Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

W Bełchatowie stabilnie. Elektrownia pracuje bez problemów mimo upałów

Elektrownia Bełchatów. Fot. Morgre/Wikipedia
Elektrownia Bełchatów. Fot. Morgre/Wikipedia

„Elektrownia Bełchatów – wyposażona w zamknięty system chłodzenia – pracuje stabilnie w okresach ekstremalnie wysokich temperatur” – informuje PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna. Europa mierzy się z falą upałów, a wraz z nią – sektor energetyczny, narażony na obciążenia sieci i czasowe wyłączenia niektórych elektrowni.

Ekstremalnie wysokie temperatury stały się okazją do dyskusji o tym, które źródło energii jest najbardziej odporne na uwarunkowania hydrologiczne i meteorologiczne. Kluczem może okazać się zamknięty bądź otwarty system chłodzenia.

Działa bez zarzutu

„Największa dziura w Polsce” (a tak bywa nazywana kopalnia węgla brunatnego Bełchatów) działa nieprzerwanie od 1980 r. i to właśnie stamtąd Elektrownia Bełchatów czerpie surowiec do spalania w gigantycznych kotłach parowych.

W 2018 r., niemal po 40 latach działalności, elektrownia wyprodukowała ponad 964 mln MWh – ilością tą możnaby pokryć całkowite zapotrzebowanie energii elektrycznej Polski na ponad 6 lat.

Elektrownia Bełchatów to gigant na skalę europejską, o mocy zainstalowanej na poziomie ok. 5,1 GW, pokrywający zapotrzebowanie Polski na energię elektryczną aż w 13,1 proc. Dla zobrazowania, można to porównać do zasilania ok. 10 mln gospodarstw domowych w naszym kraju – nic dziwnego więc, że stabilność tego źródła energii pozostaje kluczowa z perspektywy KSE.

Na bieżąco kontrolowana jest praca kluczowych instalacji, systemów chłodzenia, wentylacji i klimatyzacji. Utrzymywana jest podwyższona gotowość służb eksploatacyjnych, szczególnie w obszarach energetyki, automatyki, IT oraz utrzymania ruchu” – zaznaczono we wczorajszym komunikacie prasowym PGE.

Co ważne, ekstremalne temperatury i niski stan wód nie wpłynęły na pracę elektrowni – ani w Bełchatowie, ani w Opolu, Turowie czy Rybniku. „Wszystkie bloki, łącznie 29 jednostek, pracują w zamkniętych układach chłodzenia, opartych na chłodniach kominowych” – podkreślono.

Reklama

Zamknięty i otwarty system chłodzenia

To właśnie wybór otwartego bądź zamkniętego układu chłodzenia okazuje się kluczowym czynnikiem dla efektywności pracy dużych jednostek energetycznych w trakcie susz i upałów.

PGE podkreśliła w komunikacie, że w zamkniętym układzie chłodzenia „proces wytwarzania energii nie jest bezpośrednio uzależniony od warunków hydrologicznych i meteorologicznych”.

Woda wykorzystywana jest jedynie do uzupełniania strat w obiegu chłodzenia, co znacząco ogranicza wpływ wysokich temperatur i niskich stanów wód w sieci hydrograficznej na pracę elektrowni” – zaznaczono.

Dzięki temu eliminowane jest ryzyko ograniczeń produkcyjnych charakterystycznych dla jednostek wykorzystujących otwarte układy chłodzenia, w których wysoka temperatura wody lub obniżony przepływ w rzece mogą skutkować koniecznością redukcji mocy albo czasowym ograniczeniem pracy bloków.
PGE GiEK

Główna różnica pomiędzy otwartym a zamkniętym układem chłodzenia polega na tym, że w przypadku systemu otwartego pobierane są znaczące ilości wody z rzek, jezior bądź mórz, które po ogrzaniu wracają bezpośrednio do akwenów. Jeżeli warunki hydrologiczne się pogarszają, elektrownie nie mają możliwości nie tylko pobrania, ale również zwrócenia wystarczającej ilości wody do ekosystemu. Z kolei w układzie zamkniętym recyrkuluje się tę samą wodę, oddając ciepło do atmosfery za pomocą chłodni kominowych.

To właśnie otwarty system chłodzenia powodował, że w czasie ostatnich wysokich temperatur i susz część elektrowni konwencjonalnych i jądrowych musiała ograniczyć produkcję energii bądź zaprzestać działalności. Przykładem mogą być elektrownia jądrowa Paks na Węgrzech, elektrownie jądrowe Golfech i Bugey we Francji. Z kolei słowackie elektrownie jądrowe (Mochovce i Jaslovské Bohunice) z zamkniętym układem chłodzenia pracowały bez zarzutu.

Nie jest więc w pełni prawdziwe stwierdzenie Kuby Gogolewskiego, analityka finansowego transformacji energetycznej i dyrektora programowego w Fundacji Mission Possible, że w systemie energetycznym nie ma miejsca na na duże elektrownie cieplne czy jądrowe – jest, tylko w obliczu zmian klimatycznych powinny być one budowane z zamkniętymi układami chłodzenia.

Jednocześnie prawdą jest, że – jak zaznacza Gogolewski – „tradycyjne elektrownie cieplne, węglowe, gazowe, biomasowe i jądrowe, potrzebują w całym cyklu życia około 10-75 razy więcej wody niż energetyka wiatrowa i słoneczna”.

Największa (i najbardziej emisyjna) w Europie

Naturalnie nie można zapomnieć o pewnym małym (a właściwie bardzo dużym i ważnym) szczególe – Elektrownia Bełchatów jest najbardziej emisyjną elektrownią w całej Unii Europejskiej, regularnie wyprzedzając w rankingach największe niemieckie elektrownie opalane węglem brunatnym (Neurath i Niederausem). Choć warto w tym miejscu wspomnieć, że może być to nie tyle wynik niemieckiego sukcesu technologicznego, co kreatywnej księgowości Berlina – o czym pisaliśmy więcej w materiale z 2024 r.

Jak podawała Fundacja Instrat w 2022 r., Elektrownia Bełchatów wyrzuciła z siebie 35,1 mln ton CO2, odpowiadając za ok. 20 proc. emisji z polskiej energetyki.

Jednak to nie wszystko. Z bełchatowskich kominów ulatują również inne, trujące związki: tlenki azotu (30 tys. ton), tlenki siarki (45 tys. ton), pył całkowity (1,1 mln kg) oraz metale cieżkie, klasyfikowane jako związki kancerogenne (arsen, ołów, rtęć).

Co więcej, konieczność nieustannego odwadniania górotworu w Bełchatowie stworzyło tzw. lej depresji. Jak wskazuje raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) z 2021 r., zjawisko to drastycznie obniża poziom wód podziemnych w regionie, stanowiąc bezpośrednie zagrożenie dla stosunków wodnych i znacząco potęgując ryzyko lokalnej suszy.

Kopalnia i elektrownia tej skali nieodwracalnie zmieniły krajobraz Bełchatowa i okolic, a ponad 40 lat eksploatacji przyczyniło się nie tylko do wycinki lasów, lecz także do utworzenia Góry Kamieńsk – najwyższego punktu środkowej Polski (386 m n.p.m.). Jednak jak pisał Filip Springer, „nie tylko o tę nowiznę chodzi”.

Cała okolica pełna jest pejzażowych erzaców. Człowiek zastąpił tu naturę, przesunął rzekę, usypał sobie górę, zasadził las. Wszystko to trwało cztery dekady. Jak traktować pejzaż, który powstał w tak krótkim czasie?
Filip Springer, "Mein Gott, jak pięknie!"

Gdy odkrywki zostaną zalane, powstanie tu jedno z największych jezior w tej części Polski. Odprysk naszej chciwości, krajobrazowa próba wyparcia zbrodni. Jak to nazwać? Co to będzie? Superkrajobraz? Krajsuperobraz? Hiperpejzaż? Uberlandszaft?” – dodaje Springer. Na razie pytania te pozostaną bez odpowiedzi. Ostateczne zamknięcie kopalni i elektrowni Bełchatów planowane jest na 2036 r.

Elektrownia Bełchatów pozostaje kluczowym elementem polskiego systemu elektroenergetycznego, zapewniając znaczącą część produkcji energii elektrycznej w kraju. Jest to stabilne i „pewne” źródło energii, które przez wiele lat zapewniało bezpieczeństwo Polsce. Nie można jednak w analizach energetycznych pomijać faktu, że równocześnie pozostaje ono źródłem emisyjnym, w ostatecznym rozrachunku szkodliwym dla środowiska oraz okolicznych mieszkańców, a jego czas powoli – i nieubłaganie – dobiega końca.

Reklama

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama