Reklama

Transformacja energetyczna „to szwindel". Co Trump powiedział w Davos?

Donald Trump w czasie przemówienia na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w 2026 r.
Autor. Światowe Forum Ekonomiczne/E24

W całej Europie są stawiane wiatraki, to przegrywy – stwierdził Donald Trump w czasie swojego wystąpienia na Światowym Forum Ekonomicznym w szwajcarskim Davos. Nie zabrakło odniesień do „zielonego szwindlu”, jak i przytyków wobec ścieżek gospodarczych i społecznych wybieranych przez Europę.

Chcę dziś rozmawiać o tym, jak osiągnęliśmy ten cud gospodarczy, jak chcemy podnieść standard życia naszych obywateli do poziomu nigdy wcześniej niewidzianego i być może też o tym, jak wy i miejsca, z których pochodzicie również możecie się poprawić, podążając za tym, co my robimy” – powiedział na wstępie prezydent USA Donald Trump.

Diagnozowanie Europy

Co prawda, przemówienie Donalda Trumpa odbiło się szerokim echem szczególnie w kontekście Grenlandii. „Byliśmy głupi, że oddaliśmy ją Danii po II wojnie światowej. Ale jacy oni są niewdzięczni” – oznajmił Trump. Przekazał ponadto, że wnosi o natychmiastowe negocjacje, by omówić kwestię przejęcia Grenlandii przez USA. Ale to, oczywiście, nie były jedyne budzące zdziwienie (czy już może nawet nie?) słowa głowy państwa.

YouTube cover video

Amerykański przywódca skrytykował Europę za „wciąż rosnące wydatki rządowe”, niekontrolowaną masową migrację, jak i „niekończące się importy z zagranicy”. Choć z tym ostatnim to trochę dziwnie wyszło, biorąc pod uwagę choćby wciskanie Europie amerykańskiego LNG. W ocenie Trumpa, Europejczycy doszli do wspólnego wniosku, że ciężki przemysł powinien znaleźć się poza Starym Kontynentem, a „przystępna cenowo energia powinna zostać zastąpiona nowym zielonym oszustwem”. Za to USA „zamiast budować nieefektywne, stratne wiatraki”, likwidują je i nie pozwalają na powstawanie kolejnych farm wiatrowych.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że 12 stycznia sędzia federalny Royce Lamberth orzekł, że duńska firma Orsted może kontynuować prace nad projektem morskiej farmy wiatrowej Revolution Wind na Rhode Island. Administracja Trumpa wstrzymała prace niemal ukończonej inwestycji w ubiegłym miesiącu, jak pisała na łamach E24 red. Magdalena Melke. Z tymi wiatrakami może więc jednak nie być znowu tak łatwo.

Reklama

Inna droga Ameryki

Zatrzymałem politykę energetyczną, która niszczy kraj i winduje ceny. Pod moim przywództwem produkcja gazu ziemnego w USA osiągnęła rekordowy poziom. Produkcja ropy naftowej w USA wzrosła o 730 000 baryłek dziennie, a w zeszłym tygodniu odebraliśmy 50 milionów baryłek z samej Wenezueli.
Donald Trump

Wenezuela zarobi w ciągu najbliższych 6 miesięcy więcej niż przez ostatnie 20 lat. Każda duża firma naftowa dołącza do nas. To niesamowite, to piękny widok. Cena benzyny w wielu stanach wynosi obecnie poniżej 2,50 dolara za galon, a wkrótce w wielu miejscach średnia cena spadnie poniżej 2 dolarów za galon” – chwalił się Trump w Davos.

Idziemy w atom – zapowiedział przywódca USA, wyjaśniając, że w przeszłości nie był „wielkim fanem, bo nie podobało mi się ryzyko, zagrożenie”. Teraz jednak jest już do energii jądrowej przekonany, ponieważ zauważył postęp dotyczący bezpieczeństwa, jaki dokonał się w tej dziedzinie.

Tutaj w Europie widzieliśmy los, jaki radykalna lewica próbowała zgotować Ameryce. Niemcy wytwarzają teraz o 22% mniej energii elektrycznej niż w 2017 r., a ceny prądu są o 64% wyższe. Wielka Brytania produkuje zaledwie jedną trzecią całkowitej energii ze wszystkich źródeł w porównaniu z 1999 r.
Donald Trump
Reklama

Nieodnawialny krajobraz

Wiatraki są w całej Europie i to przegrywy. Jedno, co zauważyłem, to to, że im więcej wiatraków ma kraj, tym więcej pieniędzy traci i tym gorzej sobie radzi. Chiny produkują prawie wszystkie wiatraki, a mimo to nie udało mi się znaleźć żadnych farm wiatrowych w Chinach. Zabijają ptaki, niszczą krajobrazy” – dodał.

Małgorzata Żmijewska-Kukiełka, ekspertka Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, przekazała, że „Energetyka wiatrowa rozwija się tam, gdzie inwestorzy uzyskują realne zyski. W Stanach Zjednoczonych tylko w 2025 r. przyłączono do systemu ok. 7 GW nowej mocy w elektrowniach wiatrowych, co jest konsekwencją atrakcyjnych warunków ekonomicznych i niskich kosztów operacyjnych. Popularność tej technologii, np. w Teksasie, wynika z tego, że turbiny wiatrowe dostarczają ekstremalnie tanią energię, co jest potwierdzone licznymi transakcjami oraz sprawozdaniami inwestorów”.

Jak dodała, nie istnieje „chiński monopol” na turbiny wiatrowe, a najwięksi producenci na światowym rynku to obecnie Dania (Vestas), Niemicy i Hiszpania (Siemens Gamesa), czy też USA (GE Wind).

Żmijewska-Kukiełka wyjaśniła ponadto, że Chiny są największym rynkiem energetyki wiatrowej na świecie, z mocą zainstalowaną na poziomie około 600 GW i jest to nawet 4 razy więcej niż w USA.

Oznacza to, że Chiny nie tylko instalują turbiny, ale robią to w skali przewyższającej inne państwa.
Małgorzata Żmijewska-Kukiełka
Reklama

Donald Trump a zderzenie z rzeczywistością

Donald Trump, w swoim stylu, uderzył mocno. Pochwalił siebie, opowiedział o wielkości USA i wytknął błędy Europy, choć stwierdził przy tym, że ją „kocha”. Jaki to rodzaj miłości, trudno jest jednak jednoznacznie stwierdzić.

I należy przyznać – są kwestie, w których ma rację, takie jak choćby błędy dotyczące deindustrializacji Europy. Między innymi to takie krótkowzroczne myślenie skazuje obecnie nasz kontynent na wiele problemów, z którymi w innych okolicznościach prawdopodobnie łatwiej mógłby sobie poradzić.

Czytaj też

Sprawia to, że Europejczycy między innymi „szukają tatuśków”, krajów, które mogą zapewnić bezpieczeństwo kosztem zależności, takich jak Chiny – a to oczywiste, że rzucanie się z ramion jednego w ramiona drugiego nie jest żadnym rozwiązaniem. Trump, na swój sposób, skłania Europę do zmiany i być może jest to jedyna dobra rzecz, która wynika z nowych, skomplikowanych relacji transatlantyckich. W przemówieniu z Davos zawarł jednak także wiele półprawd, a część jego słów zwyczajnie nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości. Inne z kolei, słusznie, wywołują oburzenie w Europie i przywołują pytanie: czy prezydent USA właściwie wie, co robi?

Reklama

Komentarze

    Reklama