- WYWIADY
- WIADOMOŚCI
Prezes PGE GiEK: atom w Bełchatowie to dramatyczna potrzeba chwili
Budowa elektrowni jądrowej w Bełchatowie jest „dramatyczną potrzebą chwili” – stwierdził prezes PGE GiEK Jacek Kaczorowski podczas konferencji „Od węgla do atomu. Bełchatów przyszłości”. Jak podkreślił, lokalizacja ma potencjał wyprowadzenia mocy na poziomie 5,5 GW, zaplecze kadrowe oraz tereny poeksploatacyjne, które mogą zostać wykorzystane przy realizacji drugiego wielkoskalowego projektu jądrowego w Polsce.
Wystąpienie prezesa PGE GiEK było poświęcone znaczeniu kompleksu bełchatowskiego dla bezpieczeństwa energetycznego kraju, przyszłości regionu po wygaszaniu energetyki węglowej oraz argumentom przemawiającym za ulokowaniem tam kolejnej dużej elektrowni jądrowej. Według Kaczorowskiego dziś region stoi przed kolejnym strategicznym wyborem, ponieważ dalsza przyszłość Bełchatowa zależy od tego, czy uda się utrzymać funkcje energetyczne tego obszaru w nowej, niskoemisyjnej formule.
Czas goni
Kaczorowski ocenił, że decyzja dotycząca lokalizacji drugiej wielkoskalowej elektrowni jądrowej powinna zostać podjęta bez zbędnej zwłoki, najpóźniej w przyszłym roku. Jak mówił, spółka jest po dwuletnim okresie intensywnych przygotowań i podkreślał, że potrzebne są jeszcze decyzje na poziomie rządowym, które powinny zostać poprzedzone pracami przygotowawczymi i dialogiem technicznym.
Jednym z głównych argumentów prezesa PGE GiEK była istniejąca infrastruktura energetyczna. Kaczorowski wskazał, że Bełchatów dysponuje potencjałem wyprowadzenia mocy na poziomie 5,5 GW, a infrastruktura ta jest modernizowana. Odnosił się m.in. do stacji Rogowiec oraz kierunków wyprowadzenia mocy, które jego zdaniem powinny zostać wykorzystane przy projekcie jądrowym.
Według prezesa pierwszy etap mógłby obejmować projekt wielkoskalowy o mocy około 3–3,6 GW, natomiast pozostałe ok. 2 GW mogłyby zostać w przyszłości wykorzystane pod rozwiązania modułowe.
Bełchatów ma również zaplecze techniczne i kadrowe niezbędne do przeprowadzenia takiej inwestycji. Wskazywał na wykształconą kadrę inżynieryjno-techniczną oraz doświadczenie regionu w funkcjonowaniu dużego kompleksu energetycznego. Zwracał też uwagę na duże obszary poeksploatacyjne, które mogą zostać wykorzystane przez firmy działające wokół projektu jądrowego. Według niego takie zagospodarowanie terenów mogłoby zostać powiązane z obowiązkową rekultywacją obszarów po działalności górniczej.
Tysiące miejsc pracy
Nieodłącznym elementem wystąpienia był wątek społeczny. Kaczorowski mówił, że z kompleksem bełchatowskim związanych jest obecnie około 10,5 tys. pracowników zatrudnionych w różnych podmiotach.
Ostrzegał, że brak nowego projektu energetycznego może oznaczać ryzyko trwałej utraty około 11 tys. miejsc pracy wprost, bez uwzględniania firm i usług funkcjonujących wokół kompleksu.
Według niego budowa elektrowni jądrowej mogłaby w szczytowym okresie prac zapewnić zatrudnienie dla podobnej liczby osób, czyli około 11 tys. pracowników.
Kaczorowski zaznaczył, że miejsca pracy na etapie budowy nie byłyby tożsame z miejscami pracy w obecnym kompleksie węglowym ani z docelowym zatrudnieniem przy eksploatacji elektrowni jądrowej. Argumentował jednak, że mogłyby pełnić funkcję pomostową i ograniczyć skutki społeczne transformacji. W jego ocenie właśnie dlatego projekt jądrowy w Bełchatowie należy traktować nie tylko jako inwestycję energetyczną, ale także jako narzędzie sprawiedliwej transformacji regionu.
SMR-y w Bełchatowie? Niewykluczone
Kaczorowski odrzucił przeciwstawianie sobie dużej elektrowni jądrowej i małych reaktorów modułowych. Jak zaznaczył, w pierwszej kolejności Bełchatów powinien być rozpatrywany jako lokalizacja dla wielkoskalowego projektu jądrowego, ponieważ jest to technologia znana i gotowa do wdrożenia po podjęciu decyzji inwestycyjnej. SMR-y miałyby natomiast stanowić drugi etap transformacji regionu i uzupełnić potencjał istniejącej infrastruktury wyprowadzenia mocy.
„Dylemat wielkoskalowa czy modułowa, SMR-owa? Nie ma dylematu. Pierwszy etap jest wielkoskalowy. Technologia jest znana, na wyciągnięcie ręki. Potrzebna jest decyzja” — powiedział prezes PGE GiEK.
Jak dodał, technologie modułowe, w tym rozwiązania klasy BWRX-300 rozwijane w Kanadzie, są nadal przed etapem pełnej certyfikacji i komercyjnego wdrożenia. W ocenie Kaczorowskiego mogłyby one zostać wykorzystane w Bełchatowie później, m.in. do zagospodarowania pozostałych ok. 2 GW potencjału wyprowadzenia mocy. Wskazywał, że taki etap mógłby obejmować np. sześć jednostek po 300 MW.
Co z wodą w okolicy?
Prezes PGE GiEK odniósł się również do argumentów dotyczących wody i sejsmiki, które pojawiają się w debacie o lokalizacji elektrowni jądrowej w Bełchatowie. Ocenił, że w przestrzeni publicznej funkcjonują mity dotyczące niewystarczającej ilości wody oraz zagrożeń sejsmicznych. Według niego tego typu argumenty mogą służyć eliminowaniu Bełchatowa z rywalizacji o lokalizację drugiej elektrowni jądrowej.
Kaczorowski przypomniał, że badania zjawisk sejsmicznych w Bełchatowie prowadzone są od 1982 r. Jak wskazał, żaden z odnotowanych wstrząsów nie przekroczył 4,6 stopnia, podczas gdy przepisy eliminujące możliwość lokalizacji projektu jądrowego odnoszą się do historycznych wstrząsów na poziomie około 7 stopni.
Prezes powoływał się także na ekspertyzę przygotowaną na podstawie danych archiwalnych przez konsorcjum z udziałem m.in. Akademii Górniczo-Hutniczej i Państwowego Instytutu Geologicznego. Według niego z opracowania wynika, że kwestie wody i sejsmiki nie stanowią podstawy do wykluczenia Bełchatowa.
Dwie lokalizacje atomu w Bełchatowie
Prezes PGE GiEK mówił też o dwóch potencjalnych lokalizacjach na terenie kompleksu. Jako lokalizację rekomendowaną wskazał Chmielowiec. Drugą rozpatrywaną lokalizacją jest Biały Ług, która ma pełnić funkcję lokalizacji rezerwowej. Kaczorowski zaznaczył, że przy ocenie tej drugiej lokalizacji znaczenie ma bliskość uskoku rowu Kleszczowa. Obie lokalizacje znajdują się na terenach Lasów Państwowych i były konsultowane z przedstawicielami nadleśnictwa Bełchatów.
Według prezesa PGE GiEK projekt jądrowy w Bełchatowie ma znaczenie wykraczające poza samą energetykę. W jego ocenie może on przesądzić o przyszłości regionu, utrzymaniu kompetencji pracowników, stabilności lokalnych samorządów oraz wykorzystaniu infrastruktury powstałej wokół największego kompleksu wytwórczego w Polsce. Jak przekonywał, szybka decyzja lokalizacyjna pozwoliłaby zaplanować faktyczną transformację od węgla do atomu i ograniczyć ryzyko społecznego oraz gospodarczego osłabienia regionu.
„To jest projekt epokowy. To jest projekt, który pozwoli na faktycznie sprawiedliwą transformację, utrzymanie bezpieczeństwa energetycznego państwa oraz konkurencyjności jego gospodarki. To jest projekt, który jest dramatyczną potrzebą chwili” — powiedział na zakończenie prezes PGE GiEK.

