Reklama
  • W CENTRUM UWAGI
  • WYWIADY

Czy Polsce zabraknie paliwa? Analityczka wyjaśnia

Rynki przyzwyczaiły się do napięć na Bliskim Wschodzie, a jeśli zamknięcie Cieśniny Ormuz okaże się kwestią kilku dni, to prawdopodobnie nie dojdzie do długotrwałego przełożenia na ceny, zarówno ropy, jak i gazu – skomentowała dla E24 Dorota Sierakowska, analityczka surowcowa.

Zdjęcie satelitarne Cieśniny Ormuz.
Zdjęcie satelitarne Cieśniny Ormuz.
Autor. https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=29529

W skrócie:

  • W poniedziałek doszło do gwałtownego wzrost cen ropy i gazu na rynkach światowych wywołany wybuchem konfliktu zbrojnego między USA i Izraelem a Iranem oraz atakami na kluczową infrastrukturę energetyczną na Bliskim Wschodzie.
  • Analityczka Dorota Sierakowska wskazuje, że długofalowy wpływ na ceny paliw, energię oraz inflację będzie zależał przede wszystkim od czasu trwania blokady Cieśniny Ormuz oraz skali zniszczeń w ośrodkach wydobywczych.
  • Pomimo rynkowej niepewności i politycznych napięć, polski rząd zapewnia o zabezpieczeniu dostaw surowców, a eksperci apelują o zachowanie spokoju i unikanie nerwowych reakcji, takich jak wykupywanie paliwa na zapas.

Czy napływające z Bliskiego Wschodu wiadomości powinny niepokoić Polaków? Jak rzeczywiście reaguje giełda na wojnę USA i Izraela przeciw Iranowi i czy uderzenie Iranu w kluczowy katarski ośrodek produkcji LNG w Ras Laffan wpłynie na dostawy LNG do Polski? O to wszystko E24 pytała Dorotę Sierakowską, założycielkę podcastu Girls Money Club i CEO spółki MoneyEd.

Długofalowy efekt wojny

Przy wszelkiego tego typu konfliktach na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza w kwestii związanej z zamknięciem Cieśniny Ormuz, największy wpływ na przyszłość cen ma długotrwały efekt. Mówiąc brutalnie, rynki ropy naftowej i gazu ziemnego trochę się przyzwyczaiły do tego, że na Bliskim Wschodzie bywają takie napięcia. Jeżeli na przykład zamknięcie Cieśniny Ormuz okaże się kwestą kilku dni, to prawdopodobnie nie dojdzie do długotrwałego przełożenia na ceny, zarówno ropy, jak i gazu” – skomentowała analityczka.

YouTube cover video

Tymczasem Grupa Azoty potwierdziła, że z uwagi na skokowy wzrost ceny gazu podjęto decyzję o czasowym wstrzymaniu nowych zamówień na nawozy azotowe. Już złożone zamówienia są realizowane, a sytuacja jest dalej analizowana. Ceny ropy naftowej wzrosły w poniedziałek 2 marca o ponad 5 proc., po tym jak wcześniej tego dnia rosły nawet o ponad 12 proc. Europejskie kontrakty terminowe na gaz ziemny wzrosły o ponad 40 proc.

W przypadku dłużej trwającego konfliktu, jak stwierdziła w rozmowie z E24 Dorota Sierakowska, ceny mogą się ustabilizować na wyższych poziomach już docelowo. „Wtedy, oczywiście, wpłynie to de facto na wszystko, czyli na ceny paliw, bardzo szeroko na ceny energii, co też może przełożyć się na inflację, na ceny żywności. O wiele więcej zależy od strony politycznej” – dodała Sierakowska.

Niektóre kraje już się zadeklarowały, że będą zwiększać produkcję ropy naftowej, ale to jest raczej taki symboliczny gest w tym momencie, zwłaszcza pod kątem zamknięcia Cieśniny. To, co ma tutaj największe znaczenie to właśnie kwestia transportu i tego czy ten transport morski będzie zaburzony na dłużej. (...) Ceny ropy i ceny gazu ziemnego po prostu ustabilizują się na wyższym poziomie.
Dorota Sierakowska

Jak wyjaśniła ekspertka, o poranku 2 marca doszło do swoistego wystrzału cen, a następnie stabilizacji. „Jednak przy zamkniętej przez dłuższy czas Cieśninie Ormuz, prawdopodobnie to zobaczymy też odbicie tych cen na polskich stacjach paliw, choć nie od razu. O ile, oczywiście, firmy paliwowe nie zdecydują się na taki wyprzedzający efekt, skorzystają z tego, co się dzieje, żeby podwyższyć te ceny już wcześniej” – podkreśliła Sierakowska.

Reklama

Walka polityczna

Pytana o to, czy w takim razie Polaków powinny szczególnie niepokoić doniesienia o wstrzymaniu produkcji LNG w katarskim ośrodek w Ras Laffan, stwierdziła, że wszystko zależy od skali zniszczeń. „Nie ma w tym momencie informacji na temat tego, jak rozległe są te zniszczenia. Nie musi to być nic wielkiego. Może to być rzecz, która wymaga krótkiej konserwacji i wtedy to nie będzie długotrwałe zamknięcie” – powiedziała Sierakowska.

Takie rzeczy się zdarzają i to zdarzało się już wcześniej, więc to by nie było nic bardzo wyjątkowego. Oczywiście, jeśli te zniszczenia są duże i zamknięcie potrwa na przykład kilka tygodni, to będzie to widoczne w cenach.
Dorota Sierakowska

Tymczasem w mediach społecznościowych, w tym na oficjalnym profilu Prawa i Sprawiedliwości, pytania o to, czy Polsce „zabraknie paliwa”. „Konflikt na Bliskim Wschodzie się zaostrza, ceny ropy rosną, rynki reagują nerwowo. To może szybko przełożyć się na sytuację na stacjach” – stwierdzono. Należy tym bardziej podkreślić, że w takich sytuacjach jak obecna nie powinno się reagować nerwowo, a na pewno wykupywanie paliwa na zapas nie jest właściwym rozwiązaniem.

Rząd przez cały czas informuje, że dostawy ropy i gazu do Polski są zabezpieczone. A nawet lepiej, po najcięższej od 15 lat zimie polskie magazyny gazu na początku marca są zapełnione w 51 proc. W czasach, gdy przewidzenie następnych działań światowych przywódców graniczy z niemożliwością, konieczne jest, aby społeczeństwa były odporne na wojnę informacyjną. Tymczasem w ramach walki politycznej była partia rządząca urządza spektakl służący co najwyżej jej partykularnym interesom, co, trzeba przyznać, daleje jest od deklarowanego głośno patriotyzmu.

W sobotę 28 lutego USA i Izrael rozpoczęły ataki na Iran. W odpowiedzi Iran zaczął bombardować bazy wojskowe USA na Bliskim Wschodzie. Nie jest jasny powód rozpoczęcia przez USA i Izrael operacji „Epicka furia”, a wojna rozpoczęła się po kolejnych rundach rozmów z Iranem w sprawie wstrzymania programu nuklearnego kraju. 28 lutego zamordowany został najwyższy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei.

Teheran zaczął także atakować obiekty energetyczne w regionie. Największa rafineria ropy w Arabii Saudyjskiej w Ras Tanurze nad Zatoką Perską wstrzymała działalność po ataku irańskich dronów. Zakład należy do Saudi Aramco i przerabia 500 000 baryłek dziennie.

Dron z Iranu uderzył również w infrastrukturę energetyczną w Ras Laffan w Katarze, kluczową dla produkcji skroplonego gazu ziemnego. W sumie w ataku użyto dwóch dronów: jeden został wycelowany w zbiornik z wodą należący do elektrowni w mieście Musajid we wschodnim Katarze, na południe od Dohy, a drugi w obiekt energetyczny w Ras Laffan Industrial City, należący do Qatar Energy.

Reklama