Reklama
  • WIADOMOŚCI

Brak prądu i ciepła w Rosji przy granicy z Ukrainą. To odwet Kijowa

W obwodzie biełgorodzkim w Rosji trwają przerwy w dostawach prądu, wody i ciepła – poinformowały władze graniczącego z Ukrainą regionu. To skutek nocnych ataków Ukrainy na obiekty infrastruktury krytycznej w obwodzie.

Nocne niebo i linie przesyłowe.
Autor. @koanoa/Envato

W Biełgorodzie uszkodzone zostały szyby w dwóch blokach mieszkalnych. Ponadto wybito okna w obiekcie użyteczności publicznej i uszkodzono jego fasadę” – powiadomił gubernator obwodu Wiaczesław Gładkow w komunikatorze Telegram. W ocenie szefa regionalnej administracji doszło do ataku rakietowego na miasto. Nie odnotowano ofiar śmiertelnych.

Niepokojące dane

Dobę wcześniej, w nocy z soboty na niedzielę, ukraińskie wojska przeprowadziły uderzenie z wykorzystaniem dronów na obwód biełgorodzki i inne rosyjskie regiony – zarówno graniczące z Ukrainą, jak też położone w głębi kraju. W poprzednich tygodniach i miesiącach rosyjska sieć energetyczna i obiekty wojskowe wielokrotnie stawały się celem ukraińskich ostrzałów.

Władze w Kijowie podkreślają, że te uderzenia są odwetem za rosyjskie ostrzały, które pogrążają ukraińskie miasta w ciemnościach i pozostawiają cywilów bez ogrzewania oraz wody podczas silnych mrozów.

Reklama

Dane amerykańskiej organizacji pozarządowej Armed Conflict Location and Event Data (ACLED) wskazują na zwiększenie intensywności rosyjskich nalotów na ukraińskie obiekty energetyczne w minionym roku. W ubiegłym tygodniu ACLED podała, że od stycznia 2025 r. do stycznia br. Rosjanie ostrzeliwali infrastrukturę energetyczną Ukrainy 1113 razy, co stanowi ponadtrzykrotny wzrost w porównaniu do 2022 r., kiedy takich ostrzałów odnotowano 337. Ponad 682 z nich to uderzenia w okresie od września ubiegłego roku do stycznia tego roku.

Według raportu Misji Monitorującej ONZ ds. Praw Człowieka w Ukrainie (HRMMU), opublikowanego w styczniu, tegoroczna zima w Ukrainie była najmroźniejsza od początku rosyjskiej pełnoskalowej inwazji, czyli od 2022 r.

Minister energetyki Ukrainy Denys Szmyhal przyznał w minionym tygodniu podczas wizyty we Francji, że przed rosyjską inwazją w 2014 r. jego kraj dysponował 54 GW mocy wytwórczych. „Dziś mamy tylko 10 GW i deficyt na poziomie 6 GW dla naszej gospodarki i mieszkańców” – poinformował.

Reklama