- WIADOMOŚCI
BP rozważa wycofanie z offshore na Morzu Północnym. Niemcy mogą stracić miliardy
Autor. Envato
Koncern energetyczny BP może wycofać się z planów budowy dwóch ogromnych farm wiatrowych na niemieckim Morzu Północnym. Projekty „Oceanbeat West” i „Oceanbeat East”, o łącznej mocy 4 GW, miały zwiększyć potencjał niemieckiej energetyki offshore. Ich zatrzymanie może oznaczać wieloletnie opóźnienie inwestycji, a w konsekwencji wzrost cen energii elektrycznej.
W 2023 roku BP zaoferowało za dwie lokalizacje na Morzu Północnym rekordowe 6,8 mld euro. Koncern wygrał przetarg, uzyskując jednocześnie prawo i obowiązek wybudowania farm o łącznej mocy 4 GW.
Według ustaleń niemieckich mediów prace nad projektami zostały jednak praktycznie zatrzymane wiosną 2026 roku. Zebrane przez nie informacje wskazują, że inwestor nie zamierza ich kontynuować.
Jera Nex BP rozmawia o zwrocie terenów
O sprawie poinformowały NDR, WDR i „Süddeutsche Zeitung”. O możliwym wycofaniu się BP z projektów „Oceanbeat West” i „Oceanbeat East” przedstawicieli niemieckiego Bundestagu miał poinformować Alaa Alhamwi, poseł Partii Zielonych i sprawozdawca ds. morskiej energetyki wiatrowej.
Podczas rozmów przedstawiciele Jera Nex BP mieli mu przekazać, że nie zamierzają budować „Oceanbeat West” i „Oceanbeat East”. Firma prowadziła też rozmowy z rządem federalnym w sprawie zwrotu terenów, ale nie osiągnięła porozumienia.
BP nie potwierdza wycofania się z inwestycji. Koncern przyznaje, że prowadził rozmowy z członkami Bundestagu, ale podkreśla, że nie podjęto jeszcze decyzji o rezygnacji z projektów. Firma nadal analizuje różne możliwości ich realizacji.
Jednocześnie zebrane przez NDR informacje wskazują, że inwestycje są mniej zaawansowane, niż można oczekiwać na tym etapie.
Turbiny nie zostały zamówione
NDR informuje, że według byłych pracowników BP projekty nie tylko są opóźnione, ale zostały faktycznie wstrzymane. Nie zamówiono fundamentów ani turbin, nie zabezpieczono też mocy przeładunkowych potrzebnych do budowy i uruchomienia farm. Nie zawarto także umów na sprzedaż produkowanej energii.
Wątpliwości budzi też sytuacja kadrowa. Zespół odpowiedzialny za niemieckie projekty offshore w hamburskim biurze joint venture BP miał zostać rozwiązany. Według byłych pracowników część personelu została zwolniona z obowiązków na podstawie umów o odprawie do końca lipca 2026 roku.
Jera Nex BP, zapytana o zwolnienia, odpowiedziała: „Nasz obecny poziom zatrudnienia nie ogranicza naszej zdolności do realizacji niezbędnych procesów”.
Latem 2025 roku BP wydzieliło działalność offshore do spółki joint venture Jera Nex BP. Od tego czasu pojawiały się kolejne sygnały świadczące o spadku zainteresowania projektami farm wiatrowych.
4 GW mniej mocy offshore
Według NDR skala potencjalnych konsekwencji tej sytuacji jest znacząca. Niemcy mają obecnie u swoich wybrzeży turbiny wiatrowe o łącznej mocy nieco ponad 10 GW. Realizacja obu projektów Oceanbeat zwiększyłaby ten potencjał o około 40 proc.
Tymczasem niemiecka ustawa o morskiej energetyce wiatrowej zakłada osiągnięcie 70 GW mocy offshore do 2045 roku.
Brak 4 GW planowanej mocy może mieć również przełożenie na ceny energii. Według informacji NDR, WDR i „Süddeutsche Zeitung” eksperci branżowi szacują, że każdy brakujący gigawat może oznaczać wzrost hurtowych cen energii o 500–600 mln euro rocznie.
W przypadku niezrealizowania obu projektów dodatkowe koszty mogłyby sięgnąć 2,2 mld euro rocznie.
Państwo może stracić miliardy euro
Problem dotyczy nie tylko samej budowy farm. BP wpłaciło dotychczas zaledwie 10 proc. kwoty zaoferowanej w przetargu. Pozostałe 90 proc., czyli około 6 mld euro, ma zostać zapłacone dopiero po uruchomieniu turbin.
Środki te mają zostać przeznaczone na rozbudowę niemieckiej sieci elektroenergetycznej i zostały już przynajmniej częściowo wydane.
Jeżeli Jera Nex BP nie zapłaci pozostałej kwoty, może to również przełożyć się na wzrost opłat sieciowych ponoszonych przez odbiorców energii elektrycznej.
TenneT już buduje przyłącza
Sytuację komplikuje fakt, że operator sieci TenneT prowadzi już prace nad przyłączeniem obu farm wiatrowych. Szacowany koszt infrastruktury wynosi 20–30 mld euro.
Prace są zaawansowane do tego stopnia, że na miejscu powstają elementy ogromnych podstacji morskich. TenneT nie może po prostu ich zatrzymać.
Prezes TenneT Niemcy Tim Meyerjürgens zaapelował w związku z tym o jasną deklarację dotyczącą przyszłości projektów. Jego zdaniem obszary morskie i przyłącza sieciowe są zbyt cenne, aby pozostawiać je niewykorzystane przez lata.
Operator postuluje także zmianę ustawy o morskiej energetyce wiatrowej. Chodzi o wprowadzenie dodatkowego terminu, w którym inwestorzy musieliby wykazać, że rzeczywiście są w stanie zrealizować projekty. Brak takiego potwierdzenia mógłby skutkować wcześniejszym odebraniem praw do inwestycji.
Branża od dawna obawia się fiaska
TenneT miał już wcześniej uwzględniać w swoich analizach scenariusz, w którym projekty Oceanbeat nie zostaną zrealizowane. Potwierdzają to wewnętrzne kalkulacje scenariuszowe, do których dotarły NDR, WDR i „Süddeutsche Zeitung”.
Sceptycznie do przyszłości inwestycji podchodzi również Niemieckie Stowarzyszenie Morskiej Energetyki Wiatrowej (BWE).
Stefan Thimm, dyrektor zarządzający organizacji, mówi, że branża od dawna wie, iż projekty mogą zakończyć się niepowodzeniem, jeśli nie zmienią się zasadniczo warunki ich realizacji. BWE już latem apelowało o przygotowanie zasad dotyczących zwrotu projektów.
Rząd nie ma rozwiązania
Niemiecki resort gospodarki nie komentuje tej sytuacji. Jednocześnie przygotowywana przez ministerstwo nowelizacja ustawy o morskiej energetyce wiatrowej nie zawiera przepisów odnoszących się do tego przypadku.
Oznacza to, że jeśli BP oficjalnie rzeczywiście zdecyduje się wycofać, dalszy los obu inwestycji pozostaje niejasny.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami rząd federalny nie będzie mógł odebrać firmie praw do projektu i ponownie wystawić lokalizacji na aukcję co najmniej do jesieni przyszłego roku. Ewentualny nowy inwestor mógłby rozpocząć prace dopiero po kolejnych latach.
Dla niemieckiej transformacji energetycznej oznaczałoby to kolejne opóźnienie. Do 2030 roku 80 proc. energii elektrycznej w Niemczech ma pochodzić ze źródeł odnawialnych.



