- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
Europejski biznes w Davos. Dlaczego Macron założył okulary?
Okulary prezydenta Francji Emmanuela Macrona, które nosi na konferencji w Davos to w 100 procentach francuska produkcja. Pałac Elizejski przez godzinę przesłuchiwał prezesa firmy, by upewnić się, co do tego przed zakupem. Są to okulary marki Maison Henry Jullien, której strona internetowa w ostatnim czasie przeżywa oblężenie.
Autor. @EmmanuelMacron/X.com
To model Pacific S 01 Double Or Palladium, stworzony w 2017 r. przez luksusową markę, której korzenie sięgają 1921 r. Przedstawiciele firmy potwierdzili to w odpowiedzi na zapytanie Euronews.
My shades, Dior, my pants, velour
Co prawda, po ponad stu latach od jej powstania, firmę w 2023 r. przejęli Włosi, jednak dziesięciu jej pracowników nadal działa na terenie Francji. I to we Francji powstaje cała kolekcja „gold doubled”, jest tam projektowana i produkowana. Okulary są tworzone z wykorzystaniem rzadkiej techniki polegającej na łączeniu złota z metalem nieszlachetnym, ukazuje się około tysiąc sztuk rocznie.
Do tej pory „okulary Macrona” kosztowały 659 euro, ale ta cena może się zmienić, jeśli dojdzie do zwiększenia popytu – zakłócenia w działaniu strony internetowej dowodzą, że samo zainteresowanie jest duże. Obecnie uruchomiono tymczasową stronę, na której można zamówić jedynie model Pacific.
Autor. Henry Jullien/E24
„To nareszcie pierwszy raz, gdy zobaczyliśmy, że je nosi” – powiedział prezes firmy Stafano Fulchir, odnosząc się do wystąpienia prezydenta Francji w Davos.
We prefer science to conspiracy theories, rule of law to rule of force, dialogue to threats.
— Emmanuel Macron (@EmmanuelMacron) January 20, 2026
Nous préférons la science au complotisme, l’État de droit à la loi du plus fort, le dialogue aux menaces. pic.twitter.com/e4qK6mdFsa
A jaki był powód założenia okularów przez prezydenta Macrona? Nie znał go choćby Donald Trump, który stwierdził: „Oglądałem wczoraj Emmanuela Macrona w tych jego pięknych okularach przeciwsłonecznych. Co się do cholery stało?”. Być może Trump przypomniał sobie słynne, klasyczne, amerykańskie Ray-Bany swojego poprzednika Joe Bidena, który szczególnie dobrze wyglądał w nich, pałaszując swoje ulubione lody, jednak – jak się okazuje – w przypadku Macrona nie chodziło o styl. No, trochę, oczywiście, chodziło, a ostatecznie okulary okazało się strzałem w dziesiątkę wśród politycznych rekwizytów.
This is my favorite picture of Joe Biden because he’s wearing sunglasses inside and holding money like he has no idea what it is or what it does and he’s eating ice cream of course. Apparently his favorite flavor is chocolate chip, but maybe it’s because… https://t.co/eXPcK2dw6T pic.twitter.com/drvzfQImW3
— Gracie's Ice Cream (@IceCreamGracies) November 7, 2020
Pałac Elizejski poinformował, że powodem noszenia okularów w Davos nie są słoneczne, szwajcarskie stoki, a nadwrażliwość na światło. Nadwrażliwość ta jest z kolei spowodowana krwotokiem oka, jakiego doznał Macron. W podobnej sytuacji znalazł się były kanclerz Niemiec Olaf Scholz, który w 2023 r. doznał kontuzji oka podczas biegania. On jednak zamiast niemieckich okularów wybrał wówczas opaskę.
Create, explore, expand, conquer
No dobrze, ale co w ogóle mówił na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos prezydent Francji, którego wystąpienie przyćmiły złote okulary? Między innymi diagnozował problemy europejskiej gospodarki, wskazując na potrzebę ochrony europejskiego rynku, który w porównaniu do rynku chińskiego czy amerykańskiego jest za bardzo otwarty, nie weryfikuje zagranicznych partnerów, i to działa na jego niekorzyść. A okulary, które wybrał do wypowiadania tych słów, w gruncie rzeczy, pasowały do przekazu: francuskie, zarówno projektowane, jak i produkowane na miejscu. Jednak to „tylko” okulary.
To nie jest ciężki przemysł, zapewniający bezpieczeństwo, o jasnym łańcuchu dostaw. Francja jest przykładem kraju, który wybrał deindustrializację, co w rozmowie z E24 przyznał ambasador Étienne de Poncins, odnosząc się do zaplecza przemysłowego Polski, które może mieć kluczowe znaczenie dla rozwoju energetyki jądrowej w regionie. A Macron – przynajmniej teraz w Davos – brzmiał jak ktoś, kto widzi problem w tym, że Europa postanowiła zrezygnować z „brudnego” przemysłu. Czy istnieje jeszcze droga powrotna?
Liczę na to, że Komisja Europejska przedstawi na początku 2026 r. propozycję o możliwie najwyższym poziomie ambicji, aby zapewnić realizację zasady preferencji europejskiej w różnych sektorach. Jest to konieczność. Musimy podjąć działania również w kwestii importu, w kontekście tej ochrony, a także w kontekście rosnących napięć handlowych i nadwyżek mocy produkcyjnych w Azji. Europa musi wzmocnić swoje instrumenty ochrony handlu (...). Musimy poprawić jakość i wartość dodaną bezpośrednich inwestycji zagranicznych, ukierunkowanych na projekty o dużym potencjale eksportowym, co jest kluczowe dla przywrócenia równowagi z Chinami.
Emmanuel Macron
Le discours d’Emmanuel Macron à Davos fait le tour du monde.
— gewurztraminer (@benabarr) January 20, 2026
Du coup, les memes commencent à fleurir.
Alors, plutôt terminator ou top-gun ? pic.twitter.com/r3nvWw1zCa
„Potrzebujemy więcej chińskich inwestycji zagranicznych w Europie w niektórych kluczowych sektorach, aby przyczyniły się one do naszego wzrostu, transferu niektórych technologii, a nie tylko eksportu do Europy urządzeń lub produktów, które czasami nie spełniają standardów” – mówił francuski prezydent. Należy zaznaczyć, że z jednej strony naciskał w swojej wypowiedzi na współpracę z Chinami, a z drugiej próbował przekazać, że miałaby ona ostatecznie służyć rozwojowi europejskiej gospodarki. Czy jest to w ogóle możliwe? Być może słowa te miały zwrócić uwagę konkurujących z Chinami USA, które bez żadnych oporów szantażują Europę gospodarczo. A być może Macron rzeczywiście tak myśli.
Ale w tej wypowiedzi unaoczniła się jeszcze jedna kwestia: chińskich standardów. Mimo że Chiny obecnie mają świetnie rozwinięte technologie, choćby jeśli chodzi o samochody elektryczne czy OZE, to wciąż, obok tego równolegle funkcjonuje „chińskie badziewie”. I z takim badziewiem próbowała ostatnio walczyć Francja, której władze sprzeciwiają się praktykom chińskiej platformy sprzedażowej Shein, przez którą do Europy sprowadzane są zarówno zakazane tutaj produkty, jak i niespełniające wymogów bezpieczeństwa, w tym szkodliwe zabawki. W krajach Europy takie działania nie są w żaden sposób regulowane, a zauważa się je zwykle, dopiero gdy mleko się już rozleje.
The new, design, it's time, to shine
Macron mówił też o energetyce, dzień przed tym jak Trump nazwał farmy wiatrowe „przegrywami”, a OZE ogółem „zielonym szwindlem”. Amerykański przywódca przyznał za to, że przekonał się do atomu.
A to przecież – obok przedmiotów luksusowych – francuska specjalność. „Chcę tutaj podkreślić fakt, że mamy konkurencyjne, stabilne, niskoemisyjne źródło energii elektrycznej. Wyeksportowaliśmy w zeszłym roku 90 TW energii elektrycznej, mamy niskoemisyjne źródła oparte na naszym modelu jądrowym” – podkreślił prezydent Francji w swoim przemówieniu w Davos.
Mamy jeden z najbardziej dynamicznych i aktywnych ekosystemów w dziedzinie sztucznej inteligencji, obliczeń kwantowych, transformacji energetycznej itd. (…). Mamy wysokiej jakości infrastrukturę i duży rynek o dużej sile nabywczej, i mamy miejsce, w którym rządy prawa i przewidywalność nadal stanowią regułę gry. (…) Takie miejsce jak Europa, która czasami jest zbyt powolna, z pewnością potrzebuje reform, ale jest to miejsce przewidywalne, lojalne, w którym wiesz, że regułą gry są po prostu rządy prawa, to dobre miejsce. Myślę, że to jest dobre miejsce dziś i w przyszłości.
Emmanuel Macron
Przy okazji prezydent Francji, podobnie jak inne głowy państwa, promował krajowe firmy, których przedstawiciele przybyli wraz z nim do Davos – chociaż najlepiej może na tym wyjść producent okularów, które miał na sobie.
W śródtytułach wykorzystano fragmenty utworu A$AP Rocky - Praise The Lord (Da Shine) ft. Skepta.
