji Mienia Wojskowego. W kwietniu bieżącego roku do UOKiK wpłynął wniosek ws. utworzenia wspólnego przedsiębiorstwa na bazie Huty Częstochowa przez Węglokoks i AMW.
Od przywrócenia produkcji w styczniu 2025 r. Huta Częstochowa wyprodukowała ok. 500 tys. ton stali, 22-24 proc. produkcji trafia na eksport.
”Zdolności huty wynoszą w przypadku stalowni 700 tys. ton stali rocznie, a walcowni 1,5 mln ton rocznie” - powiedział wiceminister obrony narodowej Paweł Bejda. Dodał, że w ślad za rosnącą produkcją zwiększa się zatrudnienie, które w w ub. roku wynosiło ok. 900 pracowników, a obecnie już 1382 osoby.
Pod koniec kwietnia Huta Częstochowa rozpoczęła procedury uzyskania certyfikatów NQA-1 oraz ISO 19443. Ich posiadanie pozwoli rozszerzyć asortyment wyrobów i wejść na rynek instalacji nuklearnych, w tym uczestniczyć w budowie przyszłych polskich elektrowni jądrowych - informował zakład.
Również w poniedziałek podpisana została umowa finansowania obrotowego o wartości 100 mln zł między Agencją Rozwoju Przemysłu S.A. oraz Hutą Częstochowa Sp. z o. o . Środki zostaną przeznaczone na bieżącą działalność zakładu, w tym zakup surowców oraz materiałów wspierających rozwój produkcji stali.
Ochrona unijnego przemysłu
Przemysł stalowy jest jednym z kluczowych elementów budowania sektora obronnego oraz przemysłowego każdego kraju. W kontekście planów zwiększenia gotowości obronnej UE i toczącej się od czterech lat wojny na Ukrainie, europejskie huty jedynie zyskują na strategicznym znaczeniu.
Niestety, jak wskazuje raport EUROFER, produkcja stali w UE odnotowała historycznie niskie poziomy popytu krajowego i produkcji, która spadnie do poziomu ok. 125,8 mln ton w 2025 roku (w porównaniu do 130 mln ton w 2024 roku).
”Produkcja stali w Europie maleje, podczas gdy import w stosunku do rynku UE rośnie. Decydenci polityczni UE muszą zatem szybko uzgodnić nowe regulacje dotyczące handlu stalą, nie osłabiając ich, w przeciwnym razie Europa ryzykuje utratę kolejnych mocy produkcyjnych” - zaznacza Axel Eggert, dyrektor generalny EUROFER.
Europejski przemysł stalowy mierzy się z wieloma problemami, m.in. wysokimi kosztami energii elektrycznej dla przemysłu, kosztami emisji CO2 czy konkurencją kosztową wobec producentów spoza UE.
W pierwszej połowie kwietnia bieżącego roku Parlament Europejski osiągnął wstępne porozumienie dotyczące ograniczenia bezcłowego importu stali do 18,3 mln ton rocznie, przy jednoczesnym zwiększeniu ceł pozakontyngentowych do 50 proc. Celem ma być ochrona europejskich producentów.
Polska produkcja stali wynosi lekko ponad 7 mln ton rocznie, jednak zapotrzebowanie plasuje się na poziomie 12-13 mln ton rocznie. W efekcie Warszawa jest 7. największym importerem stali netto na świecie.
Zależność od zagranicznych dostawców jest szczególnie groźna w kontekście wojny ukraińsko-rosyjskiej, ale również problematyczna dla budowy morskich farm wiatrowych czy elektrowni jądrowej.
Dominującymi kierunkami importu stali w przypadku Polski są Niemcy, kolejno Ukraina, a następnie kraje azjatyckie. Głosy obaw dotyczące nadmiernego importu stali podniosły się po podpisaniu przez UE umowy handlowej z Indiami w styczniu bieżącego roku, jednak europejskich producentów powinien chronić m.in. podatek CBAM.
MM / PAP



