Reklama
  • ANALIZA
  • W CENTRUM UWAGI

Cztery lata wojny w Ukrainie: jak energia stała się bronią

24 lutego 2026 roku mijają dokładnie 4 lata od rozpoczęcia przez Rosję pełnoskalowej wojny i inwazji na Ukrainę. Od 1461 dni ukraińscy obywatele i obywatelki bronią się przed atakami wroga, który niszczy cywilną i wojskową infrastrukturę krytyczną, w tym energetyczną. W wyniku rosyjskich działań nadal do ok. miliona mieszkańców Kijowa jest pozbawionych prądu i ogrzewania.

Autor. Anatolii Stepanov, site: PCPM

W tym samym czasie rządy Węgier i Słowacji po raz kolejny dały przykład braku solidarności, a wręcz szkodzenia interesom Ukrainy, oskarżając jej władze o umyślne uszkodzenie ropociągu „Przyjaźń”. Co więcej, słowacki rząd poinformował, że wstrzymuje dostawy prądu do Ukrainy. Czy po 4 latach pamiętamy, o jaką stawkę toczy się wojna na wschodzie?

Zełenski: „Siłą, która nas przez te wszystkie lata napędzała, jesteście wy”

Dzisiaj mija dokładnie 4 lata, odkąd Putin „zdobył” Kijów „w 3 dni”. I to naprawdę wiele mówi o naszym oporze” - mówił prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podczas dzisiejszego wystąpienia do narodu. „Byliśmy przerażeni, cierpieliśmy, wielu było w szoku (…), ale na jakimś niewidzialnym poziomie wszyscy wiedzieliśmy, że nie mamy innej Ukrainy”.

Nasi ludzie wybrali opór. Nasi żołnierze stali mocno, a cywile bronili miast i wsi, ulic i podwórek, zwykli ludzie tworzyli żywą ścianę, zatrzymując kolumny techniki, i wszyscy razem wskazywali zagubionej Rosji jedyną słuszną drogę.
prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski

Ukraińcy wolą mówić o ciosach, jakie zadali Rosji: ponad 1,2 mln zabitych żołnierzy, unicestwieniu dziesiątek tysięcy czołgów, pojazdów opancerzonych i dronów. Jednak 4 lata konfliktu wiele kosztowały Ukraińców – szczególnie że Moskwa prowadzi brutalną, bezpardonową wojnę, nie oszczędzając cywilów, kobiet czy dzieci.

Jak podaje agencja prasowa Ukrinform, począwszy od 24 lutego 2022 roku Rosjanie zabili ok. 55 tys. żołnierzy - zdaniem części ekspertów, szacunki te są zaniżone z powodów propagandowych. W niewoli rosyjskiej nadal znajduje się ok. 7 tys. wojskowych, którzy często poddawani są torturom: bici, głodzeni, gwałceni. Dochodzi również do egzekucji więźniów.

Rosyjskie działania militarne nakierowane są również na unicestwianie ludności cywilnej i ukraińskiej tożsamości. Według raportu ONZ w ciągu tych 4 lat na Ukrainie zginęło ponad 15 tys. cywilów, a 41 tys. zostało rannych. Znany jest również rosyjski proceder porywania ukraińskich dzieci i wywożenia ich w głąb Rosji - szacuje się, że taki los spotkał ponad 19 tys. z nich. Moskwa zniszczyła także tysiące zabytków dziedzictwa kulturowego kraju, placówek edukacyjnych oraz medycznych. Kreml nie oszczędza nikogo i niczego.
Reklama

Wojna w Ukrainie wyraźnie pokazuje kluczową rolę infrastruktury energetycznej dla bezpieczeństwa kraju. Od początku konfliktu Rosja skupiła się na atakach na węzły zasilania i sieci przesyłowe w pobliżu miast, aby ograniczyć dostawy prądu i ogrzewania.

Pod nieustannym ostrzałem znajdują się zarówno mniejsze obiekty, takie jak magistrale i linie przesyłowe, jak i te większe: elektrociepłownie, hydroelektrownie, elektrownie gazowe. Cały świat, z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej na czele, śledzi sytuację w Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej i stara się zapewnić bezpieczeństwo obiektu.

Rosyjskie ataki energetyczne były dotkliwie bolesne szczególnie tegorocznej zimy, kiedy temperatura spadała znacznie poniżej zera. W Kijowie i innych miastach stworzono tzw. „punkty niezłomności”, w których ludność cywilna mogła się ogrzać i naładować sprzęt elektroniczny. Pomoc przyszła również z Polski - akcja „Ciepło z Polski dla Kijowa” zapewniła generatory prądu. Skoordynowane ataki Moskwy dotknęły m.in. Kijów, Odessę, Dniepr czy Mikołajów, a także wiele innych obwodów.

Reklama

Zaplecze Moskwy w Europie Środkowej?

Ukraińcy nie pozostają dłużni i przeprowadzają ataki odwetowe na Rosję. Wśród ostatnich sukcesów można wymienić skuteczne ataki w obwodzie biełgorodzkim czy Kraju Krasnodarskim na infrastrukturę energetyczną i rafinerie. Od początku 2026 roku Kijów zaatakował dziewięć rafinerii ropy naftowej w Rosji oraz aż 240 obiektów infrastruktury naftowo-paliwowej i przemysłu zbrojeniowego.

Jednak nie tylko Kreml wymierza systematyczne ciosy. Węgry i Słowacja wielokrotnie blokowały wejście w życie pakietów unijnych sankcji wobec Rosji, pakietów pomocowych dla Kijowa oraz kroków integracyjnych między UE a Ukrainą.

Sytuacja zaogniła się w lutym bieżącego roku. 27 stycznia tranzyt rosyjskiej ropy rurociągiem „Przyjaźń” na Węgry i Słowację został wstrzymany. Jak poinformował minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha, był to efekt jednego z rosyjskich nalotów.

Podczas poprzednich, ukraińskich ataków na ropociąg na terytorium Rosji, Budapeszt i Bratysława głośno protestowały przeciw działaniom Kijowa, zasłaniając się dbaniem o własne bezpieczeństwo energetyczne. Jednak w tym przypadku żadna ze stolic przez dwa tygodnie nie podniosła problemu dostaw, zwracając się o pomoc do Chorwacji.

Reklama
Po oskarżeniu Węgier i Słowacji o „podwójne standardy” przez Sybihę i sugestie konieczności dywersyfikacji dostaw, węgierski rząd ogłosił zawieszenie dostaw oleju napędowego na Ukrainę do czasu przywrócenia tranzytu ropy rurociągiem „Przyjaźń”. Zdaniem szefa MSZ Węgier, Petera Szijjarto, brak wznowienia tranzytu to działanie „z powodów politycznych”, czemu przeczy operator Ukrtransnafta, powołując się na konieczność napraw obiektu po rosyjskim ataku.

Słowacki rząd poparł narrację Węgier i ogłosił odcięcie awaryjnych dostaw prądu na Ukrainę, a premier kraju zagroził dalszym utrudnianiem rozmów akcesyjnych Kijowa. Jak informuje Reuter, w lutym Budapeszt i Bratysława miały zapewniać ok. 68 proc. importowanej energii elektrycznej dla Ukrainy.

Reklama

Nord Stream 2 jak powrót fatum

Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny w 2022 roku w Niemczech nastąpił historyczny przełom - przynajmniej na poziomie politycznych deklaracji. Ówczesny kanclerz Olaf Scholz zadeklarował Zeitenwende, zapoczątkowujący twardy zwrot wobec Moskwy oraz zmiany w obronności i energetyce Niemiec.

Berlin angażuje się finansowo w pomoc Ukrainie oraz wspiera jej działania na arenie międzynarodowej. Zdaniem Süddeutsche Zeitung w ciągu 4 lat w Niemczech zapanowała ponadpartyjna zgoda, że wiara w pokojowe intencje Rosji była fatalnym błędem, podobnie jak uzależnienie energetyczne od Moskwy.

Niemniej jednak bicie się w pierś przez niemiecki rząd może być bardziej wyrazem politycznej mądrości niż dogłębnych zmian światopoglądowych. Co prawda minister spraw zagranicznych Niemiec Johann Wadephul wykluczył ostatnio możliwość jakichkolwiek ustępstw wobec Kremla i Władimira Putina, jednocześnie jednak zaznaczył, że Berlin jest gotowy zaangażować się w negocjacje między Moskwą a Kijowem. „Nie pojedziemy do Moskwy z dalszymi ustępstwami” - podkreślał Wadephul.

Reklama

Dodatkowo, zgodnie z informacjami podanymi przez portal TAZ, Niemcy nadal importują rosyjskie LNG przez terminale we francuskiej Dunkierce i belgijskim Zeebrugge, korzystając z „utraty narodowości” surowca po tym, jak wpłynie do europejskich sieci. Warto jednak zaznaczyć, że ilość gazu importowanego przez Berlin (0,54 mld m3) jest znacząco mniejsza niż w przypadku Francji (8 mld m3) czy Belgii (5,8 mld m3).

Bardziej niepokojące jest postrzeganie przez Niemców Nord Stream 2. Jak wskazywał dr Witold Ostant z Instytutu Zachodniego w rozmowie z red. Katarzyną Łukasiewicz, w dłuższej perspektywie Berlin może wrócić do podejścia „business as usual” z Moskwą.

Z perspektywy Niemców Nord Stream 2 był nie tyle projektem politycznym, co kluczowym elementem infrastruktury krytycznej i bezpieczeństwa państwa. Ze względu na wygaszenie elektrowni jądrowych, kryzys energetyczny 2022 roku uderzył w Berlin wyjątkowo boleśnie, a kolejne lata obfitowały w wysokie ceny energii i problemy z transformacją energetyczną.

Właśnie dlatego w niemieckich mediach głównego nurtu Ukraińcy podejrzewani o wysadzenie gazociągu Nord Stream 2 - Serhij K. oraz Wołodymyr Żurawlow - nie są przedstawiani jako bohaterzy walczący z rosyjskim okupantem, a jako ludzie, którzy zagrozili bezpieczeństwu energetycznemu Niemiec.

Istnieją partie polityczne w Niemczech, takie jak AfD i być może część jeszcze deputowanych SPD, które widzą możliwości dalszej współpracy z Rosją, w oddalonej perspektywie po zakończeniu wojny” - komentuje dr Ostant. „Już dzisiaj mówią, że stosunki trzeba znormalizować jak najszybciej po zakończeniu wojny”.


Więcej o bezpieczeństwie energetycznym i infrastrukturze krytycznej będzie można dowiedzieć się na zbliżającej się konferencji Power Connect Energy Summit 2026, która odbędzie się w dniach 18-20 marca 2026 roku w Gdańsku.

Konferencja PowerConnect Energy Summit 2026 to forum kluczowych rozmów o bezpieczeństwie energetycznym regionu Morza Bałtyckiego, transformacji energetycznej Polski oraz o budowie krajowych łańcuchów dostaw. Na jednej scenie spotkają się ministrowie, prezesi spółek energetycznych, operatorzy infrastruktury, przedstawiciele samorządów oraz liderzy branży technologicznej.

Reklama
Reklama