Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Europejski biznes w Davos. Dlaczego Macron założył okulary?

Okulary prezydenta Francji Emmanuela Macrona, które nosi na konferencji w Davos to w 100 procentach francuska produkcja. Pałac Elizejski przez godzinę przesłuchiwał prezesa firmy, by upewnić się, co do tego przed zakupem. Są to okulary marki Maison Henry Jullien, której strona internetowa w ostatnim czasie przeżywa oblężenie.

Emmanuel Macron w swoich okularach w Davos w czasie rozmowy z Jonathanem Haidtem, psychologiem nagłaśniającym problem używania mediów społecznościowych przez dzieci.
Emmanuel Macron w swoich okularach w Davos w czasie rozmowy z Jonathanem Haidtem, psychologiem nagłaśniającym problem używania mediów społecznościowych przez dzieci.
Autor. @EmmanuelMacron/X.com

To model Pacific S 01 Double Or Palladium, stworzony w 2017 r. przez luksusową markę, której korzenie sięgają 1921 r. Przedstawiciele firmy potwierdzili to w odpowiedzi na zapytanie Euronews.

My shades, Dior, my pants, velour

Co prawda, po ponad stu latach od jej powstania, firmę w 2023 r. przejęli Włosi, jednak dziesięciu jej pracowników nadal działa na terenie Francji. I to we Francji powstaje cała kolekcja „gold doubled”, jest tam projektowana i produkowana. Okulary są tworzone z wykorzystaniem rzadkiej techniki polegającej na łączeniu złota z metalem nieszlachetnym, ukazuje się około tysiąc sztuk rocznie.

YouTube cover video

Do tej pory „okulary Macrona” kosztowały 659 euro, ale ta cena może się zmienić, jeśli dojdzie do zwiększenia popytu – zakłócenia w działaniu strony internetowej dowodzą, że samo zainteresowanie jest duże. Obecnie uruchomiono tymczasową stronę, na której można zamówić jedynie model Pacific.

Informacja o utworzeniu tymczasowej strony internetowej, przez którą można zamówić jedynie model Pacific, który miał na sobie w Davos prezydent Francji Emmanuel Macron.
Informacja o utworzeniu tymczasowej strony internetowej, przez którą można zamówić jedynie model Pacific, który miał na sobie w Davos prezydent Francji Emmanuel Macron.
Autor. Henry Jullien/E24

To nareszcie pierwszy raz, gdy zobaczyliśmy, że je nosi” – powiedział prezes firmy Stafano Fulchir, odnosząc się do wystąpienia prezydenta Francji w Davos.

A jaki był powód założenia okularów przez prezydenta Macrona? Nie znał go choćby Donald Trump, który stwierdził: „Oglądałem wczoraj Emmanuela Macrona w tych jego pięknych okularach przeciwsłonecznych. Co się do cholery stało?”. Być może Trump przypomniał sobie słynne, klasyczne, amerykańskie Ray-Bany swojego poprzednika Joe Bidena, który szczególnie dobrze wyglądał w nich, pałaszując swoje ulubione lody, jednak – jak się okazuje – w przypadku Macrona nie chodziło o styl. No, trochę, oczywiście, chodziło, a ostatecznie okulary okazało się strzałem w dziesiątkę wśród politycznych rekwizytów.

Pałac Elizejski poinformował, że powodem noszenia okularów w Davos nie są słoneczne, szwajcarskie stoki, a nadwrażliwość na światło. Nadwrażliwość ta jest z kolei spowodowana krwotokiem oka, jakiego doznał Macron. W podobnej sytuacji znalazł się były kanclerz Niemiec Olaf Scholz, który w 2023 r. doznał kontuzji oka podczas biegania. On jednak zamiast niemieckich okularów wybrał wówczas opaskę.

Reklama

Create, explore, expand, conquer

No dobrze, ale co w ogóle mówił na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos prezydent Francji, którego wystąpienie przyćmiły złote okulary? Między innymi diagnozował problemy europejskiej gospodarki, wskazując na potrzebę ochrony europejskiego rynku, który w porównaniu do rynku chińskiego czy amerykańskiego jest za bardzo otwarty, nie weryfikuje zagranicznych partnerów, i to działa na jego niekorzyść. A okulary, które wybrał do wypowiadania tych słów, w gruncie rzeczy, pasowały do przekazu: francuskie, zarówno projektowane, jak i produkowane na miejscu. Jednak to „tylko” okulary.

To nie jest ciężki przemysł, zapewniający bezpieczeństwo, o jasnym łańcuchu dostaw. Francja jest przykładem kraju, który wybrał deindustrializację, co w rozmowie z E24 przyznał ambasador Étienne de Poncins, odnosząc się do zaplecza przemysłowego Polski, które może mieć kluczowe znaczenie dla rozwoju energetyki jądrowej w regionie. A Macron – przynajmniej teraz w Davos – brzmiał jak ktoś, kto widzi problem w tym, że Europa postanowiła zrezygnować z „brudnego” przemysłu. Czy istnieje jeszcze droga powrotna?

Liczę na to, że Komisja Europejska przedstawi na początku 2026 r. propozycję o możliwie najwyższym poziomie ambicji, aby zapewnić realizację zasady preferencji europejskiej w różnych sektorach. Jest to konieczność. Musimy podjąć działania również w kwestii importu, w kontekście tej ochrony, a także w kontekście rosnących napięć handlowych i nadwyżek mocy produkcyjnych w Azji. Europa musi wzmocnić swoje instrumenty ochrony handlu (...). Musimy poprawić jakość i wartość dodaną bezpośrednich inwestycji zagranicznych, ukierunkowanych na projekty o dużym potencjale eksportowym, co jest kluczowe dla przywrócenia równowagi z Chinami.
Emmanuel Macron

Potrzebujemy więcej chińskich inwestycji zagranicznych w Europie w niektórych kluczowych sektorach, aby przyczyniły się one do naszego wzrostu, transferu niektórych technologii, a nie tylko eksportu do Europy urządzeń lub produktów, które czasami nie spełniają standardów” – mówił francuski prezydent. Należy zaznaczyć, że z jednej strony naciskał w swojej wypowiedzi na współpracę z Chinami, a z drugiej próbował przekazać, że miałaby ona ostatecznie służyć rozwojowi europejskiej gospodarki. Czy jest to w ogóle możliwe? Być może słowa te miały zwrócić uwagę konkurujących z Chinami USA, które bez żadnych oporów szantażują Europę gospodarczo. A być może Macron rzeczywiście tak myśli.

Ale w tej wypowiedzi unaoczniła się jeszcze jedna kwestia: chińskich standardów. Mimo że Chiny obecnie mają świetnie rozwinięte technologie, choćby jeśli chodzi o samochody elektryczne czy OZE, to wciąż, obok tego równolegle funkcjonuje „chińskie badziewie”. I z takim badziewiem próbowała ostatnio walczyć Francja, której władze sprzeciwiają się praktykom chińskiej platformy sprzedażowej Shein, przez którą do Europy sprowadzane są zarówno zakazane tutaj produkty, jak i niespełniające wymogów bezpieczeństwa, w tym szkodliwe zabawki. W krajach Europy takie działania nie są w żaden sposób regulowane, a zauważa się je zwykle, dopiero gdy mleko się już rozleje.

Reklama

The new, design, it's time, to shine

Macron mówił też o energetyce, dzień przed tym jak Trump nazwał farmy wiatrowe „przegrywami”, a OZE ogółem „zielonym szwindlem”. Amerykański przywódca przyznał za to, że przekonał się do atomu.

A to przecież – obok przedmiotów luksusowych – francuska specjalność. „Chcę tutaj podkreślić fakt, że mamy konkurencyjne, stabilne, niskoemisyjne źródło energii elektrycznej. Wyeksportowaliśmy w zeszłym roku 90 TW energii elektrycznej, mamy niskoemisyjne źródła oparte na naszym modelu jądrowym” – podkreślił prezydent Francji w swoim przemówieniu w Davos.

Mamy jeden z najbardziej dynamicznych i aktywnych ekosystemów w dziedzinie sztucznej inteligencji, obliczeń kwantowych, transformacji energetycznej itd. (…). Mamy wysokiej jakości infrastrukturę i duży rynek o dużej sile nabywczej, i mamy miejsce, w którym rządy prawa i przewidywalność nadal stanowią regułę gry. (…) Takie miejsce jak Europa, która czasami jest zbyt powolna, z pewnością potrzebuje reform, ale jest to miejsce przewidywalne, lojalne, w którym wiesz, że regułą gry są po prostu rządy prawa, to dobre miejsce. Myślę, że to jest dobre miejsce dziś i w przyszłości.
Emmanuel Macron

Przy okazji prezydent Francji, podobnie jak inne głowy państwa, promował krajowe firmy, których przedstawiciele przybyli wraz z nim do Davos – chociaż najlepiej może na tym wyjść producent okularów, które miał na sobie.

W śródtytułach wykorzystano fragmenty utworu A$AP Rocky - Praise The Lord (Da Shine) ft. Skepta.

Reklama
Reklama