- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
Czy morskie turbiny wiatrowe napędzą rynek pracy?
Autor. @FoToArtist_1/Envato
Według założeń Polityki Energetycznej Polski, w 2030 r. moc zainstalowana w sektorze offshore wind ma osiągnąć 5,9 GW, a w 2040 r. – do 11 GW. Będą więc generować odpowiednio 13% i 19% energii elektrycznej ogółem. Pierwsza morska turbina wiatrowa już rozpoczęła pracę. Czy sektor będzie atrakcyjny z perspektywy rynku pracy? Na horyzoncie widać zarówno szanse, jak i wyzwania.
Temat morskiej energetyki wiatrowej (MEW) często porusza się w kontekstach bezpieczeństwa narodowego i niezależności energetycznej. Narracje te przybrały na sile szczególnie po inwazji Rosji na Ukrainę. Zauważono wtedy, że uzależnienie od dostaw energii wpływa negatywnie na suwerenność państwa, a obiekty energetyczne są elementami infrastruktury krytycznej. Rozwój sektora ma jednak zapewnić także setki tysięcy miejsc pracy.
Przełom w elektroenergetyce przełoży się na rynek pracy?
Obojętnie nie można przejść również obok sposobu, w jaki Rosja prowadzi wojnę, posługując się choćby pojawiającą się na Bałtykuflotą cieni. Jak pisze Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (PSEW), „Morze Bałtyckie staje się jednym z najbardziej wrażliwych obszarów bezpieczeństwa w Europie”.
W tych warunkach rozwój morskiej energetyki wiatrowej oznacza już nie tylko transformację energetyczną. To również ważny element infrastruktury strategicznej, znajdującej się na styku bezpieczeństwa energetycznego, militarnego, cyfrowego i gospodarczego państwa.
Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej
Kluczowym etapem dla projektów MEW jest okres testów i prac rozruchowych. Kilka dni temu z Bałtyku popłynął pierwszy prąd. Uruchomienie turbiny na farmie Baltic Power to przełomowy moment dla polskiej energetyki. Powinien on wiązać się z rozwojem rynku pracy w Polsce.
Sektor stworzy ogromną liczbę miejsc – pytanie jednak czy transformacji energetycznej będzie towarzyszył odpowiedni wzrost chętnych do pracy w tym obszarze. Choć uczelnie otwierają kolejne kierunki, mające związek z rosnącym zapotrzebowaniem na pracowników w energetyce wiatrowej, czy odnawialnych źródłach energii ogółem, chętnych wciąż wydaje się być za mało.
Na stronie rządowej czytamy, że „szacowana wartość inwestycji w morską energetykę wiatrową (w Polsce – przyp. red.) wyniesie ok. 130 mld złotych, które pozwolą na rozwój krajowego łańcucha dostaw oraz przyczynią się do powstania nowych wysokopłatnych miejsc pracy”.
Hipotezy to za mało. Potrzebujemy twardych danych
Rozwój nowych technologii nie powiedzie się jednak bez równoczesnego rozwoju kadr. Dominika Taranko, wiceprezeska Fundacji Wind Industry Hub (WIH), podkreśla, że „brak wykwalifikowanych kadr już teraz zagraża tempu realizacji inwestycji w niskoemisyjny przemysł”. Według niej Polska stoi przed unikalnym wyzwaniem strukturalnym.
Nasz przemysł wciąż generuje ok. 1/5 PKB i tworzy ok. 2,7 mln miejsc pracy. Przedstawicielka WIH zaznacza, że w kolejnych dekadach na inwestycje w energetyce i infrastrukturze trafią setki miliardów złotych – a większość z nich będzie realizowana w obrębie technologii nisko- i zeroemisyjnych. Dodaje, że – w kontekście odsetka uczniów, studentów i absolwentów kierunków inżynieryjnych, produkcyjnych i budowlanych (ok. 20-23%) – Polska plasuje się poniżej unijnej średniej. Tym samym mocno odstaje od – przykładowo – Niemiec i Finlandii, gdzie wskazany odsetek to ponad 35%.
Według prognoz, technologie cleantech mogą stworzyć do 2030 roku około 300 tys. nowych miejsc pracy w Polsce oraz od kilkunastu do kilkudziesięciu milionów w całej Europie do 2050 roku.
Dominika Taranko, wiceprezeska Wind Industry Hub
Jej zdaniem, „ta asymetria stanowi dziś wąskie gardło dla rozwoju gospodarczego. Regiony oparte na monokulturze przemysłowej wymagają pilnej dywersyfikacji poprzez rozwój czystych technologii”. Taranko podkreśla, że zastąpienie schodzących gałęzi przemysłu nowymi technologiami nie będzie miało szansy powodzenia bez odpowiednio wykwalifikowanych kadr.
Jak mówi ekspertka, w polskim sektorze odnawialnych źródeł energii pracuje obecnie ok. 215 tys. osób, z czego ok. 30 tys. to pracownicy związani z energetyką wiatrową. I choć dzięki inwestycjom w onshore i offshore wind zapotrzebowanie na kadry prawdopodobnie się podwoi, problemem jest luka informacyjna. A „bez twardych danych ilościowych i operacyjnych trudno formułować plany naprawcze dla systemu edukacji przemysłowej”.
Poinformowała, że Wind Industry Hub – fundacja od lat promująca energetykę wiatrową – zamierza stworzyć analizę, w której pokaże jak realnie połączyć cele sprawiedliwej transformacji z reindustrializacją Polski w oparciu o czyste technologie. Dzięki odpowiedniemu podejściu, społeczne ryzyko transformacji może bowiem stać się ogromną szansą rozwojową.
Local content to nie pojęcie abstrakcyjne
W raporcie „Energetyka wiatrowa w Polsce 2026” zaznaczono, że dostęp polskich przedsiębiorstw do dużych projektów energetycznych i przemysłowych jeszcze niedawno był mocno ograniczony. Wynikało to „głównie z powodu niewystarczającej skali działalności i referencji, braku międzynarodowych certyfikatów oraz ograniczonego doświadczenia w zarządzaniu projektami zgodnie z globalnymi standardami”. W efekcie pierwsza faza rozwoju morskiej energetyki wiatrowej była oparta przede wszystkim o zagraniczne firmy.
Polski rząd zwrócił jednak uwagę na problem braku „krajowości”. W związku z nową polityką, związaną z przygotowaniami do realizacji drugiej gazy projektów MEW, udział polskich podmiotów w projekcie zdecydowanie wzrósł.
Fundamentem nowego programu rządu jest zaoferowanie rynkowi precyzyjnej, uniwersalnej dla całej gospodarki, definicji komponentu krajowego. (...) Dzięki nowej definicji,local content przestaje być pojęciem deklaratywnym, a staje się mierzalnym wskaźnikiem, który może być raportowany, porównywany i włączany do systemu zarządzania informacjami.
Raport Energetyka wiatrowa w Polsce 2026
Według autorów analizy, local content w kontekście energetyki wiatrowej „powinien być traktowany jako pełnoprawny instrument polityki przemysłowej”. Zaznaczono przy tym, że nie chodzi o pozbycie się zagranicznych partnerów, lecz o „budowę w Polsce większej liczby firm zdolnych do partnerskiej współpracy przy dużych projektach”.

