Reklama
Reklama
Reklama

Zamknięto plaże w okolicy Ustki. Morze wyrzuciło na brzeg substancję ropopochodną

dzika plaża nad Bałtykiem w słoneczny dzień
Plaża nad Bałtykiem
Autor. Envato / @Shaiith

Jak informowali przedstawiciele Urzędu Morskiego w Słupsku, morze wyrzuciło na brzeg substancję ropopochodną o nieznanym jeszcze składzie. W okolicy Ustki zamknięto część plaż. Próbki trafiły do laboratorium. Urząd podejrzewa jednostkę pływającą o zanieczyszczenie wód.

Reklama

W poniedziałek po południu część plaż w okolicy Ustki została zamknięta z powodu obecności substancji ropopochodnej wyrzuconej przez morze – przekazała Polska Agencja Prasowa. „Próbki substancji zostały we wtorek przekazane do laboratorium” – poinformowała w rozmowie z E24 Joanna Piotrowska z Urzędu Morskiego w Słupsku.

Gdzie zamknięto plaże?

Decyzją dyrekcji Urzędu Morskiego w Słupsku do czasu usunięcia potencjalnie niebezpiecznej substancji z wybrzeża zamknięto plaże na wysokości gminy i miasta Ustka. „Na ten moment nie są planowane kolejne zamknięcia plaż – te już wprowadzone uważamy za wystarczające” – podkreśliła Joanna Piotrowska.

„Jeżeli stan morza pozostanie stabilny (brak falowania), a zanieczyszczenie utrzyma się w strefie między linią brzegową a wałem wydmowym lub klifem, wyłączenie z użytkowania  odcinków plaży na terenie Gminy i Miasta Ustka pozwoli na niemal całkowite usunięcie zalegającego materiału” – dodała. „W innych miejscach nie stwierdzono takich ilości substancji i nasi pracownicy są w stanie sobie z nimi poradzić. Przykładowo w Wiciu, na wysokości miejscowości Rusinowo, na zachód od Ustki, wystąpiła jedynie niewielka ilość, która została szybko usunięta, prace są już na ukończeniu, a na tę plażę uczęszcza niewiele osób. Nie było więc potrzeby zamykania wejść”.

Reklama
Dla nas jest najważniejsze, aby pozbyć się substancji z plaży i zatrzymać ruch na najbardziej uczęszczanych odcinkach. Pogoda obecnie sprzyja przebywaniu na plaży. Szczególnie odcinek na wschód od Ustki w stronę Orzechowa jest silnie uczęszczany przez turystów. Istnieje ryzyko wyniesienia substancji na obuwiu lub przez zwierzęta. Jeżeli ludzie zaczną myć obuwie w wodzie, substancja może trafiać z powrotem do morza.
Joanna Piotrowska z Urzędu Morskiego w Słupsku

Kiedy będzie znany wynik analiz?

Na plażach zostały pobrane próbki do badań w celu ustalenia składu substancji. Jak poinformowała w rozmowie z E24 Joanna Piotrowska, laboratorium otrzymało je we wtorek. „Laboratorium przekazało, że potrzebuje na przeprowadzenie analizy trzy-cztery dni robocze. Po tym czasie uzyskamy pełny obraz, co to za substancja. Być może informacja będzie znana dopiero po weekendzie” – powiedziała.

Jak informowała PAP dyrektorka Urzędu Morskiego w Słupsku Anna Sędzińska, czarne, lepkie grudki zostały wyrzucone przez Bałtyk na odcinku około 50 km od Rowów w województwie pomorskim do Rusinowa i Wicia w województwie zachodniopomorskim. Pierwsze informacje pojawiły się w weekend. Anna Sędzińska potwierdziła, że urząd „ma pewne podejrzenia co do jednostki, która zachowała się niezgodnie z prawem na morzu” – mogło dojść do czyszczenia baków jednostki, a w efekcie zanieczyszczenia wód Bałtyku.

Trwają działania wyjaśniające w sprawie. Jeśli uda się udowodnić winę, na jednostkę zostanie nałożona kara oraz zostanie ona obciążona kosztami sprzątania plaż i utylizacji substancji, którą zajmie się specjalna firma. Jest jeszcze za wcześnie, by oszacować koszty tej operacji. Dyrekcja apeluje do mieszkańców i turystów, by unikali kontaktu z substancją, nie wchodzili na zamknięte plaże i stosowali się poleceń służb.

Reklama

Urząd zapewnił Polską Agencję Prasową, że o dalszych działaniach będzie informować na bieżąco.

AJ/PAP

Zobacz również
Reklama